Użytkownik gruby drab dnia 2010-08-17, godz. 07:50 napisał
tez dotyczyl mnie konflikt miedzy Jehową i Jezusem i nie umialem go nigdy racjonalnie wytlumaczyc, doszedlem w koncu do wniosku, ze musze poszukac innej drogi, bardziej logicznej i rzeczowej i stala sie nią ewolucja religii. okazalo sie, ze systematyka, obserwacja, zapis i wniosek to jednak najlepsze narzedzia do okreslania rzeczywsistosci, zreszta o tym przecież wiesz
w jehowe nigdy nie wierzylem, a to tylko dlatego, ze spotkałem na swojej drodze zyciowej SJ ktorzy mi jehowe wciskali do głowy prawie imadłem i kowadłem; po prostu nie widze z osobistego punktu widzenia sensu wiary w boga ktory zacheca do nienawisci (strasznie mnie zbulwersował akurat ten atrybut jaki SJ sprzedają); dla mnie było to po prostu pogwałcenie istoty doskonałej. zatem zadnego konfliktu tez nie miałem, poniewaz dalej twierdze, ze skoro zydowski bog był krwiożerczy jak i sami żydzi są dziś (oczywiscie uogólnienie jest bardzo duże, ale widać czasami alienację i pychę żydowskich grup), nie dziwie sie, ze akurat taki obraz stworzyli. jaki inny obraz mogli stworzyc, skoro w głowie mieli wyryte od najmlodszych lat, ze sa tymi jedynymi unikalnymi wybrankami. a poniewaz jestem wierzacy i w zyciu kieruje sie jakimis wartosciami ktore uwazam za bardzo mi cenne, i moj obraz boga jest podobny do tych wartości, ktore mi wpajano, tak samo jak obraz boga ewoluował wraz z ewolucją mojej głowy i moich wartości. i zawsze jakos staram sie zyc wg. tych wartosci, odrzucajac całą tą dewocyjną otoczkę na około kultu religijnego, ktorą potepiam tylko kiedy widze w niej pychę lub wyraźną dwulicowość. nie wiem dlaczego tak jest, ale po prostu nie razi mnie obraz tych starych kobit i dziadków którzy chodzą do cerkwii lub kościolów, zajmują zgodnie wszelkie pierwsze rzedy i sa wszedzie na mszach badz nabozenstwach pierwsi. ale oczywiscie sa wyjatki, kiedy znam człowieka i jego przeszłość i widze nagle jego zupełnie odwrotny obraz, poniewaz np. znam go na codzien, i takie cos mnie już razi. poza mury swiatyni juz tego wyniesc nie potrafi co prezentuje wewnatrz; u SJ razi mnie ta straszna, przesadna religijnosc, ktora nie wiem czy moge nazwac religijnoscia czy po prostu praniem mózgu, poniewaz jest tak sztuczna, ze pachnie prawie jak plastik na patelni; a majac po prostu nosa do nienaturalnych (o, to jest dobre słowo: NIENATURALNE) zachowań, dodatkowo sprzedawanych z wartościami, ktore przez całe życie wiązałem ze złem i szatanem, jak wspomniana nienawiść bądź zawiść, to mnie najzwyczajniej w swiecie szczeka opada, ze dorosły czlowiek nie potrafi wykonac wysyłku umysłowego na poziomie 2+5=x. i to jest wlasnie problem tych ludzi, ktorzy nie potrafia stworzyc własnego, kompletnie własnego obrazu boga i jakos do niego dazyc, tylko musza miec wepchanego do głowy jehowe, ktory bedzie im mowil, ze jest bogiem, a dla czlowieka stojacego obok bedzie tak marną atrapą, ze popuka sie predzej w czoło niz posłucha o co chodzi. i dlatego za bardzo trafne uwazam stwierdzenie, ze bog jest miloscia, jesli czlowiek w zyciu kieruje sie miloscia, chamstwem, kiedy czlowiek jest chamem pospolitym itd. bog bedzie tym, kim go stworzy czlowiek, u SJ boga nie ma, jest ta atrapa stworzona przez CK ktora oni uwazaja za boga, kiedy w rzeczywistosci ta atrapa ma polamane rece i nogi nie na miejscu, zmienia zdanie co kilka lat, rozdwojenie jazni i amnezje. no i zapomnialbym, ze jest mściwa i zawistna, a gdyby mogła byłaby i pewnie krwiożercza.
Użytkownik pawdob7 dnia 2010-09-02, godz. 18:00 napisał
nawet jak ktoś 'udowodni' ze tam Boga nie było, nie wierze w istnienie absolutnie doskonałego dowodu na to. zawsze bedzie jakas furtka w postaci pytania 'dlaczego ......?', gdzie bedzie to pytanie o jakas drobnostkę, a potrafiace rozwalic całą teorię.
np. istniejaca teoria efektu kondo, gdzie materiał schładzany do temp. nadprzewodzącej, przy schładzaniu do zera bezwzglednego w pewnym momencie zwieksza swoją oporność, mimo, ze ta powinna maleć. i mimo, ze Konto dosc dokładnie wytłumaczył zjawisko i opisał teoretycznie, chwile pozniej sam zauwazył, ze chociaz jego teoria zgadza sie z doswiadczeniem, to dla temperatury 0*K opornosc wynosiłaby nieskonczonosc, a powinna wynosic absolutnie zero. i mimo spojnej i działajacej teorii powstało pytanie 'dlaczego dla zera opor jest zero' i cała teoria wzieła w łeb poza pewnym zakresem temperatur - tak samo moze byc tu, w pewnym zakresie zagadniej teoria moze byc w 100% spojna, wlasciwa i dobra, a chwile dalej przez jedno proste pytanie badz fakt naukowy moze wziac całkiem w łeb i byc zupełnie nieprzydatna. nie doszlismy jeszcze jako ludzkosc do absolutnego poznania budowy materii, nie ma szans na poznanie absolutnej budowy wszechswiata - poki co