Trochę trudny temat jeśli chodzi o odpowiedzialność zbiorową za grzech Adama. Natomiast jeśli chodzi o wiarę, to osobiście wierzę w Boga, zresztą zawsze w Niego wierzyłem ale nigdy nie przyszło mi do głowy że Bóg mógłby uśmiercić kogoś mi bliskiego np. moją dziewczynę lub kogoś z rodziny aby "mieć go przy sobie". IMHO osoby które w to wierzą tak naprawdę mają płytką wiarę którą opierają na przekazywanych z dziada pradziada nieprawdziwych informacjach na temat Boga. Tak jakby Bóg nie miał co robić tylko uśmiercać niewinnych ludzi. Czy Bogu to sprawia radość, satysfakcję, cieszy się z tego, że ktoś mi bliski umarł, cieszy się, że mi go uśmiercił i zabrał do siebie, myśli sobie: "widziałem że jest dobrym człowiekiem dlatego sprowadziłem na niego świńską grypę, zabrałem mu go bo mam do tego prawo, mam go przy sobie w niebie a tamten niech cierpi na ziemi, co mnie to obchodzi, urodził się to musi mieć świadomość że życie to nie bajka". Czy tak wygląda prawdziwy Bóg? Nie chciałbym z takim "bogiem" mieć nic wspólnego.
Idąc tym tokiem myślenia niektórzy mogą dojść wręcz do wniosku że lepiej być złodziejem, oszustem i rzucającym obelgi to wtedy się pożyje dłużej. Czyli nie warto być dobrym bo wtedy szybko się umrze.
A może to po prostu choroba czy Szatan sprowadza śmierć na dobrych ludzi? Proste wyjaśnienie ale chyba większość mało się nad tym zastanawia. I nic dziwnego skoro dla wielu Szatan jest wytworem ludzkiej wyobraźni a nie rzeczywistą złą duchową istotą.
Użytkownik pawdob7 dnia 2009-11-25, godz. 07:21 napisał
Rzekomo cała ta planeta i wszystko co na niej istnieje została stworzona jako dom dla Bożych dzieci. Smutno mi, że "ktoś" wynalazł też śmierć. Bo przecież wszystko miało być takie bajkowe.
Tym który sprowadził śmierć na Adama i Ewę był Bóg. Nawet ŚJ są co do tego zgodni. Pamiętam jak kiedyś w wykładzie na zebraniu mówca wyjaśnił to w taki sposób: "od momentu popełnienia grzechu przez Adama i Ewę zaszła w ich organizmach zmiana która spowodowała, że zaczęli się starzeć, chorować i w końcu umarli. Powodował to Stwórca wszystkich rzeczy". Wobec Adama i Ewy było to działanie oczywiste, potem rzeczywiście było trochę smutno i jest do dzisiaj.
Użytkownik ble edytował ten post 2009-11-25, godz. 13:37