Użytkownik pawdob7 dnia 2009-12-09, godz. 20:01 napisał
Jeśli Cię to pocieszy, to ja mam podobny dylemat z własną, najbliższą rodziną, w której ani jedna persona nie jest w organizacji.
Mają bardzo roszczeniowy stosunek, to znaczy wiecznie zgłaszają, czego potrzebują i co im trzeba kupić (choć ubóstwa to nikt z nich nie cierpi).
A ponieważ ostatnio trochę przesadzili, więc zastanawiam się, czy jest sens wyciągać rękę na zgodę.
Z jednej strony rodzina - więc wiadomo, że chciałoby się mieć poprawne stosunki, a z drugiej - jestem już zmęczona.
Jak sobie pomyślę o kolejnych listach zachcianek, czego nie mają, czego potrzebują, to robi mi się niedobrze (tym bardziej, że jak ja czegoś potrzebuję, to nigdy nie ma nikogo) i zastanawiam się, czy jednak nie wybrać świętego spokoju.
Ja już naprawdę mam dosyć, a jak to się mówi - głową muru nie przebijesz
Użytkownik pawdob7 dnia 2009-12-09, godz. 21:18 napisał
Hm, to może rzeczywiście napiszcie list, choć nie chcę Cię rozczarować, ale doświadczenie uczy, że często z rodziną - jakiegokolwiek światopoglądu ona nie jest - wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu ...
No ale z drugiej strony może jednak warto napisać ten list, co prawda nie oczekiwałabym wielkiego cudu, ale kto wie ...
Jak mówi inne przysłowie: umiesz liczyć - licz na siebie ...
Użytkownik ewa edytował ten post 2009-12-09, godz. 21:41
Pomoc
















