Reset mózgu Jak to zrobić po kilkunastu latach w organizacji
#1
Napisano 2010-06-25, godz. 21:08
#2
Napisano 2010-06-25, godz. 21:14
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
Jeżeli ktoś po resecie nadal ma ochotę na analizowanie Biblii to znaczy, że to był tylko połowiczny reset.
A resetuje się dość łatwo - wystarczy włączyć myślenie. Reszta przychodzi sama.
#3
Napisano 2010-06-25, godz. 21:43
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
zamiast biblii przeanalizuj inne swiete ksiegi, poczytaj o innych religiach i ich analizach, ale tak na zimno z ciekawosci, zeby zobaczyc, ze wszedzie bedziesz mial: wybranych, nawroconych inaczej, natchnionych z logiką, której nie mozna podwazyc, ze wzgledu na jej magiczny charakter, nieweryfikowalny i emocjonalny stosunek do rzeczywistosci. zajmij sie soba, a przede wszystkim jesli masz mozliwosc podrozuj, aby uchwycic ten niesamowity duchowy, a jakze wzgledny charakter czlowieka. wczuj sie w islamski rytm koranu, dharme buddy, fantastyczny swiat hinduizmu, mistycyzm indian, poznaj sekty i ruchy chrzescijanskie, otworz na to umysl jak badacz. tylko taka wiedz moim zdaniem zapewnia reset. inaczej dalej bedziesz siedzial pod rynną tylko inną.
potem po dwoch latach wroc do biblii i wszystko bedzie jasne.
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas trochę mniej
#4
Napisano 2010-06-26, godz. 09:50
" Cezarego Podolskiego.Czytając te ksiażki ,zrozumiałam swoją pomyłkę co do wiary ŚJ.Nie było łatwo,ale dzieki Bogu mam to za sobą.Rownież chcę dodać że bardzo pomogł mi internet(odnalazłam forum Watchtower)i wiele innych ciekawych stronek.Czas leczy rany, a w moim przypadku uleczył mnie z fałszywych przekonań odnośnie ŚJ i ich wiary.
#5
Napisano 2010-06-26, godz. 10:08
Czy jako ojciec albo matka dorastajacych dzieci odpowidzialbys tak samo na pytanie o potrzebe resetu w tej kwestii jak nastolatek? Ja tez widze potrzebe Resetu w wielu, nawet powiem za wielu kwestiach.
Ja wziolem sobie od tego "urlop". Teraz jestem tylko dla rodziny i dobrze na tym wychodze. Moja rodzina tez. Zamiast to caly czas obrabiac, tlamsic, odsunolem na bok. mowi sie "czas leczy rany" . Banalne ale prawdziwe. Podchodze teraz juz nie tak emocjonalnie, rczej na soprtowo. Potrzeba dystanu. Samo pytanie o potrzebe resetu wydaje mi sie, niesie ze soba jeszcze zbyt wiele emocji. Zdystnsuj. Poczekaj. I wtedy spytaj o potrzebe resetu. Bedzie uczciwiej.
#6
Napisano 2010-06-26, godz. 10:26
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
Użytkownik gruby drab dnia 2010-06-25, godz. 21:43 napisał
[...]
potem po dwoch latach wroc do biblii i wszystko bedzie jasne.
Użytkownik gambit edytował ten post 2010-06-26, godz. 10:31
#7
Napisano 2010-06-26, godz. 11:46
Użytkownik gambit dnia 2010-06-26, godz. 10:26 napisał
Dużo racji jest w takim pojmowaniu. Jednakże mnogość poglądów przerasta nawet okres 1000 lat, aby weryfikować w szczegółach. Trzeba by odrzucić z "góry" niektóre, aby niknąć nadmiaru obciążenia. Ale jak to zrobić? Metoda 'użycia magnesu do znalezienia igły w stogu słomy',nie bardzo się sprawdza w poszukiwaniach światopoglądowych. Prócz tego życie narzuca inne obowiązki.
apropo tego czy ludzie moga cos osiagnac czy nie
kiedy przyszłość latania zdawała się należeć do baloniarstwa,
eksperymenty brytyjskiego inżyniera Sir George Cayley'a ponownie zwróciły uwagę na skrzydła.
wykonując wiele prób z latawcami, potrafił on wykazać, że do wzniesienia się człowieka w powietrze
potrzebna jest odpowiednia siła nośna. zrobil cos w co wszyscy wątpili
nam jest potrzebne rowniez wiele prob, jako ludziom i indywidualnym jednostkom. proba daje odpowiedz, postoj w miejscu nie przynosi efektów. poswiecilem dwa lata na badanie religii wszelakich. robilem to z potrzeby serca, jesli ktos nie ma takowej niech sie za to nie zabiera. ta potrzeba doprowadzila mnie do wiedzy odwrotnej niz sie spodziewalem. oddalila mnie od duchowosci, a zblizyla do racjonalnosci. uwolnila od irracjonalnych lekow, strachu przed bostwem, zabobonem. stalem sie innym czlowiekiem. wnioski wyciagalem z analogii porownawczych, zauwazylem jeden schemat w dzialaniu religijnym, dostrzeglem, ze "prawdy" to emocjonalne idee powstale na bazie ludzkich pragnien, tesknot, wewnetrznego bolu, ktory jest efektem ubocznym samoswiadomosci.
zrozumienie tych kwestii pozwolilo mi stworzyc szczepionke przeciw iluzji i irracjonalnosci. zacząłem swiat rozumiec jako prostszy i bardziej rzeczowy, chociaz zal bylo tej mgielki tajemniczosci. konsekwencją takiego spsobu postrzegania rzeczywistsci stala sie postawa obronna przeciw naplywajacym z kazdej strony nieweryfikowalnym "prawdom religijnym" .
potrzebe duchowa uznalem za opcje obronna przeciw swiadomosci przemijania. uznaję ją, jako lekarstwo, taki ibuprom na zycie
szczepionką przed fanatyzmem jest watpliwosc. watpliwosc resetuje.
Użytkownik gruby drab edytował ten post 2010-06-26, godz. 12:23
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas trochę mniej
#8
Napisano 2010-06-26, godz. 14:49
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
I tu jest pies pogrzebany,że takiego resetu nie można uczynic,bo wpływ WTS-u ma dawkę przekraczającą limit hormonów szczęścia - endorfiny i serotoniny:
Ja osobiście uważam,że nie jest to możliwe (sam próbowałerm przez skype'a z jednym gościem - zwolennikiem koncepcji trynitarian - dyskutowac,czasem mnie przekonywał,a niekiedy nużył),bo to,co Nam uczyniono - "skrzywienie" - pozostawiło trwały ślad w Naszych zakamarkach umysłowych.
Użytkownik caius edytował ten post 2010-06-26, godz. 14:56
VIS ET HONOR ... ET AMOR
//http://www.youtube.com/watch?v=2eMq307PT74&feature=related
#9
Napisano 2010-06-26, godz. 15:31
Użytkownik easypadcx dnia 2010-06-26, godz. 10:08 napisał
Czy kwestią palenia, narkotyków, pijaństwa powinna się zajmować religia? Potrzebna Ci religia żeby wiedzieć, że to jest szkodliwe? I najważniejsze - potrzebna Ci religia ŚJ żeby zabroniła Ci palenia papierosów? W innym wypadku będziesz palić?
Pozdrawiam
#10
Napisano 2010-06-26, godz. 16:11
Użytkownik lantis dnia 2010-06-26, godz. 15:31 napisał
Pozdrawiam
alez drogi lantisie, piszesz o pelnej swiadomosci zycia, odpowiedzialnosci za nie i wewnetrznej madrosci. ci ktorzy osiagneli taki stan, wlasnie są po resecie
pozdrawiam
Użytkownik caius dnia 2010-06-26, godz. 14:49 napisał
Ja osobiście uważam,że nie jest to możliwe (sam próbowałerm przez skype'a z jednym gościem - zwolennikiem koncepcji trynitarian - dyskutowac,czasem mnie przekonywał,a niekiedy nużył),bo to,co Nam uczyniono - "skrzywienie" - pozostawiło trwały ślad w Naszych zakamarkach umysłowych.
caius, to pewnie zalezy od osobowosci i odpornosci na sugestie. jezeli posiadasz w sobie wewnetrzna sile, ktora uzyskujesz z swiadomosci i doswiadczenia juz wlasnego zycia, a nie tego sztucznego wymyslonego przez innych ludzi wypierasz autmatycznie lęki, poczucie winy, strach przed karą. naklaniam z calego serca do czytania o doswiadczeniach innych osob bedacych w podobnej sytuacji, ale nie koniecznie o SJ. mormoni po wykluczeniu czy odejsciu czuja sie identycznie, adwentysci, ruchy protestanckie czy inne magiczne kregi wzajemnej adoracji, podobnie traktuja bylych, a uwolnienie spod ich wplywu jest tak samo trudne, pokazuje to jednak obiektywnie system, sposob oddzialywania, pewien specyficzny rodzaj konstrukcji religijnej, ktorej zrozumienie, patrzac z boku na innych pozwala samemu wyciagac wnioski i sie obudzic
rozmawianie o tym czy bog jest trojcą czy pojedynczym osobnikiem jest tym samym czym rozmowa na temat gieldy papierow wartosciowych, pewnie pojdzie w gore bo tyle dobrych danych, ale moze pojdzie w dol bo tyle zlych. poruszanie sie w zludzeniu warto miec za sobą.
Użytkownik gruby drab edytował ten post 2010-06-26, godz. 16:15
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas trochę mniej
#11
Napisano 2010-06-26, godz. 20:32
Użytkownik gruby drab dnia 2010-06-26, godz. 16:11 napisał
pozdrawiam
caius, to pewnie zalezy od osobowosci i odpornosci na sugestie. jezeli posiadasz w sobie wewnetrzna sile, ktora uzyskujesz z swiadomosci i doswiadczenia juz wlasnego zycia, a nie tego sztucznego wymyslonego przez innych ludzi wypierasz autmatycznie lęki, poczucie winy, strach przed karą. naklaniam z calego serca do czytania o doswiadczeniach innych osob bedacych w podobnej sytuacji, ale nie koniecznie o SJ. mormoni po wykluczeniu czy odejsciu czuja sie identycznie, adwentysci, ruchy protestanckie czy inne magiczne kregi wzajemnej adoracji, podobnie traktuja bylych, a uwolnienie spod ich wplywu jest tak samo trudne, pokazuje to jednak obiektywnie system, sposob oddzialywania, pewien specyficzny rodzaj konstrukcji religijnej, ktorej zrozumienie, patrzac z boku na innych pozwala samemu wyciagac wnioski i sie obudzic
rozmawianie o tym czy bog jest trojcą czy pojedynczym osobnikiem jest tym samym czym rozmowa na temat gieldy papierow wartosciowych, pewnie pojdzie w gore bo tyle dobrych danych, ale moze pojdzie w dol bo tyle zlych. poruszanie sie w zludzeniu warto miec za sobą.
I to mam za sobą,bo złudzenia zawsze będą oscylowac w/g barometru dobra i zła - tylko zło zwsze będzie patologicznym dobrem,a poruszanie się w strefie ułudy może się skończyc "zapętleniem kontinuum czasoprzestrzennym"
Także zostawmy Nasze biblijne dociekania przyszłością i pozostawmy je w lamusie - czas odbrązowic Biblię.
VIS ET HONOR ... ET AMOR
//http://www.youtube.com/watch?v=2eMq307PT74&feature=related
#12
Napisano 2010-06-26, godz. 21:06
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
przeczytac ja jako powiesc s-f o starych, zwariowanych, mlodych i zlych ludziach sprzed 10000-2000 lat
#13
Napisano 2010-06-26, godz. 21:46
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-25, godz. 21:08 napisał
Zresetowanie umysłowości świadkowskiej? Możliwe, ale ślad na dysku twardym zostaje. Myślę, że czas potrzebny na uleczenie się z błędów, manipulacji i wszelakich naleciałości made in brooklyn, jest wprost prorcjonalny do czasu i intensywności karmienia się na garnuszku Organizacji. Im więcej przeniknęło w naszą osobowość ze świadkowizmu, tym więcej wysiłku potrzebujemy na duchowe uzdrowienie i powrót do normalności. Resetownie mózgu może być procesem znacząco rozciagniętym w czasie. Mnie zajęło to okres około 10 lat. Nie uważam ten proces za ukończony.
Jak analizować PŚ bez naleciałości? Przede wszystkim trzeba się odciąć od interpretacji niewolnika, zaprzestać wnikania w myśli Strażnicy i innych "wszechmądrych" publikacji. Czytać Biblię i starać się zrozumieć jej sens na nowo, nie przywoływać w pamięci wykładni wersetów czynionych przez WTS. To niełatwe zadanie, bo w mózgu dosyć trwale siedzą skojarzenia wyuczone przez lata spędzone w Organizacji. Do kontrowersyjnych fragmentów, w których pojawił się cień interpretatorskich wątpliwości, powracać i myśleć o nich, konfrontować z innymi przekładami Biblii, szukać wykładni w opracowaniach biblistów. Wymaga to czasu, cierpliwości i wysiłku. Samozaparcia. Prosić Boga o kierownictwo w duchowych poszukiwaniach, siłę, zrozumienie i opiekę. Ja w ramach samopomocy duchowej przeczytałam w ciągu roku całą Biblię, potem w ciągu 3 lat po raz kolejny...to chyba pomogło mi najbardziej, choć wymagało samodyscypliny. Nie miałam komputera. Było łatwiej osiągnąć cel.
Równolegle zaczęłam zaglądać do publikacji katolickich i protestankich, do ujęcia tematów dla mnie ważnych. Moje wnioski zdawały się pokrywać z przemyśleniami innych chrześcijan, to mi dodało otuchy. Czułam, że nie zbłądziłam i idę we właściwym kierunku, ku światłu i prawdzie. Była jednak nauka trwale wyryta w mojej świadkowskiej umysłowości, pierwotna jak ludzkie instynkty - ujęcie Boga jako jedynego Jahwe. Unitaryzm komplikował i powodował regresję, ciągły powrót do nauczania WTS-u. Nie widziałam dla siebie żadnej rozsądnej alternatywny.Byłam zagorzałą zwolenniczką poglądu unitarnego, nie docierały do mnie zupełnie argumenty przeciwne. Prześledziłam sporo biblijnych dyskusji i znałam dowodzenie obydwu stron, a jednak za prawdziwe uważałam wyobrażenie Boga wg modelu jednosobowego bytu. To mnie poważnie blokowało.
Nie przypuszczałam, że może dojść u mnie do wyłomu w moim unitariańskim myśleniu. To chyba można podciągnąć pod efekt cudu.
#14
Napisano 2010-06-26, godz. 21:51
Użytkownik lantis dnia 2010-06-26, godz. 15:31 napisał
Pozdrawiam
Czy religia powinna sie zajmowac kwestiami moralnymi? czy palenie , narkotyki, pijanstwo to kwestie moralne? Nie, mnie niepotrzebna religia by widziec ze te rzeczy sa niemoralne i zle. Aczkolwiek nie do konca moge tak powiedziec gdyz na ukrztaltowanie mojego sumienia i zdolnoci pojmowania dobra i zla miala wlasnie religia. Kwestia palenia czy raczej zabraniania palenia... nie, mnie niepotrzebna religia SJ by mi zabronila palic. Nikt mi nie musi zabraniac robic tego co uznaje za zle. I ja nie pale nie dlatego ze mi tego religia SJ zabraniala. Mam inne powody oprocz samego przekonania ze palenie jest niemoralne, z gruntu zle. To co chcialem wyrazic to to ze piojecie resetowania w tym temacie niesie ( tak mi sie przynajmniej wydaje) zbyt wiele negatywnego ladunku, zbyt wiele emocji. Jest w jakis sposob niesprawiedliwe. Podalem przyklady, ktore w ogolnie pojety sposob religia SJ zabrania. Czy zle ze zebrania? czy wiec i to podejscie do sprawy u SJ musimy w naszych glowach zresetowac?
#15
Napisano 2010-06-27, godz. 05:49
Pisaliście żeby poznać również inne religie - i wiecie co mi się włączyło ? Że trzeba przeczytać książkę "Człowiek poszukuje Boga".
Z drugiej jednak strony historia narodu izraelskiego oraz zboru Chrześcijańskiego pokazuje, że istniała pewna grupa osób, która była "wykładnią słowa". Może więc Bóg dając swoje słowo z góry założył, że nie dla wszystkich będzie ono jasne. Sytuacja choćby z kwestią obrzezania pogan pokazała, że nie wszystko było dla pierwszych chrześcijan jasne. Że również istniała klasa, której decyzje były ważne dla życia jednostek.
Nie godzi mi się to jednak z wypowiedzią p. Jezusa: "Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi". ...
I znowu dylemat - robić reset - czy jednak nie trzeba ...
Odnośnie dochodzenia do wniosków w dziedzinie np. palenia (o czym pisaliście). Ja też jestem przeciwnikiem palenia, ale wiem że sporo zacnych ludzi niestety pali. Poza tym sam nie widziałbym nic złego w okazjonalnym zapaleniu z kimś (ot tak dla towarzystwa). Jak ktoś chce - proszę bardzo. Mamy nie kalać ciała - więc może nałogowe palenie wg Biblii odpada - ale takie sporadyczne ? Czym różni się od regularnego nadużywania alkoholu ?
#16
Napisano 2010-06-27, godz. 09:12
osobiscie jestem przeciw nalogowemu, sporadycznemu, pasywnemu paleniu.
nie ma to jednak wplywu na moj stosunek do osob, ktre pala. Idiotow nazywam idiotami a ludzi nieprzecietnych podziwiam lub nawet nasladuje.... ich palenie czy niepalenie nie ma dla mnie znaczenia.
#17
Napisano 2010-06-27, godz. 18:25
#18
Napisano 2010-06-27, godz. 21:36
Czy chcesz wyrzucić Boga z umysłu? Tego ma dotyczyć reset?
#19
Napisano 2010-06-27, godz. 22:56
#20
Napisano 2010-06-28, godz. 11:41
Użytkownik skywalker dnia 2010-06-27, godz. 05:49 napisał
tak calkiem na wesoło sky, bo lubię
pamietam jak postrzegalem swiat jako zly, szatanski, wszedzie widzialem seks, narkotyki i materializm. ten obraz zepsutego swiata towarzyszyl mi na co dzien, tesknilem za usunieciem tego padolu łez i zgrzytania zebow, az pewnego dnia sie zaczęło... zgrzytanie zębów
okazalo sie, ze jest niemozliwe zebym mowil ze mrowki rude są zle, bo atakuja pół lasu, albo ze naklonil je do tego szatan, no bo nie bóg. nie? hmmm, ok sa takie bo są.
(chociaz są wyznawcy teorii, ze one tez zgrzeszyły, tylko dlaczego dalej biegają bez majtek)
wiec skoro jestem czescią natury, no bo kim innym (dla lwa nie ma znaczenia, ze myslę), to analogicznie jestem taki jaki jestem. pelen sprzecznosci, z ktorych sklada sie kazda istota.
mrowka ruda to wsciekle stworzonko, opiekujace sie w najbardziej wyszukany sposob swoja krolową i resztą malych bachorkow bestyjek.
no i jestem dobry gdy sie usmiecha do mnie sasiad i... agresywny gdy wchodzi na mój teren (czyli podrywa żonę)
znalzlem dziesiatki takich analogii. mamy ten sam program co reszta tej "bandy" na planecie! acha.
stał się pierwszy reset.
zaczęło sie zatem przyglądanie ludziom, spoleczenstwu, chcialem zrozumiec socjologiczne prawa i zasady zmuszajace populacje do okreslonych zachowan. zrozumialem, ze nie jestesmy ani dobrzy, ani źli. jestesmy czescia natury, wtopieni w nia i tak sie zachowujemy jak ona. dobro postrzegamy jako zycie, zlo jako smierc. dlatego eliminujemy np. hitlera, stalina czy innego debila, myslacego, ze moze grzebac w ewolucji i kochamy wszystko co ulatwia nam egzystencje
samoswiadomosć w oczywisty sposób łączy sie ze zdziwieniem. zdziwienie to najprostsze doznanie religijne. O! a skad ja sie wziąłem? i zaczyna się cała opowiesc o mnie samym i bogu, ktory jest podobny, zaraz zaraz, do kogo on moze byc podobny - eureka! do mnie! stał się drugi reset.
religie i jej wplyw.
stabilizująco - destruktywny.
no tak skadś to znam, acha to jak ja i reszta naszej paczki na ziemi
zostalo tylko obserwowac, bo odpowiedzi transcendentalne to tylko paradoksy, paradoksow, zaklete w paradoks. i stał się trzeci reset.
spotkalem ludzi, ktorych łączy cos co nazwalbym intuicyjną pokorą wynikajacą z wątpliwosci. zrozumialem, ze zwątpienie jest kluczem do pokoju. ale w to tez wąpię, ma sie rozumiec
tak czy inaczej wątpiący nie ma motywacji do srożenie się dla idei, tym bardziej nie swojej (np WTS)
reset ostateczny
pozdrawiam
ps
moze komus sie przyda to co piszę, nikogo nie przekonuje, moze ktos wyniesie z tego sile do uwolnieniea sie z lekow, stresów i innych wewnętrznych jadów zatruwajacych zycie.
Użytkownik gruby drab edytował ten post 2010-06-28, godz. 11:58
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas trochę mniej
Pomoc






lantis(at)brooklyn.org.pl










