WYKŁADY
PISMA
ŚWIĘTEGO
„Ale ścieżka sprawiedliwych,
jako światłość jasna, która im dalej,
tym jaśniej świeci aż do dnia
doskonałego.”
TOM I
Boski
Plan Wieków
Obrona
Boskiego charakteru i władzy, pokazująca, przez uznanie i zharmonizowanie
wszystkich wersetów Pisma Świętego, iż dozwolenie zła w przeszłości i obecnie
ma na celu kształcenie i przygotowywanie ludzkości do wprowadzenia w PRZEPOWIEDZIANY
ZŁOTY WIEK, w którym wszystkie narody Ziemi będą błogosławione pełnym poznaniem
Boga i pełnią sposobności osiągnięcia życia wiecznego dzięki Odkupicielowi,
który wówczas będzie Wielkim Odnowicielem i Dawcą Życia. Dz. Ap. 3:19–21
ŚWIECKI RUCH MISYJNY
„EPIFANIA”
1986
PRACĘ TĘ
POŚWIĘCONO
KRÓLOWI KRÓLÓW I PANU PANÓW
DLA POŻYTKU
JEGO
POŚWIĘCONYCH ŚWIĘTYCH
OCZEKUJĄCYCH
USYNOWIENIA
I
„WSZYSTKICH,
KTÓRZY UŻYWAJĄ IMIENIA PANA NASZEGO”,
„DOMOWNIKÓW
WIARY”
oraz dla
WZDYCHAJĄCEGO
STWORZENIA, CIERPIĄCEGO
I
OCZEKUJĄCEGO OBJAWIENIA SYNÓW BOŻYCH
„A iżbym
objaśnił wszystkim, jakaby była społeczność onej tajemnicy,
zakrytej od
wieków w Bogu”. „Którą hojnie pokazał przeciwko
nam we
wszelkiej mądrości i roztropności, oznajmiwszy nam
tajemnicę
woli swojej według upodobania swego, które
był
postanowił w samym sobie; Aby w rozrządzeniu
zupełności
czasów w jedno zgromadził wszystkie
rzeczy w
Chrystusie”
Efez. 3:4, 5,
9; 1:8–10
Książkę tę
napisał w 1886 roku Pastor Ch. T. Russell
|
N |
IEKIEDY jakaś książka przekracza granice czasu i w dalszym ciągu swą treścią przemawia do licznych pokoleń, stając się w ten sposób ponadczasowym dziełem klasyki. Boski plan wieków należy do współczesnej religijnej klasyki. Według skromnej oceny jego nakłady w przeszłości spiralnie wzrastały osiągając osiem milionów egzemplarzy i nadal z roku na rok wzrastają. Sama wielkość nakładów jednak nie daje wyobrażenia o zakresie jego wpływów. Dzieło to obejmuje nowe idee i koncepcje. Prezentuje łańcuch dowodów Pisma Świętego, które odsłania rozległą wizję majestatycznego planu Boga. Książka ta pozwala Czytelnikowi z łatwością zauważyć występujący w Biblii podział na wieki i mechanizm działania Boga w każdym z nich. Z tego powodu, że dla wielu była pomocą w zrozumieniu Biblii, znana jest dzisiaj pośród jej gorliwych Czytelników jako „klucz do Pisma Świętego”.
Boski plan wieków nie jest książką nową. Został napisany w 1886 roku. Jego ton i zawartość stanowiły wyraźny kontrast z naukami owych czasów. Zbory przygotowane do dawania świadectwa na szeroką skalę oraz nawracania świata, były tak zaskoczone zwartym atakiem ze strony wyższych krytyków Biblii i religii, że nie miały inteligentnych odpowiedzi na owe ataki. Wynikiem tego była daleko idąca utrata wiary w natchnienie Biblii. Boski plan wieków pomógł szczerym chrześcijanom w przeciwstawieniu się fali niewiary, wyjaśniając podstawę wiary nawet niewierzącym.
Autor z nadzwyczajną jasnością sprecyzował światowe aspekty „czasu ucisku”. Gdy inni mówili o pokoju, on ośmielił się mówić o paroksyzmach wojny, rewolucji i anarchii osiągających szczyt w upadku światowych rządów. Podobnie jak ów „ucisk” został dokładnie opisany, tak też nakreślone zostały wydarzenia dnia dzisiejszego oraz przyszłe, aż poza najciemniejsze chwile ucisku do spełnienia się chwalebnego: „przyjdź Królestwo”.
Polecamy tę książkę bez zastrzeżeń jako bezcenny skarb, jako najbardziej wiarygodne i znamienne dzieło religijne dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Każdy spostrzegawczy Czytelnik Biblii dojdzie do wniosku, iż trud studiowania niniejszej pracy nie pozostaje bez nagrody. Uwagi wydawców są oznaczone liczbami, pozostałe poczynił Autor.
WYDAWCY 1975 ROK
|
O |
DDAJĄC niniejszą książkę w ręce Czytelnika, aby spełniła swe zadanie, przynosząc błogosławieństwo ludowi Bożemu, szczególnie zaś Maluczkiemu Stadku, redaktor-wydawca pragnie wyrazić Bogu wdzięczność za ten przywilej służby i pragnie, by czytający i badający tę książkę odnieśli korzyści z jego służby. Bowiem jednym z największych przywilejów, jakie przypadają sługom Bożym, jest oddawanie Panu czci przez przynoszenie błogosławieństw Jego ludowi. To właśnie dzięki Boskiej łasce otrzymaliśmy do dyspozycji środki pieniężne, które pozwoliły nam sfinansować wydanie tej książki. A wypływająca z niej moc błogosławienia i jego potrzeba odczuwana przez wielu, stworzyły podstawę ponownego jej wydania. W związku z tym, ponownie oferujemy ją ludowi Bożemu, modląc się żarliwie, aby mogła stać się źródłem bogatego błogosławieństwa dla swych Czytelników.
Ponowne składanie maszynopisu dało okazję do wprowadzenia kilku niewielkich zmian, które mimo pragnień Autora, nie mogły być wprowadzone w poprzednich wydaniach. Zmiany te wprowadzono po to, aby pewne myśli, widziane uprzednio w sposób niedojrzały, doprowadzić do harmonii z najbardziej dojrzałymi spostrzeżeniami Autora. Większość owych zmian polega na zastąpieniu myśli, zakładającej, że okup został zapłacony na Kalwarii, myślą, iż na Kalwarii okup został złożony lub zapewniony i zdeponowany, i jest to, jak dobrze wiadomo, dojrzały pogląd na ten temat. Kilka pozostałych niewielkich zmian służy temu samemu celowi, to znaczy, doprowadzeniu wyrażonej uprzednio myśli do harmonii z bardziej dojrzałymi poglądami Autora. Trzeba było wprowadzić kilka skróceń, które jednak nie mają wpływu na sens, by zachować tę samą wielkość stron co poprzednio, ponieważ zastosowany tu linotyp wymaga więcej miejsca, niż skład ręczny użyty w poprzedniej edycji.
Prosi się Czytelnika, aby pamiętał — szczególnie w przypadkach, które sugerują zachodzenie powiązań między czasem a wydarzeniami, osiągnięciami, dziełami, osobami i przywilejami, na przykład dostępnością wysokiego powołania, pracą żniwiarską, cierpieniami, jako sprawą odległej przyszłości, wynalazkami itd. — że takie sprawy były omawiane z punktu widzenia czasu, w jakim pisano niniejszą książkę. Redaktor pozwolił sobie zachować tego rodzaju wypowiedzi, w takiej formie, w jakiej je napisano, mimo iż z racji upływu czasu są one obecnie anachronizmami. Pragnął on dokonać jedynie niezbędnych zmian z tego względu, iż w większości przypadków pozostawienie takich form w tekście pozwala na pokazanie, jak dokładnie Autor przewidział przyszłe wydarzenia i warunki, a także dlatego, że z góry powzięta ostrożność będzie wystarczającą obroną przed błędem. Dołączono, rozpoczynający się od 374 strony obszerny trzyczęściowy Dodatek.
Redaktor-wydawca modli się o Boskie błogosławieństwo dla misji, jaką może spełnić niniejsza książka rozpoczynając ponownie swą służbę na rzecz poświęconego ludu Bożego i innych. A w modlitwie swej, raduje się, że przyłączy się do niego lud Boży gdziekolwiek by nie żył. Modlitwa taka rodzi myśl, że ci, którzy będą proponować tę książkę innym, przyłączą się do dzieła przyspieszania jej misji. Przekazując tych kilka słów przedmowy i zapewniając o swej chrześcijańskiej miłości i modlitwie pozostaje,
wasz w jedności ducha i służbie
PAUL S. L. JOHNSON
Filadelfia, 6 września 1935 rok
|
A |
UTOR i wydawcy publicznie pragną wyrazić Bogu wdzięczność za łaskę, która pozwoliła im wydać ten Tom, i za rezultaty owej łaski w postaci światła, radości, pokoju i społeczności z Bogiem danych licznym zgłodniałym, spragnionym oraz zdezorientowanym duszom. Pierwsza edycja w obecnej formie miała miejsce w 1886 roku. Od tego czasu szybko następowało jedno wydanie za drugim w dwudziestu różnych językach. Dotąd prawie pięć milionów egzemplarzy znalazło się w rękach ludzi na całym świecie.
Nie spodziewamy się, by te wszystkie egzemplarze zostały przeczytane, ale napływające stale listy upewniają nas, że ich treść skutecznie działa w sercach i umysłach ludzi wszędzie. Tysiące ludzi pisze nam, że znalazło się pod wpływem tej książki, choć niektórzy z nich zupełnie nie wierzyli w Biblię jako Boskie objawienie dla ludzkości. Inni piszą, że byli ateistami lub bliskimi ateizmowi, gdyż nie znali przedtem prawdziwego Boga i Jego prawdziwego planu wieków, i nie byli w stanie przyjąć, ocenić lub uczcić tego rodzaju nauk, jakie im zazwyczaj przedstawiano w wyznaniach.
Ponad pięć lat przed pierwszą publikacją tego Tomu wydaliśmy książkę poruszającą te same zagadnienia. Jednak jej tytuł i sposób formułowania myśli były inne. Książka ta nosiła tytuł „Pokarm dla myślących chrześcijan”. Różniła się od obecnej tym, że przede wszystkim atakowała błąd, obalała go, a następnie wznosiła gmach Prawdy. Ostatecznie przekonaliśmy się, że nie był to najlepszy sposób, gdyż niektóre osoby spłoszone obaleniem ich błędów, zrezygnowały z dalszego czytania i tym samym nie ostrzegły piękna struktury Prawdy podanej w miejsce zburzonych błędów.
Niniejszy Tom został napisany w oparciu o inne założenie. Przedstawia on Prawdę, pokazuje jej moc i piękno, a następnie wskazuje na usunięcie błędu jako nie tylko zbędnego, ale zupełnie bezużytecznego i bardzo szkodliwego. Tak więc Czytelnik BOSKIEGO PLANU WIEKÓW na każdym kroku doznaje wzmocnienia swej wiary, bardziej zbliża się do Pana i dlatego ufa, że znajduje się na właściwej drodze. Po dostrzeżeniu Prawdy, coraz bardziej rozumie absurdalność błędów, ich bezwartościowość i z zadowoleniem z nich rezygnuje.
Ów wielki przeciwnik oczywiście nie kocha tego, co otwiera oczy ludu Bożego, powiększa jego cześć dla Boskiej Księgi i narusza jego poleganie na wierzeniach ludzkich. Dlatego ten wielki przeciwnik, jak mogliśmy się spodziewać, pozostaje w silnej opozycji do niniejszej książki. Niewielu zdaje sobie sprawę z mocy i chytrości szatana. Niewielu uświadamia sobie znaczenie słów Apostoła, odnoszących się do księcia ciemności, który przemienia się w sługę światła, by móc zwalczać Prawdę i niszczyć jej wpływ. Niewielu wie, iż chytry nasz przeciwnik usiłuje użyć jednostek najlepszych, najenergiczniejszych, najbardziej wpływowych spomiędzy ludu Bożego do przeszkadzania świeceniu światła i trzymania ludzi z daleka od Boskiego planu wieków.
Niewielu zdaje sobie sprawę, że od początku czasu tworzenia wyznań wiary, 325 r. n.e., rzeczywiście nie studiowano Biblii przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt lat. Niewielu wie, iż w tym czasie na owe creda była zwrócona uwaga milionów umysłów, którym nałożono pęta straszliwych błędów i oślepiono pod względem rozumienia Boskiego charakteru — mądrości, sprawiedliwości, miłości i mocy. Niewielu wie, że od czasów Reformacji, gdy Biblia zaczęła wracać do rąk ludu, reformatorzy, mający dobre intencje, ale zwiedzeni, zostali oślepieni i ograniczeni przez błędy przeszłości i z kolei oni sami służyli błędom a także innych trzymali w ciemności. Niewielu rozumie, że prawdziwe studiowanie Biblii, jakie było praktykowane we wczesnym Kościele w czasach Apostołów, dopiero teraz zostało przywrócone studentom Biblii.
We wcześniejszej edycji Tom ten nosił tytuł „Millenial Dawn” (Brzask Tysiąclecia). Zauważyliśmy jednak, iż wprowadziło to wielu w błąd, rozumiano bowiem, że jest to jakaś powieść. Aby nikt nie został zwiedziony i nie kupił tej książki pod wpływem złudzenia, daliśmy jej tytuł, później przyjęty dla obecnej serii, „Wykłady Pisma Świętego”. W ten sposób nikt go opacznie nie zrozumie.
Wielu zadawało nam pytanie, dlaczego tych książek nie ma w księgarniach? Odpowiadamy im, że chociaż właściciele księgarń chcieliby je mieć i sprzedawać, to jednak różni religijni zeloci nie zezwalający na ich sprzedaż zastosowali bojkot. W pierwszej chwili wydaje się to być niepowodzeniem, tak jakby mocy przeciwnika pozwolono przeszkodzić w szerzeniu Prawdy. Bóg jednak łaskawie nadzorował tę sprawę. Prawdopodobnie żadna inna książka nie ma tak dużego nakładu i tak ustabilizowanego obiegu, jak prezentowany Tom. Ci, którzy na skutek uprzedzenia odmawiają przeczytania tej książki i ją zwalczają, czynią to, ponieważ wierzą kłamstwu, fałszywym przedstawieniom.
Wiele egzemplarzy tej książki spalili ludzie, którzy nigdy jej nie przeczytali, lecz znajdowali się pod wpływem błędnych interpretacji nauk religijnych. W taki właśnie sposób traktowano w wiekach ciemnoty naśladowców Jezusa, którzy ponieśli śmierć męczeńską. Tak Jezusowi zadawali cierpienia ci, którzy Jego samego ani Jego nauk nie rozumieli, jak święty Piotr niedwuznacznie oświadcza: „Ale teraz, bracia! wiem, żeście to z nieświadomości uczynili, jako i książęta wasi” (Dz.Ap. 3:17), „(...) bo gdyby byli poznali, nigdyby byli Pana chwały nie ukrzyżowali” (1 Kor. 2:8).
O ile wrogowie tej książki byli napełnieni goryczą, niesprawiedliwością i kłamliwością, o tyle jej przyjaciele — entuzjazmem i gorliwością. Miliony egzemplarzy tego Tomu przeszły przez ręce przyjaciół, którzy z miłości do Prawdy poświęcili swój czas i energię w celu rozpowszechnienia go. W chwili pisania tych słów wiemy, że w przybliżeniu sześćset osób z różnych sfer „opuściło wszystko”, opuściło swoje ziemskie sprawy, zawody i ambicje tylko dlatego, by mogły sławić Pana i błogosławić Jego zgłodniałych prawdy świętych przez doręczenie im tej księgi. Są to lekarze, nauczyciele, pielęgniarki, pastorzy, fryzjerzy, mechanicy, ludzie wszelkich zawodów, których serca zostały dotknięte Boską miłością, którzy pragną sercom i umysłom drugich przekazać błogosławieństwo.
Książki te sprzedaje się po niskich cenach a kolporterzy, którzy je roznoszą, zaledwie pokrywają swoje wydatki. A jednak się radują. Tym bardziej wtedy, gdy mają niedostatek i są uznawani za godnych ponoszenia cierpień i niewygód dla sprawy Pańskiej, Prawdy i Braci. Dobre dzieło się rozwija, poselstwo życia w Chrystusie przechodzi z rąk do rąk. Obecny nakład tego Tomu jest ogromny. Niech błogosławieństwo jakie wyniknie z niego będzie proporcjonalnie wielkie, jak było w przeszłości. Autor i wydawcy nie mogą prosić o więcej.
Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich Czytelników.
Wasz sługa w Panu
CHARLES T. RUSSELL
Brooklyn, N. Y.,
1 października 1916 roku
TREŚĆ
WYKŁAD I................................................................................................................................
Noc płaczu i poranek radości – Dwie metody poszukiwania prawdy – Metoda zastosowana w niniejszej pracy – Cel tej pracy – Różnica między pełnym czci studiowaniem Pisma Świętego a niebezpiecznym zwyczajem spekulowania – Przedmiot proroctwa – Teraźniejszy religijny stan świata oceniany z dwóch punktów widzenia – Ciemności egipskie – Tęcza obietnicy – Ścieżka sprawiedliwego ciągle prowadzi naprzód – Przyczyna wielkiego odstępstwa – Reformacja – Ta sama przyczyna przeszkadza prawdziwemu postępowi – Doskonałość poznania nie należy do przeszłości, lecz przyszłości
WYKŁAD II.............................................................................................................................
Zbadanie pozabiblijnych dowodów w świetle rozumu – Teoria nie do utrzymania – Rozumna teoria – Przedstawienie charakteru Boga – Sensowne wnioskowanie
WYKŁAD III...........................................................................................................................
Twierdzenia Biblii i wyraźne dowody jej wiarygodności – Starożytność Biblii i jej zachowanie – Jej wpływ moralny – Motywy pisarzy Biblii – Ogólny charakter Pism – Księgi mojżeszowe – Prawo mojżeszowe – Specyfika rządu ustanowionego przez Mojżesza – Nie był to system klerykalny – Instrukcje dla władców świeckich – Bogaty i biedny — równi wobec zakonu – Zabezpieczenie przed wtrącaniem się do praw ludu – Kapłani nie byli uprzywilejowaną klasą – Z czego się oni utrzymywali itp.? – Zabezpieczenie przed ciemiężeniem cudzoziemców, wdów, sierot i sług – Prorocy Biblii – Czy jest jakiś związek między Zakonem i prorokami a pisarzami Nowego Testamentu? – Cuda nie są niemożliwe – Logiczne wnioski
WYKŁAD IV............................................................................................................................
Boski plan sprecyzowany i usystematyzowany – Trzy wielkie epoki w historii świata – Ich cechy charakterystyczne – „Ziemia na wieki stoi” – Świat przyszły, nowe niebo i nowa ziemia – Podział tych wielkich epok – Ważne zarysy Boskiego planu widziane w ten sposób – Uznanie porządku odkrywa harmonię – Dobre „rozbieranie” Słowa Prawdy
WYKŁAD V.............................................................................................................................
Błysk światła pierwszej obietnicy – Obietnica dana Abrahamowi – Odkładana nadzieja – Wyjaśnienie Tajemnicy zaczyna się od zesłania Ducha Świętego – Co jest ową Tajemnicą? – Dlaczego tak długo nią pozostawała? – Dotąd stanowi tajemnicę dla świata – We właściwym czasie zostanie ujawniona wszystkim – Kiedy Tajemnica zostanie odkryta?
WYKŁAD VI............................................................................................................................
Drugie przyjście naszego Pana — osobiste i przedtysiącletnie – Jego związek z pierwszym przyjściem – Wybór Kościoła i nawrócenie świata – Wybór i wolna łaska – Więźniowie nadziei – Prorocze świadectwa odnoszące się do restytucji – Powrót naszego Pana oczywistą nadzieją Kościoła i świata
WYKŁAD VII..........................................................................................................................
Dlaczego zło jest dozwolone? – Dobro i zło jako zasady – Wrażliwość moralna – Bóg dozwolił na zło, nad którym ma władzę dla dobrego celu – Bóg nie jest autorem grzechu – Próba Adama nie była farsą – Jego pokusa była sroga – Adam zgrzeszył świadomie – Kara za grzech nie jest niesprawiedliwa ani zbyt surowa – W potępieniu wszystkich w Adamie okazała się mądrość, miłość i sprawiedliwość – Powszechność Boskiego prawa
WYKŁAD VIII.........................................................................................................................
Ogólny pogląd na Dzień Sądu – Czy zgadza się on z Pismem Świętym? – Ustalenie znaczenia słów: „sąd” i „dzień” – Pismo Święte mówi o kilku dniach sądu – Pierwszy dzień sądu i jego rezultaty – Wyznaczenie innego dnia sądu – Podobieństwo i różnica między pierwszym i drugim sądem – Obecna odpowiedzialność świata – Dwa sądy interwencyjne i ich cele – Wyraźne różnice w ocenianiu przyszłego sądu – Jak prorocy i apostołowie zapatrywali się na przyszły sąd?
WYKŁAD IX............................................................................................................................
Restytucja zagwarantowana przez okup – Nie życie wieczne, ale próba jego osiągnięcia jest zapewniona przez okup – Warunki i korzyści tej próby – Ofiara Chrystusa była niezbędna – W jaki sposób ludzkość mogła być i była odkupiona przez śmierć jednego? – Wiara i uczynki są jeszcze potrzebne – Kara za dobrowolny grzech jest pewna – Czy będzie dosyć miejsca na ziemi dla wzbudzonych milionów ludzi? – Restytucja a ewolucja
WYKŁAD X.............................................................................................................................
Powszechne błędne zrozumienie – Natura ziemska, czyli ludzka, i niebiańska, czyli duchowa – Ziemska chwała i niebiańska chwała – Biblijne dowody w odniesieniu do istot duchowych – Śmiertelność i nieśmiertelność – Czy śmiertelna istota może żyć wiecznie? – Sprawiedliwość w okazywaniu względów – Zbadanie rzekomo działającej zasady – Rozmaitość w doskonałości – Boskie suwerenne prawa – Boskie wyposażenie człowieka dziełem zadowalającym – Wybór Ciała Chrystusowego – W jaki sposób dokona się przemiana jego natury
WYKŁAD XI............................................................................................................................
Droga szeroka prowadzi do zagłady – Droga wąska prowadzi do życia – Co to jest życie? – Boska natura – Związek między naturą Boską i ludzką – Nagroda na końcu wąskiej drogi – Wysokie powołanie ograniczone do wieku Ewangelii – Trudy i niebezpieczeństwa wąskiej drogi – Gościniec świątobliwości
WYKŁAD XII..........................................................................................................................
Wieki – Żniwa – Poziomy rzeczywistego i uznanego stanowiska – Postępowanie naszego Pana Jezusa – Postępowanie naśladowców Jezusa – Trzy klasy w kościele nominalnym – Rozłączenie w czasie żniwa – Wyniesienie do chwały klasy pomazańców – Klasa wielkiego ucisku – Spalenie kąkolu – Błogosławienie świata – Chwalebny wynik
WYKŁAD XIII.........................................................................................................................
Pierwsze panowanie – Utrata panowania – Odkupienie i przywrócenie panowania – Typiczne Królestwo Boże – Uzurpator – Dwie formy obecnego panowania – Istnienie obecnych władz zarządzone przez Boga – Wizja Nabuchodonozora – Wizja Daniela i jej interpretacja – Królestwa tego świata rozpatrywane z innego punktu widzenia – Właściwy stosunek Kościoła do obecnych rządów – Krótkie zbadanie „Boskiego prawa” królów – Nieuzasadnione roszczenia chrześcijaństwa – Lepsza nadzieja związana z piątym uniwersalnym imperium
WYKŁAD XIV.......................................................................................................................
Doniosłość przedmiotu – Charakter Królestwa – Królestwo wieku Ewangelii – Błędne poglądy poprawione przez Pawła – Rezultaty błędnych poglądów na Królestwo – Dwie formy Królestwa Bożego – Duchowa forma i jej działalność – Ziemska forma i jej działalność – Harmonia w ich działaniu – Chwała ziemskiej formy Królestwa – Chwała niebiańskiej formy – Korzeń przymierza, z którego te gałęzie wyrastają – Ziemska forma Królestwa — izraelska – Zaginione pokolenia – Niebiańskie Jeruzalem – Izrael jako typ – Odrzucenie Izraela i przywrócenie mu łaski – Klasy wybrane – Dziedzice Królestwa – Żelazna władza – Ilustracja celu tysiącletniego panowania – Oddanie Królestwa Ojcu – Pierwotny zamysł Boga w pełni zrealizowany
WYKŁAD XV........................................................................................................................
„Dzień Jehowy”, „dzień pomsty” i „dzień gniewu” – Czas wielkiego ucisku – Jego przyczyna – Świadectwo Biblii o wielkim ucisku – Jego ogień i burza, potrząsanie i roztapianie są symboliczne – Świadectwo Dawida – Świadectwo Jana Objawiciela – Obecna sytuacja i perspektywa przyszłości widziane przez przeciwne sobie partie kapitalistów i robotników najemnych – Lekarstwo, które nie uleczy – Podniesienie zasłony i dopuszczenie światła nastąpi we właściwym czasie – Dowody na to – Warunki świętych w czasie ucisku i ich właściwa postawa
WYKŁAD XVI.......................................................................................................................
Nasze obowiązki wobec prawdy – Jej cena, wartość i pożytek z niej
DODATEK.............................................................................................................................
Noc płaczu i poranek radości – Dwie metody poszukiwania prawdy – Metoda zastosowana w niniejszej pracy – Cel tej pracy – Różnica między pełnym czci studiowaniem Pisma Świętego a niebezpiecznym zwyczajem spekulowania – Przedmiot proroctwa – Teraźniejszy religijny stan świata oceniany z dwóch punktów widzenia – Ciemności egipskie – Tęcza obietnicy – Ścieżka sprawiedliwego ciągle prowadzi naprzód – Przyczyna wielkiego odstępstwa – Reformacja – Ta sama przyczyna przeszkadza prawdziwemu postępowi – Doskonałość poznania nie należy do przeszłości, lecz przyszłości
|
T |
YTUŁ serii wykładów prezentowanych w tej książce — Boski plan wieków — wskazuje na postęp w układzie spraw Boskich, uporządkowanych i przewidzianych przez Boga. Sądzimy, iż nauki Boskiego objawienia okażą się piękne i harmonijne, gdy analizować je będziemy z tego a nie innego stanowiska. Okres dozwolenia grzechu, który jest dla ludzkości ciemną nocą, nigdy nie zostanie zapomniany. Dzień zaś Boskiej sprawiedliwości i łaski będzie ustanowiony przez Mesjasza, który jako Słońce Sprawiedliwości powstanie i w pełni rozświeci się we wszystkich i nad wszystkim, przynosząc zdrowie i błogosławieństwo. Ów przyszły dzień więcej niż zrównoważy straszliwą noc płaczu, tęsknoty, bólu, choroby i śmierci, w której wzdychające stworzenie tak długo przebywało. „Z wieczora bywa płacz, ale z PORANKU wesele” (Ps. 30:6*).
Wszelkie stworzenie jęcząc i trudząc się w bólu, niejako instynktownie oczekuje, tęskni i spodziewa się DNIA zwanego Złotym Wiekiem. Dotąd ludzie szukają go po omacku, ponieważ nie znają wielkich, chwalebnych celów Jehowy. Jednak ich najśmielsze wyobrażenia o takim wieku dalekie są od rzeczywistości, jaka wówczas będzie istniała. Wielki Stwórca przygotował „ucztę z rzeczy tłustych”, która zadziwi wszystkie Jego stworzenia i bardzo przewyższy to, o co mogłyby one, kierując się rozsądkiem, prosić lub czego mogłyby oczekiwać. Tym swoim zdumionym stworzeniom, dostrzegającym długość, szerokość, wysokość i głębokość miłości Bożej, przekraczającej wszelkie oczekiwania, On wyjaśnia: „Boć zaiste myśli moje nie są jako myśli wasze, ani drogi wasze jako drogi moje, mówi Pan; Ale jako wyższe są niebiosa niż ziemia, tak przewyższają drogi moje drogi wasze, a myśli moje myśli wasze” — Izaj. 55:8, 9.
W niniejszej pracy będziemy się starali, ufamy że z powodzeniem, przedstawić zainteresowanemu i nieuprzedzonemu Czytelnikowi plan Boży, odnoszący się do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości oraz wyjaśniający postępowanie Boga w tym czasie, w sposób piękniejszy, bardziej harmonijny i sensowny, niż powszechnie jest rozumiany. Z całą stanowczością zaprzeczamy jednak jakoby miał to być wynik szczególnej mądrości lub wyjątkowych zdolności Autora. W świtającym obecnie Dniu Tysiąclecia ujawnia to wszystko Słońce Sprawiedliwości, które odkrywa owe rzeczy jako „teraźniejszą prawdę” obecnie ocenianą przez ludzi szczerych, ludzi o czystych sercach.
Odkąd szerzy się sceptycyzm, podstawa prawdziwej religii, podstawa prawdy, często jest kwestionowana nawet przez ludzi szczerych. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby tę podstawę, Słowo Boże, na której wszelka wiara się opiera, odsłonić w stopniu budzącym zaufanie i pewność jej świadectwa, nawet u niewierzącego. Staraliśmy się to wyjaśnić odwołując się do rozumu i w sposób przez rozum akceptowany. Następnie staraliśmy się nauki Pisma Świętego wytłumaczyć w taki sposób, aby, o ile to możliwe, przeciętny umysł ludzki mógł zbadać i zrozumieć różne aspekty owej podstawy w świetle najściślejszych zasad sprawiedliwości.
Niniejszą pracę publikuje się z wiarą, że Pismo Święte objawia logiczny i harmonijny plan, który, gdy się go zrozumie, musi wydać się słusznym każdemu oczyszczonemu sumieniu, oraz w nadziei udzielenia pomocy studentom Słowa Bożego przez podanie pewnych myśli pozostających w zgodzie z sobą i natchnionym Słowem. Ci wszyscy, którzy traktują Biblię jako objawienie Boskiego planu, a do tych zwracamy się szczególnie, bez wątpienia zgodzą się, że jeśli jest natchniona przez Boga, jej nauki jako całość muszą ujawniać plan harmonijny i logiczny sam w sobie a także zgodny z charakterem jego Boskiego Autora. Naszym celem jako poszukiwaczy prawdy powinno być poznanie zupełnego, całkowicie zharmonizowanego Boskiego objawionego planu. Jako dzieci Boże tego właśnie słusznie możemy się spodziewać, zgodnie z obietnicą podaną w Ewangelii Jana 16:13, iż Duch prawdy „wprowadzi was [nas] we wszelką prawdę”.
Jako szukający prawdy mamy do wyboru dwie metody jej poznania. Jedna polega na poszukiwaniu pośród wszystkich poglądów podsuwanych przez rozmaite grupy religijne i wyławianiu z każdej tego elementu, który uznamy za prawdę. Byłaby to praca bez końca. Trudności, jakie napotkalibyśmy posługując się tą metodą, wynikałyby z naszego wypaczonego i przewrotnego sądu lub uprzedzeń opartych na różnych skłonnościach — a kto im nie podlega? Otóż trudności te uniemożliwiłyby poprawną selekcją i moglibyśmy wybrać błąd a odrzucić prawdę. Ponadto, gdybyśmy przyjęli tę metodę jako naszą, stracilibyśmy dużo, ponieważ prawda rozwija się „(...) jako światłość jasna, która im dalej tym bardziej świeci, aż do dnia doskonałego”, przyświecając tym, którzy jej poszukują i chodzą w jej świetle. Tymczasem rozmaite wyznania licznych religii są ustalone i niezmienne, jakimi były wtedy, kiedy powstawały. Różne wyznania muszą zawierać wiele błędów, jeśli w niektórych ważnych kwestiach sprzeciwiają się sobie. Ta metoda doprowadziłaby do labiryntu dezorientacji i zamętu. Druga metoda polega na pozbyciu się wszelkich uprzedzeń i pamiętaniu o tym, iż nikt obecnie nie może dowiedzieć się więcej o planach Boga, niż to On objawił w swoim Słowie, i o tym, że objawił je „cichym i pokornego serca”. Jedynie będąc takimi możemy gorliwie i szczerze starać się o kierownictwo i instrukcje Słowa, a ów wielki Autor będzie nas prowadził do zrozumienia go o tyle, o ile będzie możliwe w danym czasie, dzięki wykorzystywaniu różnych pomocy dostarczonych przez Niego. Patrz: Efez. 4:11–16.
Ta książka jest szczególnie przeznaczona jako pomoc dla takich badaczy. Można zauważyć, iż powołuje się ona wyłącznie na Pismo Święte, uwzględniając historię świecką o tyle, o ile może ona potwierdzić wypełnienie się oświadczeń Pisma Świętego. Do świadectwa współczesnych teologów nie przykładamy żadnej wagi, a dowody tak zwanych ojców Kościoła pominęliśmy. Wielu z nich dawało świadectwo zgodne z opiniami tu wyrażonymi, ale uważamy, iż błędne jest powszechne przekonanie doby dzisiejszej i przeszłości polegające na wierzeniu w pewne doktryny, dlatego że inni, do których mamy zaufanie, w nie wierzyli. Jest to oczywiście powód owocowania błędów, w które wielu zacnych ludzi uwierzyło, i których nauczało z czystym sumieniem (Dz.Ap. 26:9). Poszukiwacze prawdy powinni opróżnić swe umysły z błotnistych wód tradycji i napełnić je u źródła prawdy, czyli Słowa Bożego. Nie należy przywiązywać wagi do jakiejkolwiek nauki religijnej, jeśli ona nie prowadzi poszukującego prawdy do owego źródła.
Nawet do ogólnego i pospiesznego zbadania całej Biblii oraz jej nauk dzieło, które wydajemy, jest zbyt szczupłe. Zdając sobie jednak sprawę z pośpiechu naszych czasów, staraliśmy się być tak zwięzłymi, jak na to pozwalała ważność przedmiotu.
Zainteresowanemu Czytelnikowi chcielibyśmy powiedzieć, że bezużytecznym byłoby pobieżne jedynie przeczytanie tej książki z nadzieją dostrzeżenia w niej mocy i harmonii prezentowanego planu i dowodów Pisma Świętego. Staraliśmy się od początku do końca przedstawić różne fragmenty prawdy nie tylko w sposób, lecz także w porządku, jaki pozwoliłby wszystkim grupom Czytelników jasno zrozumieć wykładany przedmiot i ogólny plan. Jeśli każda dziedzina nauki, aby ją móc ocenić, wymaga gruntownych i systematycznych studiów, tym bardziej wymaga tego nauka o Boskim objawieniu. W odniesieniu do tej pracy jest to podwójnie potrzebne ze względu na to, iż prócz tego, że jest rozprawą na temat prawd Boskiego objawienia, jest też badaniem przedmiotu, z innego o ile wiemy punktu widzenia niż w jakimkolwiek innym dziele. Nie przepraszamy za poruszenie licznych tematów zazwyczaj pomijanych przez chrześcijan, między innymi takich, jak: przyjście naszego Pana oraz proroctwa i symbolizm Starego i Nowego Testamentu. Nie powinno się polecać ani akceptować żadnego systemu teologicznego, który nie zwraca uwagi na najwybitniejsze zarysy nauk Pisma Świętego lub je pomija. Tym niemniej mamy nadzieję, że Czytelnik dostrzeże różnicę między poważnym, rzeczowym i pełnym czci studiowaniem proroctw i innych ksiąg Pisma Świętego w świetle faktów historycznych już wypełnionych, by uzyskać wnioski, jakie uświęcony zdrowy rozsądek może uznać, a pospolitą praktyką powszechnej spekulacji, która zastosowana w odniesieniu do Boskich proroctw jest zbyt skłonna popuszczać wodze fantazji i urojeniom. Kto popada w ten zły nawyk staje się zazwyczaj „prorokiem” (?) zamiast badaczem proroctw.
Nie ma pracy szlachetniejszej i bardziej uszlachetniającej niż pełne czci studiowanie objawionych celów Boga, na które rzeczy pragną patrzeć Aniołowie” (1 Piotra 1:12). Fakt, iż mądrość Boża dostarczyła proroctw traktujących o przyszłości i oświadczeń odnoszących się do teraźniejszości oraz przeszłości, samo przez się jest ze strony Jehowy naganą głupoty tych Jego dzieci, które ignorując i zaniedbując studiowanie Jego Słowa usprawiedliwiają się, mówiąc: „Dosyć jest w piątym rozdziale Mateusza, by każdy człowiek mógł być zbawiony”. Nie powinniśmy też sądzić, że proroctwa były dane jedynie po to, by zaspokoić ciekawość odnoszącą się do przyszłości. Celem proroctw jest zaznajomienie poświęconego dziecka Bożego z planami Ojca i tym samym pozyskanie jego zainteresowania oraz sympatii dla tych planów i umożliwienie mu obserwowania zarówno teraźniejszości, jak i przyszłości z Boskiego punktu widzenia. Zainteresowane więc dziełem Pańskim dziecko Boże może służyć duchem i zrozumieniem, nie tylko jako sługa, lecz także jako dziecko i dziedzic. Objawiając takim osobom to, co nastąpi, proroctwo przeciwdziała obecnym wpływom. Skutkiem starannych studiów nie może być nic innego, jak wzmocnienie wiary i zachęta do świętości.
Czy ludzie nie znający planu Bożego dotyczącego uzdrowienia świata z grzechu oraz jego konsekwencji, znajdując się pod wpływem fałszywych idei, głoszących, iż nominalny kościół w obecnym stanie jest jedynym pośrednikiem w osiąganiu tego celu, nie powinni zastanowić się nad obecnym stanem, w jakim znajduje się świat po głoszeniu Ewangelii przez prawie dziewiętnaście stuleci? Czy stan ten nie powinien budzić poważnych wątpliwości w każdym rozważnym umyśle błędnie poinformowanym? A takich wątpliwości nie przezwycięża się łatwo bez pomocy prawdy. W rzeczywistości dla każdego myślącego obserwatora, jedna z dwóch rzeczy musi być oczywista: albo kościół popełnił wielki błąd, sądząc, iż w tym wieku oraz w obecnym stanie zadaniem jego jest nawrócenie świata, albo plan Boga jest nieudanym pomysłem. Wobec takiej alternatywy, co przyjmiemy za prawdę? Wielu przyjęło i bez wątpienia wielu jeszcze przyjmie pogląd drugi, powiększając tym samym szeregi niedowiarstwa otwarcie bądź skrycie. Jednym z celów tej książki jest pomóc ludziom uczciwym, którzy nie posiadając prawdy upadają.
|
|
Obok przedstawiamy diagram opublikowany w Londynie przez Londyńskie Towarzystwo Misyjne a następnie w Stanach Zjednoczonych przez Prezbiteriańską Radę Misyjną Kobiet, pod nagłówkiem: Milczące wezwanie w imieniu zagranicznych misji. Ów diagram przedstawia smutny obraz ciemnoty i nieznajomości jedynego imienia danego pod niebem, czyli ludziom, przez które możemy być zbawieni.
The Watchman, gazeta chicagowska organizacji Y.M.C.A., opublikowała ten sam diagram i tak go skomentowała:
„Idee niektórych co do duchowego stanu świata są bardzo mgliste i niesprecyzowane. Słyszymy o chlubnym dziele przebudzenia w kraju i za granicą, o niedawnych wysiłkach misyjnych, o tym jak jeden kraj po drugim otwierają się na przyjęcie Ewangelii i o wielkich sumach pieniężnych poświęconych na jej rozpowszechnianie. Zdaje się nam, że czyni się odpowiednie wysiłki dla głoszenia Ewangelii narodom. Obecnie (pisane w 1886 roku) ludność świata oblicza się na 1 424 000 000, tymczasem studiując wspomniany diagram zauważamy, że więcej niż połowę, prawie dwie trzecie ogółu ludzkości stanowią poganie a pozostali są w większości zwolennikami Mahometa bądź członkami wielkich odstępczych kościołów, których religia praktycznie jest schrystianizowanym bałwochwalstwem. O kościołach tych zaledwie można by powiedzieć, że są wierne Ewangelii Chrystusowej i jej nauczają. Co się tyczy stu szesnastu milionów nominalnych protestantów musimy pamiętać jak wielka liczba w Niemczech, Anglii i Stanach Zjednoczonych popadła w niewiarę, w ciemność głębszą niż pogaństwo. Wielu zostało zaślepionych przez różne przesądy lub skrajną ignorancję. W tym czasie kiedy osiem milionów żydów wciąż odrzuca Jezusa z Nazaretu i kiedy więcej niż trzysta milionów tych, którzy noszą Jego imię odstąpiło od wiary, ponad sto siedemdziesiąt milionów kłania się Mahometowi, większość pozostałych ludzi do dnia dzisiejszego czci rzeczy martwe, swoich przodków, nieżyjących bohaterów lub samego diabła. Wszyscy w jakiś sposób czczą stworzenia i służą im zamiast Stworzycielowi, który jest błogosławionym na zawsze Bogiem wszystkich. Czy to nie wystarcza, by zasmucić serca myślących chrześcijan?”
Naprawdę smutny to obraz. I choć odcienie diagramu pokazują różnice między poganami, mahometanami i żydami, wszyscy oni pozostają w zupełnej nieświadomości odnośnie Chrystusa. Niektórzy w pierwszej chwili mogliby przypuścić, iż wyrażony tu pogląd na temat proporcji chrześcijan jest zbyt ciemny i raczej przesadzony, my jednak rozumiemy przeciwnie. Pokazuje on nominalne chrześcijaństwo w możliwie najjaśniejszych kolorach. Na przykład, owe sto szesnaście milionów uważane za protestantów daleko przewyższają prawdziwą ich liczbę. Wierzymy, że szesnaście milionów bliżej określałoby liczbę wyznających dorosłych członków kościoła a przyjęcie jednego miliona, przypuszczamy, byłoby zbyt wygórowaną liczbą dla „maluczkiego stadka”, owych „poświęconych w Chrystusie Jezusie”, „(...) którzy nie według ciała chodzą, ale według ducha”. Należy pamiętać, że na wielką liczbę członków kościoła składają się dzieci i niemowlęta. Dotyczy to szczególnie krajów europejskich. W wielu z nich uznaje się dzieci za członków kościoła już od niemowlęctwa.
Choć prezentowany tu obraz wydaje się ciemny, nie jest najciemniejszym z obrazów przedstawiających upadłą ludzkość. Powyższy wycinek wyobraża jedynie obecne pokolenie. Gdy zastanawiamy się nad tym, że w ciągu sześciu tysięcy lat zostały zmiecione z powierzchni ziemi ogromne rzesze ludzi, z których prawie wszyscy byli objęci tą samą ignorancją i grzechem, jak ciemny jest ten obraz! Rozpatrywany z cieszącego się popularnością punktu widzenia jest w istocie straszny.
Różne wyznania naszej doby uczą, że owe miliardy ludzi, nieświadome jedynego imienia pod niebem, przez które możemy być zbawieni, znajdują się na prostej drodze wiodącej do wiecznych mąk. Uczą też, iż wszystkie ze stu szesnastu milionów protestantów, z wyjątkiem kilku świętych, czeka ten sam los. Nic dziwnego więc, że ci, którzy wierzą w takie straszne rzeczy o planie i celach Jehowy są gorliwi w popieraniu przedsięwzięć misyjnych — dziwi tylko, że nie doprowadza ich to do rozpaczy. Taka wiara i takie wnioski mogłyby pozbawić życie każdej przyjemności i pogrążyć w mroku każdy jasny widok natury.
Aby potwierdzić, że nie przedstawiliśmy fałszywie „ortodoksji” w związku z losem pogan, cytujemy fragment ze wspomnianej już broszury pod nagłówkiem Milczące wezwanie w imieniu zagranicznych misji, w której był opublikowany wspomniany diagram. Końcowe zdanie brzmi: „Głoście Ewangelię wielkim rzeszom ludzkim za granicą — miliardowi dusz, umierających w rozpaczy bez Chrystusa w liczbie stu tysięcy osób dziennie”.
Choć z punktu widzenia ludzkich wyznań taka perspektywa jest przygnębiająca, Pismo Święte prezentuje pogodniejszy pogląd. Przedstawienie owego poglądu jest celem tej książki. Pouczeni Słowem nie możemy uwierzyć, by Boski wielki plan zbawienia był takim nieudanym pomysłem lub by takim miał się okazać. Zakłopotane dziecko Boże z ulgą dostrzega, iż prorok Izajasz taki właśnie stan rzeczy i jego naprawę przewidział, mówiąc: „Bo oto ciemności okryją ziemię, a zaćmienie narody; ale nad tobą wejdzie Pan, a chwała jego nad tobą widziana będzie. I będą chodzić narody [pogańskie] w światłości twojej” (Izaj. 60:2, 3). W zacytowanym proroctwie zaćmienie jest rozświetlone tęczą obietnicy: „I będą chodzić narody [wszelkie narody żyjące na ziemi] w światłości twojej”.
Przedłużające się na świecie niedola i ciemność oraz znikomy rozwój prawdy stanowiły tajemnicę nie tylko dla Kościoła, lecz także świat znał i odczuwał swój stan. Jak owa ciemność, która spowiła Egipt, tak i ta była odczuta. Na potwierdzenie tego zauważmy ducha jaki wyziera z poniższych wierszy zamieszczonych w filadelfijskiej gazecie. Zwątpienie i przygnębienie zintensyfikowane sprzecznościami różnych wyznań dotąd nie zostały rozproszone w umyśle ich autora przez promienie Boskiej prawdy pochodzącej bezpośrednio ze Słowa Bożego:
Życie! Tajemnica wielka! Któż powie bez kpiny,
Co za pożytek ma Bóg z owej nędznej gliny?
Jego ręka genialna, co lepszego tworzywa jest warta,
Uformowała ciało, w nim rozum i dusza, i wola uparta —
Zrodzone, by umrzeć — śmierć — nieuniknione przeznaczenie;
Dokąd, ach, dokąd szybko ucieka życiodajne tchnienie?
Nikt z rzeszy tej, tak licznej i wielkiej,
Kto żył i umarł, i cierpiał zło wielkie,
Nigdy nie wrócił, by nam wyjawić Boże zamiary,
I przyszłość skrytą, co grunt stanowi naszej wiary.
Niech z naszej drogi przepadną złej niewiedzy cienie,
Błagamy Panie! Ześlij nam światła jasnego promienie;
Niech mądre widzenie zastąpi wiarę,
Niech światłość jasna rozproszy nocy marę,
Zwątpienie nasze, strach, przerażenie,
Myśl, co podważa Twe przyszłe świata błogosławienie.
Ów lotny umysł — co odpowiedzi z odwagą szuka,
Do drzwi sekciarskich już nie zapuka,
Bo odrzuca dogmaty, co dzisiejszym dniem rządzą,
I zbywszy rozsądku w mroku praw swych błądzą.
Staramy się, Panie, poznać Twą istotę,
Nasze miejsce przy Tobie — i cząstkę naszą, którą potem,
Przyjdzie nam spełnić w myśl zamierzeń planu Twego;
Stwórca Nieskończony i człowiek — stworzenie Jego.
Podnieś zasłonę, co nam widzenie zaciemnia, o Panie,
Rozkaż raz jeszcze: „Niech się światłość stanie”
I objaw Panie sekret tronu Twego,
Bo błądząc w ciemności, szukamy nieznanego.
Na to odpowiadamy:
Już zdjęta pieczęć z życia tajemnicy — ni Słowo nie zaginie;
Wszystkim opowie, jaką radość Bóg znalazł w owej nędznej glinie.
Którą Jego ręka sprawna, co lepszego tworzywa jest godna,
Uczyniła swym obrazem — umysł i wola Jemu jest podobna.
Ponowne zrodzenie ze śmierci wyzwoli nas lochu
I wyrok złamie, co głosił, że wróci się „proch do prochu”,
Bo On jedyny z zastępów ludu wielkiego,
Co żył i umarł, i doznał cierpienia wszelkiego,
On to powstając, potwierdził Boski plan,
Tę przyszłość, jaką dla nas gotuje nasz Pan.
Jego Słowo nam ześle jasne światła promienie,
One to z drogi usuną złej niewiedzy cienie.
Niech mądre widzenie silne będzie jak wiara
I sprawi, że się rozproszy i przepadnie nocy mara
I zwątpienie, i strach nasz, i przerażenie,
A myśl potwierdzi Twe przyszłe świata błogosławienie.
I teraz Panie umysły trzeźwe, co pytać odwagę mają,
Do drzwi sekciarskich już nie zapukają,
Bo porzuciły dogmaty, co dzisiejszym dniem rządzą,
I zbywszy rozsądku w mroku praw swych błądzą.
Wolno nam szukać i poznać Twą istotę Panie,
Nasze miejsce przy Tobie, zadanie w Twym planie,
Jakie nam spełnić przyjdzie w dziele zamierzenia Twego;
Stwórca Nieskończony i człowiek — stworzenie Jego.
Podnosi zasłonę i odkrywa w całości,
Przed tymi, co w niebiańskiej kroczą światłości,
Chwalebną tajemnicę Boskiego tronu,
Dziś jasną, przed wieki nie znaną nikomu.
Takie właśnie błogosławieństwo zbliża się do świata przez objawienie Boskiego celu i odsłonięcie Słowa Bożego. Wierzymy, że ten tom jest częścią tego błogosławieństwa i objawienia.
Te osoby, które zechcą zrezygnować ze wszystkich ludzkich spekulacji a czas poświęcić na badanie Pisma Świętego, nie wyłączając rozumowania, do jakiego Bóg nas zachęca (Izaj. 1:18), dojdą do wniosku, że błogosławiona tęcza obietnicy rozciąga się na niebiosach. Błędnym jest mniemanie, że osoby nie posiadające wiary i wynikającego z niej usprawiedliwienia mogą jasno zrozumieć prawdę. Prawda nie jest dla takich. Psalmista bowiem mówi: „Światłości [prawdy] nasiano sprawiedliwemu” (Ps. 97:11). Dla dziecka Bożego jest przewidziana lampa, której światło rozprasza na jego drodze w wielkim stopniu ciemność. „Słowo twe jest pochodnią nogom moim, a światłością ścieżce mojej” (Ps. 119:105). Ale ta ścieżka jest jedynie „ścieżką sprawiedliwych (...) która im dalej tym bardziej świeci, aż do dnia doskonałego” (Przyp. 4:18). Tymczasem, rzeczywiście nikt nie jest sprawiedliwy: „Nie masz sprawiedliwego ani jednego” (Rzym. 3:10). Klasa, do której to określenie się odnosi, jest „usprawiedliwiona z wiary”. Tylko członkowie tej klasy cieszą się przywilejem chodzenia drogą, na której światło coraz bardziej świeci, aby mogli oni dostrzegać nie tylko obecne wypełnianie się planu Boga, lecz także to, co nastąpi. Prawdą jest, że chociaż ścieżka każdego wierzącego jest oświetlona, to jednak szczególne zastosowanie tego oświadczenia odnosi się do sprawiedliwych (usprawiedliwionych) jako klasy. Patriarchowie, prorocy, Apostołowie i święci przeszłości oraz teraźniejszości kroczyli w jej wzrastającym świetle. Światło to w dalszym ciągu będzie się wzmagać, poza teraźniejszość — „aż do dnia doskonałego”. Jest jedna przedłużająca się ścieżka oraz jedno przedłużające swe świecenie i wzmagające się światło Boskiego świadectwa, oświetlające w miarę jak nastaje właściwy czas.
A więc „Weselcie się w Panu sprawiedliwi”, oczekując wypełnienia tej obietnicy. Wielu ma jednak tak słabą wiarę, iż nie pragnie więcej światła, a z powodu niewierności i obojętności pozostaje w ciemności, choć mogliby chodzić we wzmagającym się świetle.
Duch Boży dany w celu wprowadzania członków Kościoła w prawdę zwraca uwagę na rzeczy zapisane i je objaśnia. Niczego zatem nie potrzebujemy, co nie jest zapisane, bowiem Pismo Święte może uczynić nas mądrymi ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. 2 Tym. 3:15.
Ciągle jeszcze jest prawdą, że „ciemności okrywają ziemię, a zaćmienie narody”, jednak świat nie pozostanie na zawsze w tych warunkach. Mamy zapewnienie, iż „Przyszedł poranek” (Izaj. 21:12). I, jak Bóg sprawia, że naturalne słońce świeci nad sprawiedliwymi i niesprawiedliwymi, tak w dniu Tysiąclecia Słońce Sprawiedliwości będzie świecić dla korzyści całego świata i Ono „(...) oświeci, co skrytego jest w ciemności” (1 Kor. 4:5). Ono też rozproszy szkodliwe opary zła, przynosząc życie, zdrowie, pokój i radość.
Spoglądając wstecz dostrzegamy, że światło wówczas świeciło, ale słabo. Niewyraźne i niezrozumiałe były obietnice minionych lat. Obietnice dane Abrahamowi i innym, typicznie przedstawione w Zakonie oraz ceremoniach cielesnego Izraela, były jedynie cieniami i dawały mgliste pojęcie o wspaniałych i chwalebnych zamysłach Boga. W czasach Jezusa światło się wzmagało. Punktem szczytowym oczekiwania do tego czasu było przekonanie, iż Bóg ześle wyzwoliciela, który wybawi Izrael od jego nieprzyjaciół, wywyższy go jako główny naród na ziemi i w tym stanie potęgi oraz wpływów Bóg użyje jako swego pośrednika do błogosławienia wszystkich narodów. Przedłożenie owemu narodowi propozycji dziedzictwa w królestwie Bożym było tak przeciwne temu, czego on się spodziewał a perspektywy klasy wówczas wybieranej tak się różniły od obiecywanej wielkości, oczywiście analizowane z ludzkiego punktu widzenia, iż prawie wszyscy z wyjątkiem niewielu byli zaślepieni na ogłaszane poselstwo. Zaślepienie i nastroje wrogie głoszonemu poselstwu szczególnie wzrosły wówczas, gdy w procesie realizacji Boskiego planu nastał właściwy czas rozszerzenia poselstwa i zaproszenia do uczestnictwa w obiecanym Królestwie, zaproszenia stosującego się do każdego stworzenia pod niebem, które przez rozwijanie wiary zostaje uznane za dziecko wierzącego Abrahama oraz za dziedzica uczynionej mu obietnicy.
A kiedy Ewangelia, której nauczał Jezus, stawała się zrozumiała od zesłania Ducha Świętego, Kościół widział, iż błogosławieństwa dla świata miały mieć charakter trwały a dla wypełnienia się tego celu Królestwo to miało być duchowe, składające się z prawdziwych Izraelczyków, „Maluczkiego Stadka”, wybranych zarówno z żydów, jak i z pogan, wyniesionych do duchowej natury i mocy. Czytamy zatem, że Jezus „(...) życie na jaśnię wywiódł i nieśmiertelność przez Ewangelię” (2 Tym. 1:10). Od czasów Jezusa przyświeca więcej światła, co zresztą Pan przepowiedział, mówiąc: „Mamci wam jeszcze wiele mówić, ale teraz znieść nie możecie. Lecz, gdy przyjdzie on Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę (...) i przyszłe rzeczy wam opowie” (Jan 16:12, 13).
Nastał jednak czas po śmierci Apostołów, gdy większość Kościoła poczęła zaniedbywać światło i zwracać się do ludzkich nauczycieli o kierownictwo. Owi nauczyciele nadęci pychą przywłaszczyli sobie tytuły oraz urzędy i zaczęli panować nad dziedzictwem Bożym. Następnie stopniowo rozwinęła się szczególna klasa nazwana „duchowieństwem”, która siebie uważała, i była uważana przez innych, za właściwych przywódców wiary i praktyki, poza Słowem Bożym. Tak więc, z biegiem czasu wskutek nadużywania władzy i nauk omylnych ludzi a lekceważenia Słowa nieomylnego Boga rozwinął się wielki system papieski.
Złe rezultaty spowodowane lekceważeniem prawdy były naprawdę poważne. Jak wszyscy wiedzą, zarówno kościół, jak i cywilizowany świat, prawie zupełnie zostały zniewolone przez ów system i skierowane ku oddawaniu czci tradycji i wyznaniom ludzkim. Z tej niewoli wyrwało śmiałe i błogosławione uderzenie w kierunku odzyskania wolności i Biblii, znane jako Reformacja. Bóg wzbudził odważnych obrońców swego Słowa. Wśród nich znaleźli się Luter, Zwingli, Melanchton, Wycliffe, Knox i inni. Zwrócili oni uwagę na fakt odrzucenia Biblii przez papiestwo i zastąpienie jej dekretami i dogmatami kościoła. Wytknęli też liczne błędne nauki i praktyki, dowodząc, iż zasadzały się one na tradycji, były sprzeczne z prawdą i zwalczały Słowo Boże. Reformatorzy i ich zwolennicy zostali nazwani protestantami, gdyż zaprotestowali przeciw papiestwu i twierdzili, że Słowo Boże jest jedyną poprawną regułą wiary i praktyki. Wiele wiernych dusz w dniach reformacji kroczyło w świetle, jakie wówczas przyświecało. Ale od tamtych czasów protestanci niewielki zrobili postęp, bo zamiast chodzić w świetle zgromadzili się wokół ulubionych wodzów, chcąc zrozumieć tylko tyle, ile oni zrozumieli, nie więcej. Z niewielką miarą prawdy, z wielką ilością błędów wyniesionych z „macierzystego” kościoła zakreślili granice postępu na drodze prawdy, otaczając się murem. Dla wierzeń w taki sposób sformułowanych wiele lat wcześniej większość chrześcijan ma zabobonną cześć, sądząc iż więcej o Boskim planie nie można się dowiedzieć, niż wiedzieli reformatorzy.
Pomyłka ta kosztowała wiele, ponieważ pomimo faktu, iż nieliczne prawdy odzyskano wówczas z rumowiska błędów, istniały szczególne zarysy stale odkrywanych prawd na czasie, których jednak ci chrześcijanie byli pozbawieni z powodu wyznaniowych ograniczeń. Zilustrujemy to. W czasach Noego było prawdą, i ze strony osób chcących kroczyć w przyświecającym wówczas świetle wymagana była wiara, że nastanie potop, o czym ani Adam, ani inni ludzie nic nie wiedzieli. Głoszenie dzisiaj o mającym rzekomo nastąpić potopie nie byłoby prawdą, ale jest wiele innych prawd dyspensacyjnych, które stale stają się prawdami na czasie, o których my, jeśli kroczymy w świetle, będziemy wiedzieć. Tak więc, jeśli posiadamy to światło, jakie przyświecało setki lat temu, i tylko to, pozostajemy poniekąd w ciemności.
Słowo Boże jest wielkim magazynem żywności dla głodnych pielgrzymów zdążających ścieżką światła. Dla dzieci jest w nim mleko a dla dorosłych „twardy pokarm” (1 Piotra 2:2; Żyd. 5:14). Prócz tego magazyn ten mieści w sobie żywność stosowną na różne pory roku i warunki. Jezus powiedział, iż wierny szafarz we właściwym czasie dostarczy z magazynu odpowiedniego pokarmu — nowe i stare rzeczy — dla domowników wiary (Łuk. 12:42; Mat. 13:52). Takich rzeczy nie można by wynieść z żadnego sekciarskiego wyznania, czyli magazynu. Można by w każdym z nich znaleźć nieco starych i dobrych rzeczy, ale niczego nowego. Prawda zawarta w wierzeniach rozmaitych sekt jest tak pokryta błędem i z nim zmieszana, że nie można w niej dostrzec jej wrodzonego piękna i wartości. Różne wyznania stale pozostają ze sobą w konflikcie. Każde z nich twierdzi, że Biblia jest ich podstawą. Pomieszanie pojęć i widoczna niezgoda są przypisywane Słowu Bożemu. To dało początek powszechnie znanemu przysłowiu: „Biblia jest jak stare skrzypce, na których można zagrać każdą melodię”.
Jakże jest to pełne wyrazu w obliczu niewiary naszych czasów, spowodowanej fałszywym przedstawianiem Boskiego charakteru i Jego Słowa przez ludzką tradycję, co jednocześnie ze wzrostem inteligencji, która nie chce dłużej hołdować ślepocie i zabobonnej czci dla opinii wyrażanych przez takich samych ludzi, domaga się uzasadnienia tej nadziei, jaką posiadamy. Wierny badacz Słowa zawsze będzie w stanie podać powód swojej nadziei. Tylko Słowo Boże może uczynić człowieka mądrym i jest „pożyteczne ku nauce, ku strofowaniu (...) Aby człowiek Boży był doskonały (...) dostatecznie wyćwiczony” (1 Piotra 3:15; 2 Tym. 3:15–17). Tylko wspomniany już ów jedyny magazyn zawiera niewyczerpane zapasy starych i nowych rzeczy — pokarm na czas właściwy dla domowników wiary. Z pewnością nikt, kto wierzy oświadczeniu Pisma Świętego, mówiącemu: „Ale ścieżka sprawiedliwych jako światłość jasna, która im dalej tym bardziej świeci, aż do dnia doskonałego”, nie będzie twierdził, że ten doskonały dzień nastał w czasach Lutra. A jeśli nie nastał oczyszczajmy swoje lampy, pilnując ich „jako świecy w ciemnym miejscu świecącej (...) AŻBY DZIEŃ OŚWITNĄŁ” — 2 Piotra 1:19.
Nie wystarcza jednak sam fakt, że znajdujemy się na ścieżce światła, musimy bowiem „chodzić w światłości”, czynić postęp, w przeciwnym razie światło, które się nie zatrzymuje, minie nas i pozostawi w ciemności. Trudność leży w tym, iż wielu rezygnując z postępu na drodze światła siada. Czytelniku weź konkordancję do ręki i sprawdź wersety, w których występują słowa siedzieć i stać, potem porównaj je z wersetami, w których występują słowa chodzić i biec a dojdziesz do wniosku, że istnieje wielka różnica: Jest w nich mowa o ludziach „siedzących w ciemnościach” i siedzących z „naśmiewcami”, o człowieku, który „na drodze grzesznych nie stoi”, lecz jest też mowa o tych, co „chodzą w światłości” i biegną po nagrodę. Izaj. 42:7; Ps. 1:1; Żyd. 12:1.
Doskonałość wiedzy nie należy do przeszłości, ale do przyszłości, ufamy, że do bardzo bliskiej przyszłości. Dopóki tego faktu nie uznamy, nie będziemy przygotowani do ocenienia i oczekiwania na dalsze odkrywanie planu naszego Ojca.
To prawda, że ciągle odwołujemy się do słów proroków i Apostołów jako skarbnicy wszelkiej wiedzy dotyczącej teraźniejszości i przyszłości. Czynimy to nie dlatego, by oni zawsze lepiej rozumieli niż my Boskie plany i cele, lecz dlatego że Bóg ich używał jako swych rzeczników do komunikowania się z nami i z całym Kościołem przez cały wiek chrześcijański, do podawania prawdy związanej z Jego planem tak szybko, jak tylko stawała się prawdą na czasie. Ten fakt jest dostatecznie dowiedziony przez Apostołów. Paweł mówi, iż Bóg oznajmił Kościołowi chrześcijańskiemu tajemnicę swojej woli, którą sam powziął i której nigdy przedtem nie ujawnił, choć ją zanotował w niejasnych wypowiedziach, których nie można było zrozumieć wcześniej niż w czasie właściwym. Zatem oczy naszego zrozumienia powinny być otwarte na ocenienie „wysokiego powołania” przeznaczonego wyłącznie dla wierzących wieku chrześcijańskiego (Efez. 1:9, 10, 17, 18; 3:4–6). To nam jasno pokazuje, że ani prorocy, ani aniołowie nie rozumieli znaczenia ogłaszanych proroctw. Piotr mówi, że gdy niespokojnie wypytywali się o ich znaczenie, Bóg im odpowiadał, iż prawdy ukryte w proroctwach nie były dla nich przeznaczone, ale dla nas, żyjących w wieku chrześcijańskim. Bóg też upomina Kościół, by posiadał nadzieję, iż otrzyma dalszą łaskę (względy, błogosławieństwa) w tej dziedzinie — jeszcze więcej wiedzy z zakresu Boskich planów. 1 Piotra 1:10–13; Dan. 12:8, 9.
Jest oczywiste, że choć Jezus obiecał, iż Kościół będzie wprowadzony we wszelką prawdę, jednak odkrywanie jej miało być stopniowe. Choć Kościół w czasach Apostołów był wolny od licznych błędów, które powstawały w papiestwie i pod jego wpływem, nie sądzimy jednak, by kościół pierwotny tak głęboko i tak jasno rozumiał plan Boga, jak to jest dzisiaj możliwe. Są też dowody wskazujące, iż Apostołowie w różnym stopniu wnikali w Boski plan, mimo iż wszystkie ich pisma były pisane pod kierunkiem i natchnieniem Bożym, co jest też zgodne z prawdą w odniesieniu do wypowiedzi proroków. W celu zilustrowania istniejących wówczas różnic w zakresie wiedzy pamiętajmy o chwilowym niezdecydowanym postępowaniu Piotra i innych Apostołów z wyjątkiem Pawła, gdy Ewangelię zaczęto głosić wśród pogan (Dz.Ap. 10:28; 11:1–3; Gal. 2:11–14). Niepewność Piotra jest silnie zaznaczona jako przeciwieństwo pewności Pawła, którą ten ostatni czerpał ze słów proroków, Boskiego postępowania w przeszłości i bezpośrednio mu udzielonych objawień.
Paweł miał bogatsze objawienia niż którykolwiek z Apostołów. O tych objawieniach nie wolno mu było informować Kościoła ani wyraźnie przedstawić Apostołom (2 Kor. 12:4; Gal. 2:2). A jednak możemy zrozumieć, jakie miały znaczenie dla całego Kościoła owe wizje i objawienia dane Pawłowi. Choć nie wolno mu było powiedzieć, co widział, ani wyszczególniać wszystkich tajemnic Bożych, które odnosiły się do „przyszłych wieków”, jednak to, co widział, dało moc i głębię znaczeniu jego słów, które w świetle późniejszych faktów, proroczych wypełnień i kierownictwa Ducha jesteśmy w stanie ocenić pełniej, niż mógł to uczynić wczesny kościół.
Aby potwierdzić powyższe wypowiedzi przypominamy, co mówi ostatnia księga Biblii — Objawienie, napisana około 96 roku naszej ery. Słowa wprowadzające oznajmiają, iż jest ona szczególnym objawieniem rzeczy, które wcześniej nie były rozumiane. To stanowczo dowodzi, iż do tego czasu Boski plan nie był jeszcze w pełni objawiony. Nie była też ta księga, aż do naszych czasów tym, na co jej nazwa wskazuje — odkryciem, OBJAWIENIEM. O ile to dotyczy wczesnego Kościoła, prawdopodobnie nikt nie rozumiał żadnej części owej księgi. Nawet Jan, który oglądał opisane wizje, nie rozumiał ich znaczenia. Był on zarówno prorokiem, jak i Apostołem. Jako Apostoł rozumiał i nauczał tego, co wówczas było „pokarmem na czas słuszny”, jako prorok mówił o rzeczach, które w przyszłości miały dostarczyć domownikom wiary „pokarmu” na czasie.
W wieku chrześcijaństwa niektórzy święci studiując tę symboliczną księgę usiłowali zrozumieć przyszłość Kościoła i bez wątpienia wszyscy, którzy ją czytali i zrozumieli choć część jej nauk byli błogosławieni zgodnie z daną obietnicą (Obj. 1:3). Dla takich owa księga była otwarta a w dniach reformacji dla Lutra była ważną pomocą w zdecydowaniu, iż papiestwo, którego był sumiennym duszpasterzem, było istotnie wymienionym przez Apostoła „Antychrystem”, którego historia w dużej mierze jest wypełnieniem tego proroctwa.
Tak więc stopniowo Bóg odkrywa swoją prawdę oraz objawia niezmierne bogactwa swej łaski. W następstwie czego wiele więcej światła jest w tej chwili na czasie, niż było kiedykolwiek we wcześniejszych okresach historii Kościoła.
„Ujrzymy jeszcze piękno nowe
I światła więcej niźli dziś”.
Zbadanie pozabiblijnych dowodów w świetle rozumu – Teoria nie do utrzymania – Rozumna teoria – Przedstawienie charakteru Boga – Sensowne wnioskowanie
|
N |
AWET ze stanowiska sceptyka, rozsądne i bezstronne zbadanie tego, co jest nieznane, w świetle tego, co jest znane, prowadzi nieuprzedzonego, inteligentnego badacza w kierunku prawdy. Oczywiście, bez bezpośredniego objawienia planów i celów Boga, człowiek może jedynie zbliżyć się do prawdy i dojść do nieokreślonych wniosków. Odłóżmy jednak na chwilę Biblię i popatrzmy na te sprawy wyłącznie z punktu widzenia rozumu.
Kto może przyglądać się niebu przez teleskop lub patrzeć na nie tylko gołym okiem i dostrzec bezmiar stworzenia, jego symetrię, piękno, porządek, harmonię oraz różnorodność, a mimo to wątpi, że Stwórca tych rzeczy w ogromnym stopniu przewyższa zarówno w mądrości, jak i mocy rzeczy stworzone, kto przez chwilę sądzi, że taki porządek powstał przypadkowo, a nie jest dziełem Stwórcy, ten albo w takim stopniu utracił zdolność rozumowania, albo z niej nie skorzystał, iż słusznie, zgodnie z Biblią, można go nazwać głupcem (takim, kto lekceważy rozum lub mu go brak): „Głupi rzekł w sercu swoim: nie masz Boga” (Ps. 14:2). Jakkolwiek by nie było, Biblia jest prawdziwa przynajmniej w tym, do czego zdoła dojść rozsądny umysł. Jest bowiem prawdą oczywistą, iż skutki muszą być następstwem odpowiadających im przyczyn. Nawet każda roślina i każdy kwiat wymownie świadczą o tym. Skomplikowane w konstrukcji, subtelnie piękne w kształcie i budowie mówią o mądrości i umiejętnościach przewyższających ludzkie. Jak krótkowzroczna jest ta niedorzeczność, która szczyci się ludzką zręcznością i pomysłowością a przypadkowi przypisuje regularność, jednolitość i harmonię panującą w naturze; która uznaje prawa natury a zaprzecza, by ta natura miała inteligentnego Prawodawcę.
Ci, którzy zaprzeczają istnieniu inteligentnego Stwórcy, twierdzą, że natura jest jedynym Bogiem, i że z natury rozwinęły się wszelkie formy życia zwierzęcego i roślinnego bez nadzoru inteligencji. Mówią oni, iż proces ewolucji regulowany jest przez prawo „doboru naturalnego”.
Na potwierdzenie tej teorii brak dowodów, bo wszystko, co wokół siebie widzimy, ma niezmienną formę, która nie rozwija się w formy wyższe. Choć jej zwolennicy ponawiali próby, nigdy nie odnieśli sukcesu zarówno w łączeniu różnych gatunków, jak i wytworzeniu nowych niezmiennych odmian. Nie znamy przykładu, który by potwierdził przemianę jednego rodzaju w drugi*. Istnieją ryby, które mogą przez jakiś czas używać swych płetw jako skrzydeł i latać nad wodą. Znamy żaby, które śpiewają, choć nic nie wiadomo o tym, by przemieniały się w ptaki. I mimo, że wśród zwierząt są okazy nieco przypominające wyglądem człowieka, nie ma jednak wcale dowodu, by człowiek rozwinął się z takich stworzeń. Przeciwnie, badania dowodzą, że choć można wyhodować rozmaite odmiany w obrębie jednego gatunku, niemożliwością jest połączenie różnych gatunków lub przemiana jednego gatunku w drugi. Z tego samego powodu nie można osłom i koniom przypisywać pokrewieństwa, chociaż są do siebie podobne, gdyż powszechnie wiadomo, że ich potomstwo jest niedoskonałe i nie może propagować żadnego gatunku.
Gdyby rzeczywiście bezrozumna natura powoływała do istnienia na drodze stwarzania lub ewolucji, kontynuowałaby ten proces i nie byłoby takich zjawisk jak niezmienność gatunków, ponieważ bez inteligencji nie mogłaby zaistnieć niezmienność warunków. Ewolucja byłaby dzisiaj rzeczywistością i bylibyśmy świadkami przemian ryb w ptaki a małp w ludzi. Dochodzimy zatem do wniosku, że taka teoria jest sprzeczna z ludzkim rozumem i Biblią, dowodzi bowiem, iż inteligentne istoty zostały stworzone przez jakąś moc, której brak inteligencji.
Wobec jednej z teorii odnośnie stwarzania w procesie ewolucji (z wyjątkiem człowieka) nie mamy poważnych zastrzeżeń. Oto jej zwięzła prezentacja: Teoria ta zakłada, iż różne istniejące gatunki są stałe i niezmienne o tyle, o ile stałość i niezmienność dotyczy natury, czyli rodzaju. Choć mogą być one rozwinięte do wiele wyższego poziomu, nawet do doskonałości, to jednak te gatunki lub natury na zawsze pozostaną tymi samymi. Teoria ta dalej zakłada, że żaden z niezmiennych gatunków nie był takim stworzony pierwotnie, lecz w odległej przeszłości rozwinęły się one z ziemi, stopniowo w procesie ewolucji jednej formy w drugą. Według ustalonych przez Boga praw ten rozwój, w którym wielką rolę odgrywają zmiany w wyżywieniu i klimacie, mógł trwać tak długo, aż zostały ustalone niezmienne gatunki, jakie obecnie możemy oglądać. Dalsze zmiany są niemożliwe, ostateczny cel Stwórcy pod tym względem, jak to się powszechnie okazuje, został osiągnięty. Aczkolwiek każda z owych różnych rodzin roślin i zwierząt jest zdolna do doskonalenia się lub degradacji, żadna z nich nie ma możliwości przemiany w inną rodzinę lub rodzaj ani nie może zostać wyhodowana z innej rodziny lub rodzaju. Ponieważ każda z nich może dojść do doskonałości własnej niezmiennej natury, cel Stwórcy został osiągnięty. Dalsze zmiany w tej dziedzinie są niemożliwe.
Dowodzi się, że pierwsze rośliny i zwierzęta, z których pochodzi teraźniejsza rozmaitość, wymarły zanim został stworzony człowiek. Zdają się popierać tę teorię szkielety i skamieliny zwierząt oraz roślin dzisiaj już nie istniejących, znalezione głęboko pod powierzchnią ziemi. Omawiana teoria nie ignoruje ani nie odrzuca nauki biblijnej, iż człowiek jest bezpośrednim i doskonałym stworzeniem, ukształtowanym według umysłowego i moralnego obrazu swego Stwórcy a nie rozwiniętym w procesie ewolucji, prawdopodobnie wspólnej dla pozostałych stworzeń. Taki pogląd w żadnym sensie nie tylko nie unieważnia twierdzeń Biblii, lecz je podtrzymuje, wskazując, że natura, taka jaką dziś widzimy, uczy, iż uporządkowała ją inteligentna Istota i Ona była jej pierwszą przyczyną. Niech więc rozum ludzki czyni, co może najlepszego w odtwarzaniu znanych faktów, wynikających z rozumnych i dostatecznie znanych przyczyn, darząc właściwym zaufaniem prawa natury w każdym wypadku. Cofając się wstecz w swych badaniach człowiek rozpozna w całym skomplikowanym mechanizmie natury rękę jej wielkiego Twórcy, inteligentnego, wszechmocnego Boga.
Twierdzimy zatem, że istnienie inteligentnego Stwórcy jest bezspornie dowiedzione prawdą, którą potwierdza wszystko wokoło nas i w nas, gdyż jesteśmy Jego tworem, a wszelka władza umysłu i ciała mówi o cudownej wręcz umiejętności, przechodzącej nasze pojęcie. Zatem On jest Autorem i Stworzycielem tego, co nazywamy naturą. Dowodzimy, iż On wprowadził i ustalił prawa natury, której piękno i harmonię działania widzimy i podziwiamy. I właśnie Tego, którego mądrość zaplanowała wszechświat a moc go podtrzymuje i nim kieruje, którego mądrość i moc bezgranicznie przewyższa nasze, instynktownie czcimy i wielbimy.
Zdanie sobie sprawy z istnienia tego potężnego Boga pociąga za sobą lęk przed Jego wszechpotężną mocą, chyba że uświadomimy sobie i to, że posiada On życzliwość oraz dobroć, zalety równoważące Jego moc. A o tym fakcie jesteśmy upewnieni przez te same dowody, które potwierdzają Jego istnienie, moc i mądrość. Jesteśmy zmuszeni nie tylko do wnioskowania, iż Bóg istnieje i że Jego moc oraz mądrość przewyższają nasze, ale także zmuszeni jesteśmy przez rozum do stwierdzenia, iż największa rzecz stworzona nie jest większa od jej Stwórcy. Stąd musimy wnosić, że największe nawet przejawy dobroci i sprawiedliwości okazywanej przez ludzi są jakościowo niższe od tych, które okazuje sam Stwórca. To samo dotyczy podrzędności ludzkiej mądrości i mocy. Tak więc, widzimy oczyma wyobraźni charakter i przymioty wielkiego Stwórcy. Jest On mądry, sprawiedliwy, miłujący i potężny a zasięg Jego przymiotów z konieczności jest bezgranicznie szerszy niż u największych Jego stworzeń.
Doszedłszy do takich rozsądnych wniosków, mających związek z istnieniem i charakterem Stwórcy, zapytajmy się: Czego możemy się spodziewać od takiej Istoty? Odpowiedź nasuwa się sama przez się, iż posiadanie wspomnianych przymiotów determinuje ich wykorzystywanie, używanie. Boska moc musi być użyta w harmonii z Boską naturą — mądrze, sprawiedliwie i życzliwie. Jakiekolwiek środki prowadziłyby do celu, jakiekolwiek byłoby działanie Boskiej mocy, ostateczny wynik musi być zgodny z Jego naturą i charakterem a każdy krok musi być aprobowany przez Jego nieskończoną mądrość.
Co może być bardziej uzasadnione niż wykorzystywanie takiej mocy w stworzeniu niezliczonych światów wokół nas i w cudownej rozmaitości na Ziemi? Co może być rozsądniejsze od stworzenia człowieka wyposażonego w rozum, zdolnego ocenić dzieła swego Stwórcy i osądzić Jego przymioty — Jego mądrość, sprawiedliwość, moc i miłość? Wszystko to przekonuje i jest w doskonałej harmonii ze znanymi nam faktami.
A teraz przedstawimy swoje końcowe wnioski: Czy nie byłoby rozsądnym przypuszczenie, iż tak nieskończenie mądra i dobra Istota, która stworzyła człowieka zdolnego ocenić swego Stwórcę i Jego plan, nie zostanie pobudzona przez swą miłość i sprawiedliwość do zaspokojenia potrzeb człowieka zgodnie z jego naturą, udzielając mu pewnego OBJAWIENIA? Czy nie byłoby rozsądnym przypuszczenie, iż Bóg dostarczył człowiekowi informacji o celu jego istnienia i planach na przyszłość? A teraz zapytajmy przeciwnie, czy nie byłoby nierozsądnym przypuszczać, iż taki Stwórca stworzy taką istotę jak człowiek, wyposaży ją w zdolność rozumowania sięgającą w przyszłość, a nie da jej żadnego objawienia swoich planów, narażając ją na mające związek z taką przedstawioną sytuacją tęsknoty? Działanie takie byłoby nierozsądne, ponieważ sprzeciwiałoby się charakterowi, jaki słusznie przypisujemy Bogu, byłoby przeciwne właściwemu działaniu Istoty rządzącej się sprawiedliwością i miłością.
Moglibyśmy też mniemać, iż mądrość Boża stwarzając człowieka zadecydowała, by nie udzielać mu wiedzy o jego przyszłości oraz udziale w realizacji planu Stwórcy, a wtedy Boska sprawiedliwość oraz miłość na pewno utrzymywałyby, że człowiek ma pozostać ograniczony w swoich zdolnościach, by nie był stale dręczony i wprawiany w zakłopotanie wątpliwościami, obawą i nieświadomością. W konsekwencji Boska moc byłaby wykorzystana do wprowadzenia tych ograniczeń. Zatem fakt, iż człowiek posiada zdolność oceniania objawienia Boskiego planu w powiązaniu z uznaniem charakteru swego Stwórcy jest dostatecznym dowodem, że Bóg udzieli takiego objawienia, w takim czasie i w taki sposób, jakie Jego mądrość uzna za słuszne. Tak więc, biorąc pod uwagę te rozważania, sądzimy, że gdybyśmy nawet nie znali Biblii, rozum doprowadziłby nas do stanu wyczekiwania i czujności, spodziewając się objawienia, którym Biblia mieni się być. Ponadto, gdy dostrzegamy porządek oraz harmonię stworzenia w ogóle, jak w wielkim procesie twórczym ciała i systemy niebieskie powstawały w czasie i przestrzeni, to na podstawie mniejszych nieprawidłowości, na przykład trzęsień ziemi, cyklonów itp., możemy jedynie wyciągać wnioski, że świadczą one, iż współdziałanie rozmaitych elementów na tym świecie obecnie nie jest jeszcze doskonałe. Zapytanie w celu upewnienia się czy ostatecznie wszystko będzie doskonałe i harmonijne na ziemi, tak jak jest w niebie i wytłumaczenie, dlaczego tak nie jest teraz, nie jest pytaniem nierozsądnym dla człowieka myślącego ani odpowiedzią próżną dla Stwórcy, który demonstruje swoją mądrość, moc i życzliwość. Powinniśmy więc oczekiwać objawienia, spodziewając się, iż będzie ono zawierało takie upewnienie i takie wytłumaczenie.
Ustaliwszy słuszność spodziewania się objawienia nam przez Boga swojej woli i planu, co się tyczy naszej rasy, zbadamy w następnym rozdziale ogólny charakter Biblii, która dowodzi, iż jest takim właśnie objawieniem. A jeśli ta Księga przedstawia charakter Boga w doskonałej harmonii z tym, co rozum w powyższych rozważaniach nam narzucał, powinniśmy wyciągnąć wniosek, iż w ten sposób wskazuje nam ona na potrzebą i słuszność oczekiwania Boskiego objawienia, a jeśli tak sprawa wygląda należy przyjąć świadectwo Biblii za prawdziwe. Jeśli jej nauki pochodzą od Boga, w pełni zostaną docenione, będą w harmonii z Jego charakterem, o którym rozum zapewnia nas, iż jest doskonały w mądrości, sprawiedliwości, miłości i mocy.
O, umysły ciekawe, co hen w dal sięgacie,
I poznać chcecie ten stworzenia cud.
Wy drogę Pana w życiu swym oceniacie,
Wy hołd Mu złóżcie, bo to jest wasz Bóg.
Niebiosa głoszą chwałę Twoją Panie,
Twoją mądrość gwiazdy każdej blask.
Lecz gdy Twe Słowo przed oczyma stanie,
Imię Twe najpełniej widzi każdy z nas.
Twierdzenia Biblii i wyraźne dowody jej wiarygodności – Starożytność Biblii i jej zachowanie – Jej wpływ moralny – Motywy pisarzy Biblii – Ogólny charakter Pism – Księgi mojżeszowe – Prawo mojżeszowe – Specyfika rządu ustanowionego przez Mojżesza – Nie był to system klerykalny – Instrukcje dla władców świeckich – Bogaty i biedny — równi wobec zakonu – Zabezpieczenie przed wtrącaniem się do praw ludu – Kapłani nie byli uprzywilejowaną klasą – Z czego się oni utrzymywali itp.? – Zabezpieczenie przed ciemiężeniem cudzoziemców, wdów, sierot i sług – Prorocy Biblii – Czy jest jakiś związek między Zakonem i prorokami a pisarzami Nowego Testamentu? – Cuda nie są niemożliwe – Logiczne wnioski
|
B |
IBLIA jest pochodnią cywilizacji i wolności. Jej dodatni wpływ na społeczeństwo jest uznawany przez największych mężów stanu, mimo iż przeważnie patrzą na nią przez różne szkła pozostających ze sobą w konflikcie wyznań, które, powołując się na Biblię, w godny ubolewania sposób fałszywie przedstawiają jej nauki. Ta wielka stara księga jest mimowolnie i zarazem fatalnie przekręcana przez jej przyjaciół, z których wielu położyłoby za nią życie. Wyrządzają jej oni więcej szkody niż jej przeciwnicy, utrzymując, że popiera ona długo uznawane błędne interpretacje jej prawd, odziedziczone po ojcach jako tradycja. Niech więc tacy obudzą się, ponownie przeanalizują swoje wierzenia i wprowadzą swoich wrogów w zakłopotanie przez pozbawienie ich dotychczasowej broni!
Skoro światło natury nasuwa przypuszczenie, że istnieje pełniejsze objawienie niż to, którego dostarcza natura, rozsądny, myślący umysł będzie przygotowany do zbadania takich przypuszczeń uchodzących za Boskie objawienie, noszących zewnętrzne znamiona prawdziwości. Biblia dowodzi, iż jest Boskim objawieniem, dostarczającym dostatecznych argumentów wiarygodnej poprawności swoich dowodzeń, przekazując uzasadnioną nadzieję, iż dokładniejsze rozpatrzenie ujawni zupełniejsze i istotniejsze dowody, iż jest naprawdę Słowem Bożym.
Biblia jest najstarszą z istniejących ksiąg. Przetrwała burze trzydziestu stuleci. Wszelkimi sposobami ludzie usiłowali usunąć ją z powierzchni ziemi: ukrywali i palili ją a posiadanie jej traktowali jako przestępstwo karane śmiercią. Najbardziej zawzięcie i najsrożej prześladowali tych, którzy w nią wierzyli. A jednak Księga ta dotąd istnieje. Dzisiaj, gdy wielu jej wrogów nie żyje, a o setkach tomów napisanych w celu jej zdyskredytowania i zniszczenia jej wpływów zapomniano od dawna, Biblia znalazła drogę do każdego narodu i języka na ziemi. Istnieje już ponad dwieście jej różnych tłumaczeń. Fakt, iż ta Księga przetrwała tyle stuleci pomimo bezprecedensowych wysiłków jej usunięcia i zniszczenia, jest co najmniej silnym pośrednim dowodem, że owa wielka Istota, o której Biblia mówi, iż jest jej Autorem, jest też jej Zachowawcą.
Prawdą jest zarówno to, że moralny wpływ Biblii jest zawsze i wszędzie jednakowo dobry, jak i to, iż wszyscy, którzy stają się pilnymi badaczami jej stronic, są niezmiennie podnoszeni do czystego życia. Inne pisma i różne dzieła naukowe na temat religii dokonały dużo dobrego oraz do pewnego stopnia uszlachetniły i błogosławiły ludzkość, jednak wszelkie inne książki zawiodły w niesieniu wzdychającemu stworzeniu radości, pokoju i błogosławieństw, jakie Biblia przyniosła zarówno bogatym, jak i biednym, uczonym i nieuczonym. Biblia nie jest księgą, którą należy tylko przeczytać. Jest to Księga, którą należy starannie i z rozwagą studiować, ponieważ myśli Boże są wyższe od myśli naszych a drogi Jego są wyższe od naszych dróg. Jeśli więc chcemy zrozumieć plan oraz myśli nieskończonego Boga, musimy zmobilizować do tego całą naszą energię. Największe skarby prawdy nie zawsze leżą na wierzchu.
Biblia od początku do końca odnosi się do jednego wybitnego charakteru, Jezusa z Nazaretu, i wskazuje na tego, który, jak twierdzi, był Synem Boga. Od początku do końca czyni sławnym Jego imię, urząd i dzieło. Historia pozabiblijna notuje fakt, w pełni i nie raz potwierdzony, że człowiek nazwany Jezusem z Nazaretu żył i poniekąd był sławny w czasie, na który wskazują pisarze Biblii. Ukrzyżowanie Jezusa, dlatego że nie podobał się Żydom i ich kapłanom, jest następnym faktem ustalonym przez pozabiblijną historię, poza podanym przez pisarzy Nowego Testamentu. Pisarze ci, z wyjątkiem Pawła i Łukasza, należeli do grona uczniów Jezusa z Nazaretu, którego doktryny przedstawili w swoich pismach.
Wydanie jakiejkolwiek książki implikuje istnienie motywów, jakimi kieruje się jej autor. Dlatego pytamy: W jakich motywach znajdowali natchnienie ci mężowie, by bronić sprawy wspomnianej Osoby? Jezus był skazany na śmierć i ukrzyżowany przez Żydów jako złoczyńca, najbardziej religijni spośród nich wyrażali zgodę na jego śmierć i domagali się jej, jak dla kogoś niegodnego życia. Broniąc Jego sprawy i obwieszczając Jego doktryny, pisarze ci odważnie znosili wzgardę, utratę praw i gorycz prześladowań, narażali życie a w niektórych wypadkach ponosili męczeńską śmierć. Zgadzając się z tym, że Jezus był znakomitą osobą zarówno w swym życiu, jak i naukach, jakimi motywami mogli kierować się ci, którzy bronili Jego sprawy po Jego śmierci? Szczególnie, gdy śmierć Jego była tak haniebna? Jeśli przyjmiemy, iż ci pisarze wymyślili swoje opowiadania a Jezus był ich wyimaginowanym ideałem bohatera, jak niedorzecznym byłoby przypuszczenie, że mężowie ci będąc przy zdrowych zmysłach, mogli twierdzić, iż Jezus był Synem Boga, że został poczęty w sposób nadnaturalny, że miał nadnaturalną moc, dzięki której uzdrawiał trędowatych, przywracał wzrok ociemniałym z urodzenia, a słuch głuchym i wzbudzał umarłych? Jak absurdalnym byłoby mniemanie, że wymyślili oni historię o takiej postaci, dowodząc, iż nieliczne grono nieprzyjaciół Jezusa straciło Go jako przestępcę, gdy tymczasem wszyscy Jego przyjaciele i uczniowie, a wśród nich sami pisarze, opuścili Go i uciekli w takiej bolesnej chwili?
Fakt, że świecka historia w pewnych aspektach nie zgadza się z pisarzami Pisma Świętego, nie powinien nas doprowadzić do wniosku, że ich świadectwa nie są prawdziwe. Ci, co tak wnioskują, powinni wskazać na motywy i udowodnić, że owi pisarze przedstawili fałszywe oświadczenia. Jakimi motywami mogli się oni kierować? Czy spodziewali się przez to zyskać bogactwo, sławę, władzę lub jakiekolwiek inne ziemskie korzyści? Ubóstwo przyjaciół Jezusa oraz niepopularność ich bohatera wśród wielu religiantów Judei zaprzecza takiemu przypuszczeniu. Natomiast okoliczności w jakich umarł jako złoczyńca zakłócający pokój, nie cieszący się dobrym imieniem, nie budziły nadziei zdobycia sławy godnej pozazdroszczenia lub ziemskich korzyści przez tych, którzy mogliby czynić wysiłki ponownego rozpowszechnienia Jego nauki. Przeciwnie, gdyby takie cele przyświecały tym, którzy nauczali o Jezusie, czyż raczej nie zrezygnowaliby z nich z pośpiechem, widząc, iż przynoszą hańbę, prześladowanie, więzienie a nawet pozbawienie wszystkiego i śmierć? Rozum wyraźnie poucza, że ludzie, którzy poświęcili dom, reputację, honor i życie, którzy nie ubiegali się o dobra doczesne, lecz których głównym dążeniem było podniesienie swych współbliźnich, wszczepianie moralności najwyższego rzędu, nie tylko kierowali się jakimiś motywami, lecz że ich motywy musiały być czyste a cel bardzo wzniosły. Dalej rozum wskazuje, iż świadectwo takich mężów, pobudzane jedynie czystymi i dobrymi motywami, jest o wiele bardziej godne wiary i zastanowienia niż świadectwo przeciętnych pisarzy. Ludzie owi nie byli fanatykami. Byli to mężowie o zdrowych i rozsądnych umysłach, którzy na każdym kroku dawali dowody swej wiary i nadziei. Byli oni wytrwale wierni wyznawanym przez siebie przekonaniom.
To, co na ich temat powiedzieliśmy, daje się zastosować do różnych pisarzy Starego Testamentu. Byli to na ogół mężowie wybitni z powodu wierności Panu. Historia biblijna bezstronnie notuje i piętnuje ich słabości oraz wady, pochwala zaś ich cnoty oraz wierność. Musi to zadziwiać tych, którzy przypuszczają, że Biblia jest historią zmyśloną, przeznaczoną do wzbudzenia strachu i czci dla systemu religijnego. Jest w Biblii jakaś prawość, która charakteryzuje ją jako prawdę. Oszust pragnący przedstawić człowieka jako wielk