Skocz do zawartości


Zdjęcie

Zaświadczenie do WKU a "cena"


  • Please log in to reply
33 replies to this topic

#1 nauti

nauti

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 38 Postów

Napisano 2010-06-20, godz. 12:30

Mam pytanie do ex-starszych czy ex-usługujących: Czy możecie opisać pokrótce jakie w okresie ostatnich 20 lat były wytyczne CK na temat wymogów jakie powinien spełniać brat aby otrzymał zaświadczenie do WKU? Podejrzewam, że w wielu przypadkach starsi w zborach nadużywali swojej pozycji i przy okazji tego typu tematów próbowali utargować coś więcej aby dany brat robił pod presją więcej niż oczekiwała by tego Centrala.

Dla przykładu czy kiedykolwiek był formalny wymóg co do tego, aby brat ubiegający się o zaświadczenie musiał być pionierem, sługą zboru, itp? Spotkałem się z sytuacjami gdzie nie wystarczyło być "dobrze rokującym bratem" lub przeciętnie aktywnym w służbie. Tłumaczono to tym, że kiedyś bracia odsiadywali swoje w więzieniach a teraz jest taki luksus wolności a bracia tego nie doceniają. Jak wiadomo nie wszyscy mieli możliwość sprostać takim wymaganiom.

#2 Jozek

Jozek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 151 Postów

Napisano 2010-06-20, godz. 15:45

Do "usługujących", zarówno sług pomocniczych jak i starszych, odnosi się inna ustawa o obowiązku służby wojskowej, dotycząca duchownych. Jeśli dobrze pamiętam jest to ustawa z lat 60 czy 70 gdzie takimi "duchownymi" są też usługujący w zborze ŚJ. Kiedyś natchnąłem się na list do grona starszych, chyba przez to forum, że jeśli krótko bądź nie długo po takim zwolnieniu brat stracił przywilej, grono miało zgłosić to do odpowiedniego WKU. Co do "szeregowych" świadków, to jeden z pewnych artykułów delikatnie sugerował, że brat, który skorzystał z takiego zwolnienia (mało kto wie, że to była umowa "na gębę" z ówczesnym rządem Polski), to dobrze by było aby np rok był pionierem pomocniczym. Oczywiście ten okres był płynny gdyż też dobrze postrzegane było poświęcenie całych wakacji na pionierowanie. Co do wymagań, to Strażnica "sugerowała", a zbory mniej lub bardziej się do tego sugerowały.

#3 nunek

nunek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 193 Postów
  • Gadu-Gadu:18612649
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-20, godz. 15:59

Sprecyzuj czy na ten list się natknąłeś,czy może ten list był natchniony? :)

#4 Jozek

Jozek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 151 Postów

Napisano 2010-06-20, godz. 17:49

To był list do wszystkich gron starszych. Czy był natchniony, to już pozostawiam ocenie czytelnika.

#5 ble

ble

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1026 Postów
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 2010-06-20, godz. 21:33

Kiedyś natchnąłem się na list do grona starszych, chyba przez to forum, że jeśli krótko bądź nie długo po takim zwolnieniu brat stracił przywilej, grono miało zgłosić to do odpowiedniego WKU.


Jeśli to prawda to to już podpada pod lekkie świństwo. Własnych "ludzi" tak wrabiać a potem dziwią się że oni mają o nich złe zdanie.

Swego czasu pamiętam, że służba wojskowa stanowiła pewnego rodzaju "straszak" do naganiania zainteresowanych a nawet już ochrzczonych do postępów duchowych/ofiarnej służby. U mnie było tak, że byłem jeszcze zainteresowanym, byłem prawie zdecydowany aby zostać ochrzczony. Nagle dostałem bilet. Musiałem wyjaśnić w WKU że niedługo zostaję Świadkiem Jehowy, kwestię neutralności i takie tam. Rozmowa nie trwała długo, oni dobrze rozumieli takie przypadki jak mój. Mogłem czekać na chrzest. Niestety nie bez nerwów. Pojawiało się straszenie, że biuro oddziału w Nadarzynie może negatywnie rozpatrzeć mój wniosek o zaświadczenie, że komitet służby (starsi) może uznać, że robię za słabe postępy w "prawdzie"... Na szczęście skończyło się dopuszczeniem mnie do chrztu. Po jakimś czasie sytuacja znowu się ponowiła ponieważ WKU przysłało polecenie przedstawienia kolejnego zaświadczenia ze Strażnicy. I znowu było jakieś sugerowanie, drażnienie się ze mną, że coś może pójść nie tak. Po raz kolejny uzyskałem zaświadczenie lecz z zastrzeżeniem od pewnego starszego, że "teraz muszę się bardziej odwdzięczyć Jehowie w służbie gdyż on mi okazał swoją dobroć i ochronę poprzez to zaświadczenie". Oczywiście nie wziąłem sobie zbytnio tego do serca bo głosić mi się nie chciało. Ten sam starszy po jakimś czasie tłumaczył na zebraniu książki jak to niebawem będzie źle, bo WKU już nie będzie przyjmowało zaświadczeń z Towarzystwa i trzeba będzie pisać podania do jakiś sejmików. Sam uniknął służby wojskowej ze względu na chorobę ale dużo mówić na ten temat lubił. Jednak obowiązkową służbę wojskową w końcu zawieszono. Nie doczekałem w "prawdzie" tego momentu ale wiem, że na pewno nie ma już tego gadania i straszenia które stosowano do 2009 w zborach. Organizacja oczywiście straciła na tym. Kolejny "straszak" wyszedł z użycia.

Na którymś ze zgromadzeń zdarzyło się, że przytoczono przykład Świadka który otrzymał zaświadczenie do WKU i potem odwdzięczył się Bogu i takie tam.

Czasami chciałbym przejść krótkotrwałe ćwiczenia żołnierzy rezerwy. Przydaje się taka szkoła życia, coś w rodzaju sztuki przetrwania. Co prawda nie bawi mnie strzelanie do ludzi ale do tarczy można sobie postrzelać dla rozrywki.

Użytkownik ble edytował ten post 2010-06-20, godz. 21:37


#6 skywalker

skywalker

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 194 Postów

Napisano 2010-06-21, godz. 04:44

Jeśli chodzi o procedury jakie były do WKU to wyglądało to tak:

1. Delikwent zgłaszał się do braci że dostał od WKU wezwanie (na ogół czekało się do ostatniej chwili, znam nawet przypadek że ktoś dostał już bilet)
2. Starsi pisali opinię o tym bracie , przekazywali też sprawozdanie z karty głosiciela za chyba 6 mcy
3. Nadarzyn sugerowany opinią starszych wystawiał, bądź nie , zaświadczenie , którego treść była taka, że ... Jan Kowalski, jest ochrzczonym świadkiem Jehowy, należy do Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej, itp (wymienia się wszystkie zadania delikwenta w zborze)

Oczywiście macie rację - takie zaświadczenie należało się jak psu micha - jednak starsi starali się wymagać na delikwentach (na mnie też) - większego zaangażowania "bo ja to siedziałem w więzieniu". Niektórzy (znam osobiście przypadek) droczyli się z jednym bratem i grali mu na nerwach wiedząc że dostanie zaświadczenie, a wmawiali mu że nie. Oczywiście cel pobożny - by zwiększył aktywność. No i brat zwiększył, a teraz jest nieczynny :)

To pokazuje, że to na ogół starsi pogrywają sobie w kulki -tzn. pogrywali bo niestety stracili bata na owieczki !
Nie ważne na którym piętrze jesteś, gdy zatniesz się w windzie. I tak jesteś bez wyjścia.

#7 ble

ble

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1026 Postów
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 2010-06-21, godz. 22:15

Oczywiście macie rację - takie zaświadczenie należało się jak psu micha - jednak starsi starali się wymagać na delikwentach (na mnie też) - większego zaangażowania "bo ja to siedziałem w więzieniu".


O tych więzieniach też mi mówiono.

#8 easypadcx

easypadcx

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 245 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-22, godz. 06:08

o temat mnie zainteresowal. moze nawet zejde dzis do piwnicy po moja teczke z aktami gdzie na pewno mam swoje zaswiadczenie dla WKU. Pierwsze zalatwialem sobie sam. Sam pojechalem do Marek z listem w rece od NP. Bo czas naglil.
ok musze do pracki ale wpadne dzis i napiszejak to bylo.... w koncu nie z jednego sie pieca chleb jadalo... hahahaha

#9 nauti

nauti

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 38 Postów

Napisano 2010-06-22, godz. 21:58

o temat mnie zainteresowal.


Temat jest ciekawy acz dla wielu to czara goryczy. Mnie osobiście interesuje ta kwestia ponieważ doświadczyłem pewnych nazwijmy to 'x' praktyk ze strony starszych. Pytanie co mam pod to 'x' wstawić: nieuczciwych, nadgorliwych...? Teraz mnie to ni parzy ni ziębi ale z czystej ciekawości chciałbym wiedzieć coś więcej na temat pewnych motywów działania konkretnych osób na stołkach. Z tego co piszecie wynika dla mnie wniosek, że najczęściej działania starszych były wychodzeniem przed szereg co powodowało niepotrzebny stres a i tego rodzaju metody "zachęcania" do wiernej służby były raczej zbliżone bardziej do faszystowskich niż teokratycznych.

Nie wiem czy takie zaświadczenie należało się jak psu micha (w mojej ocenie rozsądnym było jednak analizowanie każdego "przypadku" z osobna) ale bynajmniej nie powinno to być traktowane jak towar spod lady, dostępny dla znajomków (dało się odczuć, że bracia spokrewnieni ze starszymi, ich synowie, zięciowie nie przejmowali się za bardzo tymi "wytycznymi", które otrzymywała reszta pospólstwa).

Easypadcx napisz coś więcej. Słyszałem, że wcześniej bracia dla przyspieszenia w załatwianiu papierków sami jeździli do biura oddziału. Czy to wynikało z opieszałości zboru w przekazywaniu dokumentów?

#10 nunek

nunek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 193 Postów
  • Gadu-Gadu:18612649
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-23, godz. 09:21

Temat owszem ciekawy.Pamiętam,że nas siedzących w więzieniach stawiano za wzór.Trochę to było pompatyczne.Sam uważam,że siedziałem za odmowę służby wojskowej a nie za poglądy.Nic nie poradzę na to,że byłem jednym z bohaterów:)Był taki trend,to był.W czasie kiedy odsiadywałem wyrok zmieniła się sytuacja polityczna w Polsce(1989) i nastąpiły zmiany.W moim zborze kładziono nacisk na to,by młodzi braciszkowie pokazali,że są kaznodziejami.Oczywiście to były naciski powiedzmy nie z mównicy,tylko z zaplecza.Znam brata,któremu "gacie się trzęsły" i osobiście pojechał do Nadarzyna po zaświadczenie i je otrzymał,acz pionierem nie był.Nie oceniam sytuacji,bo w niczyj umysł nie wejdę ale mogę stwierdzić,że naciskano na pionierkę.Młodzi czuli się jakby gorsi od nas,którzy przebywali w miejscach odosobnienia(kto wtedy siedział,to pewnie kojarzy to określenie).Tyle na szybko.Temat rozległy:)

#11 qwaz

qwaz

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 136 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-23, godz. 10:25

Temat jest ciekawy ... Słyszałem, że wcześniej bracia dla przyspieszenia w załatwianiu papierków sami jeździli do biura oddziału. Czy to wynikało z opieszałości zboru w przekazywaniu dokumentów?


Kolego, tak właśnie było, ale nie z powodu opieszałości, tylko oficerowie w WKU nie uznawali zaświadczeń ze zboru - musiała być bumaga z biura oddziału.
Ja osobiście zasuwałem do Marek pod Warszawą, gdzie wcześniej przed Nadarzynem, było biuro oddziału. To chyba był prywatny dom Mielczarka.
Ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta to miejsce ;)
A może ktoś z obecnych tu, też tam jeździł po takie zaświadczenia?
pozdrawiam

#12 Jozek

Jozek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 151 Postów

Napisano 2010-06-23, godz. 15:18

Zaświadczenie takowe drogą zborową też można było otrzymać, lecz nie do końca była to wina opieszałości danego zboru, lecz w tamtych latach np poczta czy innu taki urząd potrzebował paru dni + czas w BG + kolejne parę dni na przesłanie zaświadczenia do zboru. W tych sprawach zazwyczaj postępowało się w ostateczności, czyli dostało się wezwanie, biegiem do BG po zaświadczenie.

#13 qwerty

qwerty

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 2138 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-23, godz. 17:34

ja pamietam lata 80-te, kiedy braciom proponowano służbe zastepcza i wielu młodych nie potrafiło zrozumieć , dlaczego "muszą" iść siedzieć, kiedy mogliby odpracować w szpialu na przykład. Przychodzili do mojego taty, który przewodniczyl zborowi, i długie godziny pytali, argumentowali, że przecież będąc na wolności przyczynią się bardziej do wzrostu organizacji, będą mogli pionierować, chodzić na zebrania........ ale Matka Organizacja wymagala ofiar .... niestety. Musieli "odsiedzieć" bo TAK. Teraz kiedy wujek Franz uchylił rąbka tajemnicy, wiemy, że niepotrzebne to były ofiary...... los mlodych ludzi zależał od JEDNEGO głosu..... przykre.
To co stało się później było naturalnym następstwem, ci którzy odsiedzieli, czuli się lepsi i zazdrościli tym którzy już siedzieć nie muszą.... więc musieli im jakoś "utruć" życie aby nie mieli lepiej :) Ot cała zagadka psychologii
nie potrafiłam uwierzyć.......

#14 nunek

nunek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 193 Postów
  • Gadu-Gadu:18612649
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-24, godz. 11:42

Psychologia miała wówczas dwa końce.Stosowała ją starszyzna i WKU.Ja chciałem podjąć służbę zastępczą zgodnie z sumieniem,czy głosem wewnętrznym-nie wiem jak to nazwać,ale uległem naciskom starszych.A drugi koniec był taki: na rozmowach w WKU oficer pokazał mi listę podpisów braci,którzy przyjęli służbę zastępczą,a ja podobno byłem tym jedynym,który jest uparty.A z tymi,którzy rzekomo wyrazili zgodę na służbę zastępczą spotkałem się w areszcie śledczym.

Użytkownik nunek edytował ten post 2010-06-24, godz. 11:45


#15 nauti

nauti

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 38 Postów

Napisano 2010-06-24, godz. 21:30

W takim razie pytanko - czy zdarzały się sytuacje gdzie Biuro Oddziału nie wydało zaświadczenia pomimo, że opinia "lokalnych" starszych była pozytywna? I w drugą stronę - czy pomimo negatywnej opinii starszych można było otrzymać stosowne zaświadczenie w Markach czy Nadarzynie?

#16 nunek

nunek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 193 Postów
  • Gadu-Gadu:18612649
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-25, godz. 06:50

Osobiście nie pamiętam takich sytuacji.Ogólnie panował taki pogląd: skoro masz być uznany za kaznodzieję,to bądż pionierem.W moim ówczesnym zborze pamiętam 2 osoby,które wówczas wzięły się do roboty.Wylkuczeni 2-3 lata pózniej.Młodzi spodziewali się przecież poboru,więc starszyzna brała ich w obroty i zaraz w szkole i w służbie aktywniejsi byli.Moje odczucie jest takie,że robili to na pokaz.Jeśli dobrze pamiętam,to starsi sugerowali,żeby w pionierkę iść odpowiednio wcześnie,tak,żeby do biura było z czym jechać-nie z wypełnionym świeżo wnioskiem do służby.

#17 easypadcx

easypadcx

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 245 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-25, godz. 07:19

znam przypadek mlodego brata z sasiedniego zboru. Matka samotnie wychowujaca dwoje dzieci. Sama niepracujaca albo slabo zarabiajaca, tego juz niepamietam ale wiem ze on pomagal w domu jak tylko mogl. Dorabial itd. No to sie odbijalo na sluzbie i zaangazowaniu w zborze. Na dodatek chlopak mial wade wymowy wqiec chetniej pomagal w domu niz wyglaszal przemowienia przed obcymi drzwiami. I nadzorcy napisali mu opinie a potem on tego swistka nie dostal.
no i byla mala (wielka?) tragedia. Pozniej starsi musieli pisac drugi list, obszerniejsze wyjasnienia dlaczego ten brat ma tylko 1-5 godzin w miesiacu. I po tych calych szarpaninach dostal zaswiadczenie.
Ze mna bylo tak ze ja najpierwDostalem pierwszy raz bez problemu tylko se musialem sam do Marek pojechac z listem w rece. Zdaje siedlatego ze Nadzorca mial w d... moj termin w WKU. wiec na ostatni moment zalatwialem. Pozniej mnie zaklad pracy odraczal wiec nie bylem zalezny. Nie chce sie pomylic bo nie mialem kiedy mojej teczki personalnej z aktami zborowymi szukac ale zdaje sie jak zmienilem zaklad pracy a juz nie bylem sam. To tez jeden raz dostalem zaswiaczenie ale u mnienigdynie bylo problemu bo ja zaangazowany alebo jako pionier pomocniczy albo sluga czy w koncz jako nadzorca dzialalem. Sam prowadzilem rozmowy z innami i wiem (alechyba nie mam tego listu, poszukam) rozmawialismy o tym ze skoro jest takamozliwosc zebys braciszku do pudla nie szedl. Papierow se nie paskudzil to pomysl co moglbys zrobic z tym podarowanym ci czasem. Ja zawsze mialem takie nastwienie ze pionierem jest niekoniecznie ten co wypracowuje 100 godzin w miesiacu a ten co czyni to z calej duszy i serca nawet jesli to jest np. 5 godzin. I pod takim katem prowadzilem te rozmowy. Nie mozsz byc pionierem ? ok. powiedz co moglbs zobic? W jakiej dziedzinie moglbys byc (w moim pojeciu) "pionierem". I bylem zadowolony jesli on przeszedl z 10 godzin na srednio 20 bo on nie byl zawstydzany, naciskany a mial uczucie ze moze sie wykazac. Ja piamietam takiego obwodowego u nas ktory przedzidzil przez obwody z nastawieniem: Jak bedziesz umial Noemu wytlumaczycdlaczego nie byles pionierem w takisz czasach?" albo : Nie jestes pionierem jestes nikim". Zaczelo sie u mnie jak kiedys jedna para malzenska przyjechala po kursie pionierkim i ona oswiadczyla ze na kursie poznala prawde.... mnie gul skoczyl, bo ci co ja do chrztu doprowadzali mieli lzy w oczach, lzy zalu. Dlatego chociazby moj poglad na sluzbe pionierka nie byl uzalezniony od wypracowanych godzin. Kiedys byla taka akcja dlugi miesiac, 5 weekendow czy wiadomosci krolestwa chyba juznie pamietan a ja bylem wowczas NS. I pierszy raz w zyciu odwazylem sie moj poglad bez konsultacji z innymi nadzorcami w mownicy przelac na zbor. czyli bez zawstydzania braci, bez naciskow. Wynalazca zarowki potrzebowal 1000 razy wyprobawac inna metode zanim wynalazl wlasciwa. Wiec jesli myslisz ze 1000 razyci sie nie udalo wypracowac pioniera tonic, w koncu bedzie ten twoj 1001-szy raz. A wogole to kichac na godziny, Jehowie zalezy na Twoim zaangazowaniu a nie na wypracowaniu Quwantum. I najciekawsze bylo ze nigdy w historii tego zbou nie bylo tylu na raz wypelnionych wniskow do sluzby jak wowczas. Jasne ze dosc duzo nie osiagnelo wymaganych godzin. A ja i tak kazdego zaliczylm do pionierow pomocniczych wysylajac sprawozdanie i to sprawozdanie (ogolne zboru bez nazwisk albo indywidualnie wypracowanych godzin9 wywiesilem na tyblicy ogloszen. mogli zobaczyc ze zostali zaliczeni do pionierow.
co ciekawe zaden z moich nadzorcow nie wszdl mi w parade z komentarzami albo uwagami. Popierali? a moze sie bali?
Dlatego ja osobiscie uwazam za swinstwo postepowanie gron, ktore dopuszczalosie , nazwijmy to po imieniu, szantazu na braciach w kwestii otrzymania zaswiadczenia dla WKU.

#18 nunek

nunek

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 193 Postów
  • Gadu-Gadu:18612649
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-25, godz. 07:31

Najlepiej byłoby dotrzeć do kogoś z drugiej strony-strony władzy ówczesnej.Spytać,czy oni wymagali,żeby braciszkowie byli mocno zaangażowani w dzieło pańskie.

#19 easypadcx

easypadcx

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 245 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-06-25, godz. 07:45

to by juz wynikalo z ich listu. ma ktos moze? bo jak nie to ja poszukam.

#20 caius

caius

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 888 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2010-07-04, godz. 18:56

W czasach PRL-u miałeś alternatywe : albo do wojska,albo czapa i znam pare osób,które siedziało za wiarę i znam też dwie osoby,którym udało się wywinąc ... i od wojska i od więzienia,bo ojciec był starszym (łapówka? czy lojalka?,to już zabrał ze sobą do grobu,a synowie świetnie się mają - mając przywileje starszych)

W czasach wolności,to już zależało od dobrej woli starszych,aby udzielic delikwentowi zaświadczenia i też pamiętam,że cena była wysoka - musiałeś byc przynajmniej pionierem pomocniczym,sługą,aby uniknąc obowiązku służby wojskowej.

To było na zasadzie "kija i marchewki" - nagroda za "dobry owoc"(godziny pioniera i ilośc rozpowszechnionych książek i czasopism,odwiedzin) "marchewka - warzywko 'wolności' " Dołączona grafika, kara "kij lenistwa":( sam sobie radzisz z WKU.

Użytkownik caius edytował ten post 2010-07-04, godz. 19:05

"Przez świat idę w szlachetnych celach,ale gubię kompas życia i nie wiem dokąd zmierzam,będąc w matni ... sensualnej" - caius


VIS ET HONOR ... ET AMOR


//http://www.youtube.com/watch?v=2eMq307PT74&feature=related




Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych