Użytkownik novanna dnia 2009-02-02 22:13 napisał
do tego przyzwyczajenie
ale ja pamietam zebrania dawno dawno temu, które mnie naprawdę "uskrzydlały". Dodawały sił, sprawiały, że moja wiedza naprawdę się rozwijała. nie było "odwalania tematu" i powtarzania ciagle tych samych "zwrotów słownych" .Było to w czasach, gdy byłam w zborze, gdzie sztywno nie podchodzono do tematu, było mnóstwo odpowiedzi na akapity, odpowiedzi nie ksiązkowych ale róznorodnych....."normalny" brat prowadził studium straznicy (tak, tak dobrze napisałam, to jednak jest studiu strażnicy, a nie biblii przy pomocy strażnicy),który ppróbował jak tylko mógł rozwinąc temat.
Dzis wydaje mi się, ze w wielu zborach jest prosty schemat,ciągle słucha się , że "trzeba chodzic na zebrania", to chodzą. ...znam takich świadków co uwazają ,że od tego, czy chodzą regularnie, wprost zależy ich życie wieczne, na serio.
U mnie to nawet wierza w to że armagedon nadejdzie kiedy będą na zabraniu, i to zawsze jest i był argument do niepozostawania w domu, bo co będzie jak armagedon akurat przyjdzie? Jak Bóg wybaczyłby Ci że akurat kiedy jest zebranie i On postanowił wspaniałomyślnie zebrac swoich w bezpiecznym miejscu i wymordować resztę ?????? Zawsze bawiło mnie to, bo przecież ONI niby wiedza, że samo bycie sj i chodzenie na zebrania nie jest gwarancją..... ale 80% z nich wierzy, że właśnie chodzenie na zebrania jest dla nich ochroną przed armagedonem
Pomoc














