Skocz do zawartości


Zdjęcie

Czy można pozbawić duszę jej wspomnień?


  • Please log in to reply
42 replies to this topic

#1 bury

bury

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 593 Postów
  • Lokalizacja:Rybnik

Napisano 2008-07-08, godz. 18:56

Jeżeli ośrodkiem jaźni jest nieśmiertelna duchowa dusza, a nie fizyczne ciało, to czy można człowieka pozbawić pamięci?

Jeśli by to było możliwe to oznaczałoby, że pamięć człowieka nie mieści się w nieśmiertelnej duszy, ale w jego ciele. Oznaczałoby również, że wraz ze śmiercią dusza traci pamięć! Czy więc może po śmierci ciała przeżywać jakiekolwiek cierpienia? A jeśli byłaby w czyśccu to jak mogłaby się poprawić, skoro nie będzie pamiętać w czym błądzi?

A jak można sfalsyfikować tą hipotezę? Bardzo prosto! Wystarczy wyciąć odpowiednie płaty mózgu! czasami trzeba to uczynić aby ocalić resztę mózgu nie zajętą przez raka. Skutkiem ubocznym takich operacji bywa właśnie utrata pamięci. Czasami traci się zdolność odczuwania określonych uczuć np. gniewu i człowiek staje się nienormalnie beznamiętny. To fakty. Zatem pytanie do zwolenników dualizmu platońskiego: gdzie się mieści jaźń i jej pamięć - w ciele czy w duszy?

Użytkownik bury edytował ten post 2008-07-08, godz. 21:29


#2 gambit

gambit

    gambit

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1296 Postów
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Kuczkowo

Napisano 2008-07-10, godz. 18:28

Jeżeli ośrodkiem jaźni jest nieśmiertelna duchowa dusza, a nie fizyczne ciało, to czy można człowieka pozbawić pamięci? ? (…) Zatem pytanie do zwolenników dualizmu platońskiego: gdzie się mieści jaźń i jej pamięć - w ciele czy w duszy?

Nie jestem zwolennikiem dualizmu. Dlaczego? Moje wnioski wynikają z Pisma Świętego oraz z osobistych obserwacji i ich przemyśleń. Chociaż inni mają inne wnioski wypływające z Biblii, to mnie zainspirowało porównanie śmierci Łazarza do snu przez Jezusa. (Ja.11:-14) Otóż prosty, powszechny i wspólny wszystkim, jakim jest stan snu, gdzie podczas fazy głębokiego snu wyłączają się do pewnego stopnia wszystkie zmysły. Po przebudzeniu nic się nie pamięta pomimo, że mogły być prowadzone rozmowy przez innych, rozpylana jakaś woń, można delikatnie rozchylić powieki, by oczy odsłonięte mogły obserwować i co? Ta osoba po przebudzeniu nie jest świadoma niczego o tym odcinku czasowym snu.

Jeżeli byłby czynnik odrębnej duszy, to dlaczego nie dzieli się ze swoim sojusznikiem, ciałem? Podobnie podczas operacji pod narkozą. To są fakty. Analogiczna sprawa utraty pamięci następuje po spożyciu dużej dawki alkoholu lub niektórych narkotyków pomimo, że w tym przypadku ciało dodatkowo funkcjonuje, czyli: chodzi, rozmawia, słucha itp. Zatem stawiam trzy pytania dla wierzących w nieśmiertelną duszę między śmiercią a zmartwychwstaniem?

1. Gdzie jest i co robi dusza gdy śpi ciało?
2. Jakie są fakty wyjaśniające ową separację ciała i duszy?
3. Czy po zmartwychwstaniu ciała dusza opowie ciału jak było w czyśćcu?
-- gambit
Mój życiorys - 1<---> Wśród ŚJ Zamieszczam tymczasowo.

#3 Sebastian Andryszczak

Sebastian Andryszczak

    BYŁEM Świadkiem Jehowy

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 6348 Postów
  • Gadu-Gadu:748371
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Karpacz

Napisano 2008-07-10, godz. 18:55

kto zna nauczanie katolicyzmu nt duszy ten wie, że zaproponowana przez burego falsyfikacja zawiera pewien błąd. Zagadka dla wszystkich: jaki?!

#4 Adelfos

Adelfos

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 2574 Postów
  • Gadu-Gadu:8433368
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Nietutejszy

Napisano 2008-07-10, godz. 19:15

1. Gdzie jest i co robi dusza gdy śpi ciało?

Mi to wygląda raczej na nierozłączny duet.

Użytkownik Adelfos edytował ten post 2008-07-10, godz. 19:33

Dołączona grafika

#5 bury

bury

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 593 Postów
  • Lokalizacja:Rybnik

Napisano 2008-07-10, godz. 19:18

kto zna nauczanie katolicyzmu nt duszy ten wie, że zaproponowana przez burego falsyfikacja zawiera pewien błąd. Zagadka dla wszystkich: jaki?!

Czekam z zainteresowaniem.

#6 gambit

gambit

    gambit

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1296 Postów
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Kuczkowo

Napisano 2008-07-11, godz. 14:57

Wystarczy wyciąć odpowiednie płaty mózgu! […] Czasami traci się zdolność odczuwania określonych uczuć np. gniewu i człowiek staje się nienormalnie beznamiętny.

Swego czasu pewien neurolog otrzymał za takie badania, Nagrodę Nobla, ponieważ niebezpiecznych chorych umysłowo uczynił spokojnymi. Po paru latach sprawa stała się dość głośna, gdy chciano mu tą nagrodę odebrać z powodu utraty uczuć, co nazwano odczłowieczeniem. Był to ewenement ponieważ po raz pierwszy w historii tej nagrody próbowano pozbawić laureata tego zaszczytu. Niestety, w poszukiwaniu przeze mnie materiału coś więcej na ten temat zakończyło się niepowodzeniem.
Czy może ktoś z was miałby jakąś wiedzę w tej sprawie?
-- gambit
Mój życiorys - 1<---> Wśród ŚJ Zamieszczam tymczasowo.

#7 Noc_spokojna

Noc_spokojna

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 3033 Postów
  • Płeć:Female

Napisano 2008-07-11, godz. 15:46

Swego czasu pewien neurolog otrzymał za takie badania, Nagrodę Nobla, ponieważ niebezpiecznych chorych umysłowo uczynił spokojnymi. Po paru latach sprawa stała się dość głośna, gdy chciano mu tą nagrodę odebrać z powodu utraty uczuć, co nazwano odczłowieczeniem. Był to ewenement ponieważ po raz pierwszy w historii tej nagrody próbowano pozbawić laureata tego zaszczytu. Niestety, w poszukiwaniu przeze mnie materiału coś więcej na ten temat zakończyło się niepowodzeniem.
Czy może ktoś z was miałby jakąś wiedzę w tej sprawie?
-- gambit

Chodzi o Antonio Egasa Moniza, jeszcze przed II wojna światową przeprowadzał operacje polegające na przecięciu połączeń nerwowych płatów czołowych mózgu. Zalecał leczenie tą metodą szczególnie agresji, ciężkich depresji ze skłonnościami do samobójstw i silnymi napadami lękowymi. Po wojnie chyba w 1949 r. dostał za wdrożenie tej metody Nagrodę Nobla.
Dziś jest wiadome, że ta metoda wyrządziła więcej szkód niż korzyści, poza tym w pierwszych latach jej stosowania śmiertelnośc w czasie zabiegu i w pierwszych dobach po nim była dość duża.
W "Szpitalu Przemienienia" Lema, jest opis lobotomi, nie różniący się od tych realnych przeprowadzanych w latach 30-60

Pozdrawiam cieplutko

Dosia

#8 Epoka

Epoka

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 263 Postów

Napisano 2008-07-11, godz. 15:52

Czy może ktoś z was miałby jakąś wiedzę w tej sprawie?
-- gambit

Chodzi o zabieg lobotomii.

ok..juz Dosia napisala..

Użytkownik Epoka edytował ten post 2008-07-11, godz. 15:55


#9 Agape

Agape

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 882 Postów
  • Płeć:Not Telling

Napisano 2008-07-11, godz. 16:02

Swego czasu pewien neurolog otrzymał za takie badania, Nagrodę Nobla, ponieważ niebezpiecznych chorych umysłowo uczynił spokojnymi. Po paru latach sprawa stała się dość głośna, gdy chciano mu tą nagrodę odebrać z powodu utraty uczuć, co nazwano odczłowieczeniem. Był to ewenement ponieważ po raz pierwszy w historii tej nagrody próbowano pozbawić laureata tego zaszczytu. Niestety, w poszukiwaniu przeze mnie materiału coś więcej na ten temat zakończyło się niepowodzeniem.
Czy może ktoś z was miałby jakąś wiedzę w tej sprawie?
-- gambit

Masz chyba na mysli Nobla Moniz&Hess, za leukotomie przedczolowa(lobotomie) rozpowzechniona przez Freemana (ktory nawt nie byl chirurgiem)..

Niektóre wyniki zabiegów psychochirurgicznych dawały nawet pozytywne rezultaty, ale w pewnym momencie niemalże wymknęły się one spod kontroli. Freeman, autor lobotomii czołowej, upowszechniał ten zabieg z wielkim entuzjazmem. Zastępował znieczulenie pacjentów wstrząsami elektrycznymi i wbijał w mózg przez kości oczodołowe szpikulec do łupania lodu. Chwalił się też, że sprawny chirurg powinien przeprowadzić od dziesięciu do piętnastu zabiegów każdego ranka. Zapewniał też, że można przekształcić lobotomię w prosty zabieg ambulatoryjny. Ustalono że on sam zastosował swój zabieg u prawie 35-tysięcy pacjentów.
(...)
Dziś można stwierdzić, że wszystkie osoby poddane operacjom w obrębie płatów czołowych cierpiały potem na zespół przedczołowy, czy też zespół Phineasa Gage'a, padaczkę pooperacyjną, a także ulegali deterioracji intelektualnej. Najbardziej znamienne są skutki w postaci radykalnych zaburzeń osobowości i emocjonalności. Psychochirurgia, zwłaszcza ta dotycząca obszarów czołowych, redukując jedne zaburzenia powodowała inne. Leukotomia prowadzi do osłabienia konstruktywnych sił osobowości i jej dezorganizacji. Zabiegi osób pobudzonych skutkowały nie tyle zmniejszeniem pobudzenia do względnej normy, ale niemalże zupełnym pozbawieniem emocji i całkowitym zniesieniem motywacji. Inni pacjenci reagowali z kolei wyraźnym rozhamowaniem popędów z bardzo ograniczoną możliwości ich kontrolowania. Obserwowano się także utratę wszelkich zainteresowań i zawężenie ich do spraw konkretnych. Stwierdzano ponadto zaburzenia nastroju (od egzaltacji do depresji), obniżoną kontrolę zachowań, apatię, obojętność, zanik emocjonalności, zaburzenia samokontroli zachowań, obniżenie empatii, inercję i obojętność na normy społeczne. Zauważono też pewne zmiany w zakresie przebiegu procesów poznawczych, związane z trudnościami w planowaniu i myśleniu abstrakcyjnym, trudnościami w zmianie nastawienia i utrzymywaniu ciągu prawidłowych reakcji oraz dysocjację między działaniem a werbalizacją.

Życie codzienne pacjentów również ulegało radykalnym zmianom. Zanikała więź emocjonalna z członkami ich rodzin. Osoby, które mogły pracować, z reguły nie pracowały, twierdząc, że praca je męczy i nie daje im zadowolenia. Także osoby, które pracowały, spełniały swoje zadania niedbale i niechętnie. O każdej z nich można było powiedzieć, że nie jest już sobą.



Caly artykul tutaj.
Dołączona grafika

#10 bury

bury

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 593 Postów
  • Lokalizacja:Rybnik

Napisano 2008-07-11, godz. 19:10

Masz chyba na mysli Nobla Moniz&Hess, za leukotomie przedczolowa(lobotomie) rozpowzechniona przez Freemana (ktory nawt nie byl chirurgiem)..
Caly artykul tutaj.

To jest po prostu potworne! Brak słów na określenie tych potworów w białych kitlach.

Ale oprócz lobotomii miały miejsce wycięcia innych części mózgu. Efektem czego oprócz opisanych objawów pojawiały się np. braki w pamięci. Czy więc nie wychodzi na to, że Hebrajczycy wierząc w przeciwieństwie do pogan w jedność psychofizyczną człowieka nie byli prowadzeni przez Ducha Świętego, a nie naiwność? Co dalej? Co z tymi opowieściami o cierpiących pokutę duszach, które są pozbawione mózgu, a więc i pamieci i motywacji i uczuć i całego człowieczeństwa? Wkładamy miedzy bajki razem ze zmartwychwstaniem ciał?

#11 Noc_spokojna

Noc_spokojna

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 3033 Postów
  • Płeć:Female

Napisano 2008-07-11, godz. 19:38

Co z tymi opowieściami o cierpiących pokutę duszach, które są pozbawione mózgu, a więc i pamieci i motywacji i uczuć i całego człowieczeństwa? Wkładamy miedzy bajki razem ze zmartwychwstaniem ciał?

Bury wyluzuj;). Mózg to też kawałek ułomnego ciała, jak mu zrobimu kuku, to słabo funkcjonuje, nie ma co utożsamiać mózgu z duszą. Przeciez nikt po amputacji nogi nie obawia się, że będzie po zmartwychwstaniu kulał.

Pozdrawiam cieplutko

Dosia

#12 bury

bury

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 593 Postów
  • Lokalizacja:Rybnik

Napisano 2008-07-11, godz. 22:04

Bury wyluzuj;). Mózg to też kawałek ułomnego ciała, jak mu zrobimu kuku, to słabo funkcjonuje, nie ma co utożsamiać mózgu z duszą. Przeciez nikt po amputacji nogi nie obawia się, że będzie po zmartwychwstaniu kulał.

Pozdrawiam cieplutko

Dosia


Dosiu, święte słowa. Jeśli kogoś uraziłem to przepraszam.

Właśnie czytam Pietrasa SJ 'o eschatologii kościoła pierwszych wieków'. Omawiane przez nas kwestie przewijają się tam. Pietras zahacza o nie pisząc, że to, czego nauczał Kościół pierwszego wieku różniło się od nauczania późniejszego. Jedną z tych różnic było pojawienie się w II wieku nauki o oddzielności duszy i ciała oraz wynikające z tego dualizmu naucznanie o zmartwychwstaniu ciał. Żydzi wierzyli w zmartwychwstanie człowieka z nie samego ciałą właśnie dlatego, że nie wierzyli w niezależność duszy od ciała. Czyli apostołowie nie uczyli o zmartwychwstaniu ciał ani o duszy wędrującej po śmierci! Choć Twój argument z kulawą nogą wydaje się być trafny!

Jednak z drugiej strony zdolności umysłowe i emocjonalne wydają się być związane z żywym organizmem a nie niecielesną duszą. Ba, pasują jakby bardziej do hebrajskiego pojmowania duchowości oraz do nauce o zmartwychwstaniu człowieka a nie jego ciała! Problem więc wymaga poważniejszego potraktowania, bo na mój gust teologia judeochrześcijańska ma sporo wspólnych miejsc z nauczaniem Badaczy Pisma czy Adwentystów albo ŚJ.

#13 gambit

gambit

    gambit

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1296 Postów
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Kuczkowo

Napisano 2009-02-03, godz. 17:23

Pacjent będący kilkanaście godzin pod narkozą traci wszystkie zmysły. Jednak po przywróceniu świadomości pamięta z przed utraty. [...] Dla mnie śmiertelność duszy nie jest sprzeczne ze zmartwychwstaniem. Już Ci przedstawiałem mój punkt rozumienia, mianowicie: Ktoś co nigdy nie istniał a zaistniał, nazywa się, że został stworzony. Natomiast jeśli istniał i przestał istnieć a następnie powtórnie zaistniał, nazwane jest zmartwychwstaniem. Oczywiście zapis osobowości wzięty z przechowalni Bożej zostaje wszczepiony w nowe ciało. (Hebr. 12:23) Przy czym każdy zapis sam w sobie jest martwy, jak każdy zapis na kartce, dysku, kasecie, pamięci u kogoś innego itp. Taki jest mój punkt widzenia.

Przede wszystkim pacjent ten przez cały czas żyje i istnieje.
[...]
I tu właśnie widzę istnienie nieśmiertelnego pierwiastka duchowego istniejącego (u Boga) po śmierci ciała. Bez niego nie ma zmartwychwstania. Oczywiście innym pytaniem jest, czy ten nieśmiertelny pierwiastek (nazywany przez Chrześcijan duszą) jest świadomy, co jak jednak informuje Biblia ma miejsce. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest iż bez istnienia duszy nieśmiertelnej czy własnego JA (czy jak to tam inaczej nazwiesz) niemożliwe jest zmartwychwstanie. A więc anihilacja człowieka proponowana przez Strażnica jest sprzeczna z nauką o zmartwuchwstaniu i logiką.


Owszem pacjent pod narkozą żyje, ale co to za życie ? Czy o zegarze mechanicznym, którego się nakręci i u którego ośki, zębatki, wskazówki się obracają oraz co jakiś czas dzwoni. Mam też zegarek elektroniczny, który za pomocą zmagazynowanej energii jest w stanie wskazywać czas a nawet potrafi głosem powiadamiać. To czy można zaliczyć do żywych skoro nie ma zmysłów i innych uczuć ?

Czy nie jest to pewna analogia do człowieka pod narkozą ? Podobnie jak u zegarka, zgromadzona energia utrzymuje narządy w ruchu; nerki funkcjonują, żołądek trawi, płuca oddychają, serce pompuje, krew w żyłach krąży itd. A wszystkie zmysły giną a nawet można powiedzieć, że umarły. Po przebudzeniu nic nie pamięta z czasu uśpienia. Zatem skoro dusza jest nieśmiertelna dlaczego nie opowie po powrocie zmysłów (wzroku, węchu, czucia, smaku, słuchu) orz intelektualnych umiejętności ? Skoro jest w duecie z ciałem, to dlaczego nie złoży sprawozdania z obserwowanych szczegółów ? Czy nie jest to samo jak po z martwych wzbudzeniu, Łazarza, syna wdowy, córki Jaira itp., którzy nic nie mogli się dowiedzieć, od rzekomo nieśmiertelnej duszy ? Wydaje się, że jest to analogia dowodowa odnosząca się do powszechnego zmartwychwstania ciał, gdzie nic już jako cały człowiek, również będzie miał 100% lukę jakiejkolwiek wiedzy z okresu śmierci.

I jeszcze jedna kwestia dotycząca tych, którzy powołują się na doniesienie o; 'pozabijanych ludziach, których dusze wołały'. (Ob.6:9-10) Pytanie: Dlaczego wśród obecnie żyjących ok. 7 mld. ludzi nie można od jakiejkolwiek duszy usłyszeć jakiegokolwiek słowa ? Dlaczego ja teraz żyjący nie mogę posłużyć się duszą by przemówiła bez używania strun głosowych i języka ? Zatem ja żywe ciało nie mogę współdziałać z duszą, to jak może ona sama? Jeżeli ona nie ma ani wolnej woli, ani jej nie można zmusić, to po prostu nie istnieje bez ciała ? A oto jeszcze na zakończenie puenta nawiązująca szczególnie do istot duchowych. Jest to dowód, że nawet aniołowie nie mają zagwarantowanego życia.
1Tym.6:16,BP ,,Tylko On jeden jest nieśmiertelny i mieszka w niedostępnej światłości, ..."
-- gambit
Mój życiorys - 1<---> Wśród ŚJ Zamieszczam tymczasowo.

#14 agent terenowy:)

agent terenowy:)

    Forumowicz (51-500)

  • Członkowie
  • PipPip
  • 284 Postów

Napisano 2009-02-04, godz. 15:05

Iz 65, 17 :P
Kto przyjmuje pomazańca jako pomazańca, otrzyma nagrodę pomazańca. (por. Mat 10, 41).

#15 szpak

szpak

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 24 Postów

Napisano 2009-02-06, godz. 00:20

Co robi dusza gdy człowiek śpi-też śpi.Kto powiedział,że nie może spać.To samo jest ze znieczuleniem.Dusza mieszka w ciele.To tak jak Wy mieszkacie w swoim pokoju i patrzycie przez okno na ulicę.Widzicie przejeżdżające samochody,spacerowiczów.Jeśli Wam ktoś zamaluje okna (odetnie zmysły np.sen, znieczulenie,choroba psychiczna) nie wiecie co się dzieje na zewnątrz.Szyby można umyć (obudzić się, wytrzeźwieć,wyzdrowieć),albo uwolnić się z pokoju (umrzeć).

#16 metalquadrat

metalquadrat

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 31 Postów
  • Lokalizacja:małopolska

Napisano 2009-02-06, godz. 01:27

szpaku to chyba najlepsze wytłumaczenie jakie czytałem :lol:

#17 pawel77

pawel77

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 626 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2009-02-06, godz. 16:52

Co robi dusza gdy człowiek śpi-też śpi.Kto powiedział,że nie może spać.To samo jest ze znieczuleniem.Dusza mieszka w ciele.To tak jak Wy mieszkacie w swoim pokoju i patrzycie przez okno na ulicę.Widzicie przejeżdżające samochody,spacerowiczów.Jeśli Wam ktoś zamaluje okna (odetnie zmysły np.sen, znieczulenie,choroba psychiczna) nie wiecie co się dzieje na zewnątrz.Szyby można umyć (obudzić się, wytrzeźwieć,wyzdrowieć),albo uwolnić się z pokoju (umrzeć).



kto powiedzial ze spi?

tzn jak jest ze znieczuleniem?
mozna tabletkami znieczulic dusze?

czyli dusza jest jakims bytem nie zaleznym? czlowiek moze istniec bez pokoju. czlowiek moze zmieniac pokoje, czy dusza moze zmieniac ciala?

czy dusza podobnie jak podales to na przykladzie tez wyglada sobie z czlowieka na samochody itd?
UE w walce o rowne prawa dla chrzescijan w krajach muzulmanskich

#18 szpak

szpak

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 24 Postów

Napisano 2009-02-06, godz. 17:49

tzn jak jest ze znieczuleniem?
mozna tabletkami znieczulic dusze?

Oczywiście,że można.Jestem anestezjologiem i codziennie to robię. Psychiatrzy wypisują psychotropy, które też działają na duszę.Na całe szczęście...

czyli dusza jest jakims bytem nie zaleznym? czlowiek moze istniec bez pokoju. czlowiek moze zmieniac pokoje, czy dusza moze zmieniac ciala?


Dusza czuje,myśli,pamięta i to w sposób nieograniczony.Umieszczona w ciele jest jakby ograniczona jego niedoskonałymi zmysłami, ułomnym mózgiem, który wszystkiego nie wie, albo nie pamięta.Będąc w ciele nie zobaczy ultrafioletu, nie usłyszy jak nietoperz ultradżwięków.Ciało ogranicza duszę(przynajmniej doczesne).Jest hamulcem dla duszy.W Piśmie Św to co cielesne jest zazwyczaj be, a to co duchowe cacy. Natomiast nie sadzę by istniała reinkarnacja,bo w Biblii nic na temat nie jest napisane.

czy dusza podobnie jak podałeś to na przykładzie tez wygląda sobie z czlowieka na samochody itd?


Tak. Pod warunkiem, że nie jest to dusza osoby niewidomej.Choć poeci mówią o "oczach duszy".

#19 Kamień

Kamień

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 55 Postów

Napisano 2009-02-07, godz. 01:18

Jestem anestezjologiem

tzn jak jest ze znieczuleniem?
mozna tabletkami znieczulic dusze?

Oczywiście,że można.Jestem anestezjologiem i codziennie to robię. Psychiatrzy wypisują psychotropy, które też działają na duszę.Na całe szczęście...

czyli dusza jest jakims bytem nie zaleznym? czlowiek moze istniec bez pokoju. czlowiek moze zmieniac pokoje, czy dusza moze zmieniac ciala?

Dusza czuje,myśli,pamięta i to w sposób nieograniczony.Umieszczona w ciele jest jakby ograniczona jego niedoskonałymi zmysłami, ułomnym mózgiem, który wszystkiego nie wie, albo nie pamięta.Będąc w ciele nie zobaczy ultrafioletu, nie usłyszy jak nietoperz ultradżwięków.Ciało ogranicza duszę(przynajmniej doczesne).Jest hamulcem dla duszy.W Piśmie Św to co cielesne jest zazwyczaj be, a to co duchowe cacy. Natomiast nie sadzę by istniała reinkarnacja,bo w Biblii nic na temat nie jest napisane.

czy dusza podobnie jak podałeś to na przykładzie tez wygląda sobie z czlowieka na samochody itd?

Tak. Pod warunkiem, że nie jest to dusza osoby niewidomej.Choć poeci mówią o "oczach duszy".

Czy Ty to Twoim pacjentom też tak tłumaczysz?

#20 rhundz

rhundz

    Elita forum (> 1000)

  • Członkowie
  • PipPipPipPip
  • 1074 Postów
  • Gadu-Gadu:4898177
  • Płeć:Male
  • Lokalizacja:Pasłęk / Gdańsk

Napisano 2009-02-07, godz. 01:33

niewidoma dusza? eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.... ?_?

postaram sie wyobrazic to sobie. to bardzo ciekawe pytanie filozoficzne wbrew pozorom ;) ciekawe jak wyglada jajko kolumba w tym wypadku :D




Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych