Skocz do zawartości


Zdjęcie

"Czy nadzieja zmartwychwstania obejmuje także nienarodzone dzieci?"


  • Please log in to reply
2 replies to this topic

#1 jb

jb

    ^o^

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPip
  • 4057 Postów
  • Płeć:Female
  • Lokalizacja:Polska

Napisano 2009-03-07, godz. 00:25

"Strażnica" z 15 kwietnia bieżącego roku, w "Pytaniach czytelników", powraca do tematu zmartwychwstania nienarodzonych dzieci. W porównaniu ze stanowiskiem przedstawianym w przeszłości, obecna odpowiedź wydaje się znacznie ostrożniej podchodzić do tego zagadnienia i daje w tej kwestii nieco więcej nadziei.

Ze wspomnianym tekstem możemy zapoznać się tutaj: skan1, skan2


Wcześniejsze artykuły na ten temat:


Czy niewiasta wierna Bogu, która wydała na świat martwy płód, może mieć uzasadnioną nadzieję, że płód ten zostanie objęty zmartwychwstaniem? — I. R., Anglia.


Niech nam będzie wolno na samym wstępie zaznaczyć, że szczerze współczujemy niewiastom, które miały takie przeżycie. Zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo smutne wydarzenie, które tym dobitniej podkreśla, jak bardzo potrzeba nam nowego porządku Bożego, gdzie „śmierci już nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie” (Obj. 21:4). Dopiero wtedy takie tragiczne skutki niedoskonałości ludzkiej będą wykluczone.

Kiedy przez zapłodnienie jaja męskim nasieniem kobieta poczyna dziecko, wtedy pojawia się nowe życie. Z Bożego punktu widzenia żywy embrion, czyli płód w łonie matki, jest uważany za duszę w normalnych warunkach staje się on w słusznym czasie odrębną jednostką przed Bogiem. Według Prawa Mojżeszowego człowiek, który tak pobił kobietę, że spowodował utratę dziecka rozwijającego się w jej łonie, miał być ukarany według zasady „dusza za duszę”(2 Mojż. 21:22, 23). Z tego właśnie powodu świadome przerywanie ciąży jest z biblijnego punktu widzenia morderstwem. — 2 Mojż. 20:13, 1 Piotra 4:15.

W niektórych wypadkach rozwijający się płód zostaje jednak uśmiercony przez chorobę czy nieszczęśliwy zbieg okoliczności, zanim dorośnie do czasu rozwiązania i narodzin. Chociaż jest wiele bezpośrednich przyczyn takich poronień i porodów martwego płodu, to jednak przyczyną zasadniczą jest tu ludzka niedoskonałość. I tylko od Boga możemy oczekiwać, że raz na zawsze położy kres niedoskonałości.

A co można powiedzieć o możliwości zmartwychwstania w takich wypadkach? Zmartwychwstanie oznacza ponowne powstanie do życia. Podane w Biblii przykłady osób wzbudzanych do powtórnego życia w ciele wskazują, że człowiek powraca z tym samym stopniem rozwoju ciała i umysłu, jaki posiadał w chwili śmierci (2 Król. 4:17-36; Dzieje 20:9-12). Jeżeliby zastosować te zasadę do poronień i martwych porodów, to czy rozsądny byłby wniosek, że w przyszłości Jehowa włoży z powrotem do łona kobiety częściowo rozwinięty płód lub może większą ich ilość? Nie, taki wniosek nie wydaje się uzasadniony, a prawdopodobnie też nie spodziewają się tego niewiasty, które miały takie smutne przeżycia.

Poza tym zmartwychwstanie jest dla osób, które żyły jako poszczególne jednostki przed Jehową. Nawet dziecko żyjące tylko krótki czas po narodzeniu istniało już jako oddzielna osoba. Ale poroniony płód lub martwo urodzone dziecko, chociaż z biblijnego punktu widzenia uważane było za „duszę” już od początkowej fazy swego rozwoju, nigdy faktycznie nie żyło jako odrębna jednostka. Wydaje się więc, że tego typu przypadki nie będą podlegały zmartwychwstaniu opisanemu w Biblii. — Dzieje 24:15.

Zdajemy sobie w pełni sprawę z tego, że taki punkt widzenia może bardzo rozczarować niektórych czytelników. Możemy jednak ich wszystkich zapewnić, że nie przedstawiamy go z braku serca ani nie ustanawiamy żadnego dogmatu. Odpowiadamy otwarcie i szczerze w oparciu o to, co wywnioskowaliśmy ze Słowa Bożego. Podkreślamy, że nie do nas należy osądzanie poszczególnych wypadków. Można by przytaczać wszelkiego rodzaju sytuacje leżące „na pograniczu” tego i innych tematów, ale co do nich musimy po prostu powiedzieć: Bóg jest sędzią i mając wszystkie okoliczności, na pewno wyda trafne orzeczenie.

Wiemy, że Jehowa jest naprawdę doskonale mądry, miłosierny i sprawiedliwy. Jest to „Bóg wierności, u którego nie ma niesprawiedliwości, sprawiedliwy i prawy jest” (5 Mojż. 32:4, NW). Chrześcijanie powinni ufać Jemu oraz Jego obietnicy: „Dasz mi poznać drogę życia, obfitość radości w obliczu twoim, rozkosz po prawicy twojej na wieki” (Ps. 16:11, NP). Dlatego zachęcamy wszystkich, którzy doświadczyli tak smutnych przeżyć, jak omawiane powyżej, aby pozostawili sprawę w rękach Jehowy, ufni, że On postąpi słusznie i sprawiedliwie. — Ijoba 34:10; 1 Mojż. 18:25.

--
źródło: "Strażnica" z 1971 roku, nr 24, "Pytania czytelników"


Ponadto sprawa ta omawiana jest również w "Strażnicy" z 1986 roku, nr 7, "Pytania czytelników": skan1, skan2
.jb

#2 [email protected]pl

[email protected]

    Początkujący (1-50)

  • Członkowie
  • Pip
  • 30 Postów

Napisano 2009-04-13, godz. 08:45

Nadzieja zmartwychwstania jest czyms wspanialym,wiec warto jej wyczekiwac.Lecz mam osobiste watpliwosci dotyczace zmartwycchwstania martwych plodow,oraz tych poronionych badz abortowanych.Moze nie tyle,ze uwazam,ze ich nie obejmie,lecz to,w jaki sposob mialoby to nastapic.Jest ich miliony albo i wiecej.Sama z wlasnego doswiadczenia mialam dwa porody przedwczesne w 25 i 26 tyg,ktore urodzily sie ZYWE.Jedno mialo ponad 900 gram i mogloby przezyc,lecz z winy lekarzy zmarlo.Czy wic to dziecko nie mialoby szans na zmartwychwstanie ?wydaje mi sie ro niedorzeczne.Drugie dziecko tez urodzilo sie zywe,lecz mialo wage 430 gram,ale z powodu krwiaka wielkosci meskiej piesci,ktorego mialam przy lozysku przez cala ciaze dziecko nie moglo dalej sie rozwijac.Do tego jeszcze przyplatalo sie u mnie zakazenie z tego powodu,dlatego nastapil porod,jak widac moj organizm sie bronil jak mogl,ledwo uszlam z zyciem.Lekarze z kliniki robili wszystko,by krwiaka zasuszyc,bo usunac go nie mogli,lecz ten rozwijal sie razem z plodem.Dopiero wyszedl podczas porodu razem z dzieckiem.Bardzo przezylam ten dramat.Plakalam bez przerwy,pokarm,ktory mialam,wciaz naplywal,gdy slyszalam placz szczesliwie narodzonych dzieci.Tragedia,ktora przezylam jeszcze sie wtedy nie skonczyla.Skremowali mi dziecko w 25 tyg.ciazy,bez mojej zgody,zaraz po sekcji.Wiem,ze teraz moglabym wniesc o odszkodowanie,lecz byly to lata 90 i tabu wokol takich przypadkow.Anawet nikt mnie nie poinformowal,ze mozna walczyc o odszkodowanie.I tak moje dziecko zostalo potraktowane jajo odpad medyczny i spalone,tak ze nie ma nawet swojego grobu.Wpadlam w rozpacz,depresje.Snilo mi sie to dziecko wciaz po nocach,wracal ten caly koszmar,jak widmo.Czy to dzieciatko rowniez nie mialoby szans na zmartwychwstanie ?Nie wierze,ze milosierny i sprawidliwy Wszechmocny zapomni o tym dzicku i podobnych.Pisze swoja tragiczna historie,bo wiem,ze ten prolem zmartwychwstania takich dzieci istnieje wsrod kobiet,ktore to przezyly i napewno tak jak ja zastanawiaja sie czesto,jaka jest szansa na zmartwychwstanie ich dzeci.Broszura WTS-u daje przeciez nadzieje,chociazby ja tak to odebralam.Lecz jest tam opisane zbyt ogolnikowo,o nadziei dla umarlych.Natomiast o plodach itp.jest bardzo ubogo opisane,jakby sie bali tego tematu,jakby byl dla nich niewygodny.Pozdrawiam,jak rowniez wspolczuje innym matkom,ktore przez to przeszly i tak jak ja mysla o nadziei dla swoich dzieci. Ania.

#3 pawel77

pawel77

    Domownik forum (501-1000)

  • Członkowie
  • PipPipPip
  • 626 Postów
  • Płeć:Male

Napisano 2009-09-12, godz. 12:38

witam

pytanie trudne

mysle ze moze to dzialac na zasadzie o ktorej pisal pawel ze przez wzglad na wierzacych rodzicow

1Kor 7:14 BT "Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez brata. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte."


nie wiem jak to sie odbywa u wierzacych w dusze nismiertelna ale chyba podobnie
UE w walce o rowne prawa dla chrzescijan w krajach muzulmanskich




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych