Skocz do zawartości


Zawartość użytkownika ryszard wieczorek

Odnotowano 556 pozycji dodanych przez ryszard wieczorek (Rezultat wyszukiwania ograniczony do daty: 2013-06-06 )



Sort by                Order  

#142326 Która osoba trójcy jest ojcem Jezusa?

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-06-05, godz. 02:46 w Trójca

[quote] name='gambit' timestamp='1305999162' post='142318']

Czym się różni 'narodzenie się z ducha', od 'narodzenia się za sprawą ducha'?
[/quote]
Różnica jest i zasadniczo sprowadza się to do tego co Biblia nazywa zrodzeniem z ciała (a nie za sprawą ciała) i odpowiednio narodzeniem z ducha (a nie za sprawą ducha).
Generalnie rzecz biorąc narodziny za sprawa ducha są tym co określa zrodzenie się człowieka w kategorii „z ciała” lecz z pomocą tj za sprawą Ducha świętego.
Chodzi tu o interwencję ducha w celu umożliwienia narodzin, ściślej poczęcia i może odnosić się to nie tylko do kobiety ale również mężczyzny.
Najlepszym przykładem takiej interwencji jest małżeństwo Abrahama i Sary.
Pismo dowodzi, że ani Abraham ani Sara nie byli zdolni do posiadania potomstwa w sposób naturalny z powodu ich podeszłego wieku, ich ciała były pozbawione możliwości reprodukcji, a mimo tego, właśnie za sprawą Ducha świętego, Abraham stał się zdolny do wydania z siebie żywego nasienia, także obumarłe łono Sary stało się zdolne do przyjęcia tegoż nasienie co spowodowało cudowne poczęcie Izaaka.
Wiemy, że do czasów zrodzenia Jezusa, nie narodził się nikt taki o kim Bóg mógłby powiedzieć, że go osobiście zrodził [narodziny z ducha] o czym nas jawnie przekonuje Heb 1:5, i to upewnia nas, że narodziny Izaaka nie są zrodzeniem typu „Jam cię dziś spłodził” zrodzeniem z ducha, a tylko zrodzeniem za sprawa ducha.

W przypadku narodzin Jezusa mamy do czynienia z narodzinami, które w żadnej mierze nie mogą być postrzegane jako narodzenie z ciała. Narodziny z ciała to takie narodziny do których dochodzi w wyniku połączenia się ciała mężczyzny (jego plemnika) z ciałem kobiety (jej jajem). Mamy zatem do czynienia z narodzinami które skutkują udziałem (przekazem materiału biologicznego) dwojga osobników.

Jezus jest nazwany synem jednorodzonym co oznacza, że embrion który powstał w łonie Marii został powołany do istnienia z jednego tylko źródła, ze źródła które samo przez się jest życiem, z ducha.

[quote]
Uważam, że 'narodzenie się z ducha' następuje po zmartwychwstaniu osób powołanych do nieba Ja 3:6b bt ... co się z Ducha narodziło, jest duchem.
[/quote]

Ale Pismo mówi także o narodzeniu się (za życia w ciele) z Boga tj z ducha właśnie: Joh 1:13 „Którzy nie z krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga narodzeni są.”
Mówi także o tych, żyjących w ciele : Rom 8:9 „Lecz wy nie jesteście w ciele, ale w duchu, gdyż Duch Boży mieszka w was: a jeźli kto Ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest jego.”


[quote]Natomiast Jezus narodzony z Marii narodził' się za sprawą ducha', był więc ciałem człowieczym Ja 3:6a To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, ...
[/quote]

Jezus nie był ciałem człowieczym, lecz miał ciało tak jak każdy inny człowiek, mimo iż nie narodził się z ciała, patrz wyżej.


[quote]Trynitarianie muszą szczerze odpowiedzieć. Jaka osoba urodziła Jezusa; trzecia osoba Trójcy, czy osoba Marii? [/quote]

Tak się składa że Jezus jest człowiekiem - synem Boga, poczętym z Ducha świętego (a nie trzeciej osoby bożej) w łonie Marii i z niej zrodzonym.

Pozdrawiam



#142296 Bóg w trójcy jedyny

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-05-03, godz. 14:11 w Trójca

ryszard wieczorek napisał


Szanowny Ryszardzie należy mówić ile się tylko da, ale nie rzucać dogmatami, jako prawdą objawioną.
Zgadzasz się ze mną?

BB



Oczywiście że się zgadzam Bogdan Braun,
Dlatego też usiłuję podjąć otwartą polemikę z tymi dogmatami, ale widzę że nie mam zbyt wiele szczęścia mimo iż ponad 50 osób (jak szacuję) przeczytało ten temat.
Ten brak reakcji zainspirował mnie do założenia następnego tematu, może tam mi się poszczęści.

pozdrawiam



#142290 Bóg w trójcy jedyny

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-05-03, godz. 05:19 w Trójca

Nastawienie naszego serca wobec/na Boga czyni nas mniej ślepymi wobec Niego, a to wynika w oparciu o subiektywną wiarę, która rodzi w nas nieposkromioną nadzieję… Najbardziej szeroko otwarte oczy nic tu nie pomogą.

BB


Zgoda, ale czy sugerujesz, aby nie mówić wogóle?

pozdrawiam



#142289 Która osoba trójcy jest ojcem Jezusa?

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-05-03, godz. 05:14 w Trójca

Pytanie do wyznawców trójcy.
Jeżeli Duch święty jest osobą, jak twierdzą wyznawcy trójcy, to dlaczego Jezus zrodzony z Ducha świętego [osoby zatem] (patrz:Matthew 1:18: „A narodzenie Jezusa Chrystusa takie było: Albowiem gdy Maryja, matka jego, poślubiona była Józefowi, pierwej niżeli się zeszli, znaleziona jest brzemienną z Ducha Świętego.”
Matthew 1:20: „A gdy on o tem zamyślał, oto mu się Anioł Pański we śnie ukazał, mówiąc: Józefie, synu Dawidów! nie bój się przyjąć Maryi, żony twojej; albowiem, co się w niej poczęło, z Ducha Świętego jest.”) nie wyznaje tego faktu przed całym światem, a zdawałoby się że go nawet ukrywa i niejako wprowadza w błąd wskazując wielokrotnie, że Jego ojcem jest pierwsza a nie druga osoba trójcy?

Pozdrawiam



#142277 Bóg w trójcy jedyny

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-04-26, godz. 00:31 w Trójca

Chłopy - to samo mamy na myśli (pomimo, że nie deklarujemy tych samych poglądów w innych kwestiach), ale trójkowicze i tak będą nas uważali za bandę łobuzów, albo delikatniej; za sekciarzy. Ale cierpliwości, może wyskoczy któryś z rzekomym "faktem" - trzech=jeden. Może coś przedstawią nowego, prócz 'mirka' trójkątów, lub innych; trzech twarzy w jednej głowie?

Może i tak, jednak czy tego chcemy czy też nie, każda wypowiedź jest świadectwem bądź prawdy, bądź fałszu, a ci którzy czytają, czasem nawet nie zabierając w tej dyskusji głosu, sami mogą osądzić co jest jednym a co drugim.
Taka jest przecież istota każdej dyskusji.
Brak możliwości usłyszenia krytycznego głosu w jakiejś kwestii jest często zaprzepaszczoną okazją do upewnienia się o tym co jest kłamstwem a co jest prawdą. Często się zdarza, że dopiero gdy usłyszymy argumenty innych, zadajemy sobie pytanie dlaczego sami nie potrafiliśmy w podobny sposób widzieć tego zagadnienia i oczy nasze się otwierają.

Pozdrawiam



#142260 Bóg w trójcy jedyny

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-04-17, godz. 09:26 w Trójca

Ciekawi mnie bardzo jak wyznawcy trójcy rozumieją zagadnienie jednego Boga w trzech osobach.
Rozumiem że istnieje jakiś wspóny element, który sprawia że każdą z trzech osób można nazwać Bogiem.
Jaki to element?
Co sprawia że i Ojciec i Syn i Duch święty są jednym i tym samym Bogiem?

pozdrawiam



#142097 Czy należy się modlić do Jezusa?

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-01-26, godz. 09:58 w Trójca

[name='Jan Lewandowski' timestamp='1295976651' post='142095']
Znów przypisywanie nieistniejących tez. Problem w tym, że ja nigdzie nie twierdzę, że to potwierdza "pełnię boskości Jezusa". Jest to natomiast kontrargument przeciw wyżej wystosowanej przez innych typowo Strażnicowej tezie, że pochodzenie zakłada degradację w hierarchii bytów. I to wszystko.


A kiedy ja twierdziłem że znam Twoje myśli?
Wiem tylko to co piszesz i co z tego wynika, a co masz na myśli pisząc to co piszesz, to jest (jak tego teraz dowodzisz) zupełnie inna para kaloszy.
Jeśli dowodziłeś poprzez analogię, że człowiek zrodzony z człowieka jest w pełni człowiekiem, to wysunąłeś argument (świadomie czy też nie) na pełnię boskości Jezusa z racji Jego zrodzenia się z Boga.
A czy użyłeś tego argumentu do tego by udowodnić to czy coś innego jest najmniej istotne.
Argument jest fałszywy i tego tu dowodzę, bowiem dowodząc braku degradacji (z czym się osobiście zgadzam) zapominasz o dystynkcji i oszukujesz siebie samego i innych ludzi „niewinnie” i oczywiście „nie na temat” zadając retoryczne pytanie: „Czy otrzymując życie od innego człowieka przez poczęcie się z jego DNA nie jestem już człowiekiem? Nie, jestem takim samym człowiekiem.”?
Sedno jest w tym właśnie, że jak człowiek zrodzony z innego człowieka jest TAKIM SAMYM lecz nie TYM SAMYM człowiekiem, tak i Bóg zrodzony z Boga jest TAKIM SAMYM, lecz nie TYM SAMYM Bogiem.
Krzysio zwykle płodzi Zdzisia, a nie klonuje Krzysia.

Użytkownik ryszard wieczorek dnia 2011-01-24, godz. 07:31 napisał
Może Lewandowski sam nie wie co mówi i dlatego wydaje mu się że jego dyskutant nie rozumie z czym polemizuje?


Doskonale wiem co twierdzę a jeszcze lepiej wiem kiedy ktoś nie rozumie do czego się odnosi.


Nie wierzę ci.

Użytkownik ryszard wieczorek dnia 2011-01-24, godz. 07:31 napisał
Nie twierdzę, że ktoś twierdzi że Ojciec to syn, twierdzę natomiast że ktoś twierdzi, że dwie różne osoby to TEN SAM Bóg i ten ktoś dowodzi tej tezy mówiąc: ”Czy otrzymując życie od innego człowieka przez poczęcie się z jego DNA nie jestem już człowiekiem? Nie, jestem takim samym człowiekiem.”.


Znów kompletnie pomieszanie z poplątaniem i pomylenie kontrargumentu wystosowanego przeciw tezie antytrynitarnej z samą tezą trynitarną. Ma wieczorek jak zwykle swój świat w którym polemizuje sam z sobą


Mam to czytać jako kontrargument czy jako obelgę?

Przeciwstawianie się zaniżaniu hierarchii bytowej na której stoją Ojciec z Synem nie jest w żadnym wypadku dowodem na Trójcę. Tak jak stwierdzenie, że dwie odrębne osoby "nie mogą" być jednym Bogiem nie jest dowodem przeciw tejże. Ta ostatnia kwestia jest zresztą bardzo dyskusyjna i złożona


Jeżeli twierdzę że wszystkie samochody są czarne, to jest zupełnie bez znaczenia czy używam tego argumentu do wykazania że samochód Kowalskiego nie jest zielony, czy też że ten Lewandowskiego nie jest czerwony.
Jeśli mój argument jest prawdziwy, jest dowodem zarówno w pierwszej jak i drugiej kwestii, a jeśli jest nie prawdziwy w którejkolwiek z nich jest fałszywy wogóle.
Czy Lewandowski pojął w końcu o co chodzi?

Użytkownik ryszard wieczorek dnia 2011-01-24, godz. 07:31 napisał
Jeśli Lewandowski używa tej analogi do potwierdzenia bóstwa Jezusa, to popełnia on kardynalny błąd sugerując, że Jezus jest TYM SAMYM Bogiem, gdy tymczasaem mamy do czynienia z dowodem na to, że Jezus jest TAKIM samym Bogiem.
Jeśli Lewandowski rozumie o czym jest mowa i posiada jakiś merytoryczny argument to na pewno go przedstawi, jeśli zaś znowu zacznie obrzucać swego adwersarza błotem, pewnym będzie, że albo nie rozumie o czym się tu mówi, albo nie ma odpowiedzi na argument jaki tu pada.


Kompletnego pomieszania z poplątaniem i polemizowania z samym sobą ciąg dalszy więc nawet nie będę się do tego odnosił, zrobiłem to wyżej

Wieczorek nie rozumie elementarnych porządków argumentacyjno logicznych a puszy się jakby był niemal jakimś antytrynitarnym Sokratesem



Myślę Lewandowski, że przeoczyłeś w mojej wypowiedzi ostatnie zdanie.
Chcesz czy też nie, dajesz świadectwo tego, że z jakiegoś powodu temat jest ci wyjątkowo niewygodny.


Użytkownik ryszard wieczorek dnia 2011-01-24, godz. 07:31 napisał
Nie twierdzę że powiedziałeś to specificznie.
Wypowiedziałeś natomiast fałszywe twierdzenie ogólne [„Mówiąc, że Bóg czegoś nie może pozbawiasz Go wszechmocy”], które miało dowodzić rzekomej nieprawdziwości twierdzenia o tym że Bóg nie jest od nikogo zależny.
Dowiodłem biblijnie że Twoje twierdzenie jest fałszywe, z czego wynika, że argument belszaccar7’a jest ciągle ważny, a także że Jezus za życia w ciele nie był Bogiem w znaczeniu absolutnym.


Niczego nie dowiodłeś, wykonałeś tylko jakąś wyjątkowo pokrętną i okrężną akrobację myślową o zerowej wartości pod względem logicznym.


3,5 z retoryki.
Z logiki zero.

Pismo mówi, że Bóg nie może kłamać w sprawie jakiejś jednej konkretnej obietnicy a ty sobie od razu uroiłeś na podstawie tego tezę, że nie można twierdzić, iż Bóg cokolwiek nie może.



I kogo Ty chcesz tu oczarować?
Nie wypowiadałem się wogóle na temat tego czy Bóg czegokolwiek nie może, ani czy tak można twierdzić czy też nie, a tylko przeciwstawiłem się temu co powiedziałeś że „Mówiąc, że Bóg czegoś nie może pozbawiasz Go wszechmocy”, podając jednocześnie biblijny przykład, w którym pada stwierdzenie że Bóg właśnie pewnych rzeczy nie może zrobić i że w oczywisty sposób przykład ten nie jest zamachem na Jego wszechmoc. Wyjaśniłem również, że nie rozumiem tej „niemocy” w kategorii ograniczenia Jego wszechmocy, lecz że tyczy się ona działań wbrew naturze rzeczy, które przecież On sam każdej rzeczy zakreślił.
O czym więc jeszcze dyskutujesz?

Otóż można,


A tu z kim dyskutujesz, przecież pokazałem biblijny przykład że można?


Otóż można, pod warunkiem, że Pismo się o tym nie wypowiada. A o negowaniu ewentualnej zależności Absolutu względem kogokolwiek w konkretnych przypadkach się właśnie nie wypowiada


Może się i tak z kimś umówiłeś, ale ja na taką umowę nie wyrażam zgody.
O tym co można mówić w kwestiach biblijnych i poza biblijnych, a czego nie można mówić w tych kwestiach wcale nie decyduje to czy się Pismo o tym czymś wypowiada czy też nie, lecz dogłębna znajomość natury rzeczy/zagadnień o których mowa.
I to właśnie ze znajomości natury Absolutu wiadomo, że jakakolwiek jego zależność od czego/kogokolwiek jest definitywną negacją jego natury.

Użytkownik ryszard wieczorek dnia 2011-01-24, godz. 07:31 napisał
Przypadek w którym padł argument o tym, że mówienie iż On czegoś nie może nie ma nic wspólnego z ograniczaniem Jego woli, a tylko z niemożliwym do akceptacji faktem, że Bóg jest od kogokolwiek w jakikolwiek sposób zależny.


Nie istnieje nigdzie wyraźne stwierdzenie, że w określonych przypadkach Bóg nie może zechcieć być od kogokolwiek zależny.


Jak wyżej, nie filozofuj Lewandowski.
A gdzie jest wyraźnie napisane, że Bóg nie zdecydował, że nie będzie już Bogiem?
Przecież według Twoich własnych słów może zrobić wszystko „Jeśli zechce i będzie miał w tym określony cel.....”
Skąd więc wiesz, że nie podjął takiej decyzjii i już nie jest Bogiem?
Wiesz?
Skąd?
Przenikasz Jego myśli?
Miej się dobrze Lewandowski.

Pozdrawiam



#142089 Czy należy się modlić do Jezusa?

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-01-24, godz. 07:31 w Trójca

[name='Jan Lewandowski' timestamp='1295812602' post='142085']

Rozpoczyna sie typowa polemika antytrynitarza nie rozumiejącego z czym polemizuje. Nikt nie twierdzi, że Ojciec jest Synem, więc pudło już na wstępie


Typowa reakcja, dowodząca że się nie ma kontrargumentu.
Należy powiedzieć że rozmówca jest głupi, lub coś w tym rodzaju, byle tylko go obrazić i że nie wie o czym mówi, i jak za machnieciem czarodziejskiej różdżki, znika konieczność ustosunkowania sie do argumentu jaki pada w dyskusji.
Czyżby Lewandowski nie argumentował, że pełnię boskości Jezusa potwierdza zasada mówiąca, że osobnik określonego rodzaj bytu rodzi zawsze osobnika reprezentującego ten sam rodzaj bytu który go zrodził?
Może Lewandowski sam nie wie co mówi i dlatego wydaje mu się że jego dyskutant nie rozumie z czym polemizuje?
Nie twierdzę, że ktoś twierdzi że Ojciec to syn, twierdzę natomiast że ktoś twierdzi, że dwie różne osoby to TEN SAM Bóg i ten ktoś dowodzi tej tezy mówiąc: ”Czy otrzymując życie od innego człowieka przez poczęcie się z jego DNA nie jestem już człowiekiem? Nie, jestem takim samym człowiekiem.”.
Jeśli Lewandowski używa tej analogi do potwierdzenia bóstwa Jezusa, to popełnia on kardynalny błąd sugerując, że Jezus jest TYM SAMYM Bogiem, gdy tymczasaem mamy do czynienia z dowodem na to, że Jezus jest TAKIM samym Bogiem.
Jeśli Lewandowski rozumie o czym jest mowa i posiada jakiś merytoryczny argument to na pewno go przedstawi, jeśli zaś znowu zacznie obrzucać swego adwersarza błotem, pewnym będzie, że albo nie rozumie o czym się tu mówi, albo nie ma odpowiedzi na argument jaki tu pada.


Walki z wiatrakami ciąg dalszy i obalanie tego czego nikt nie twierdzi.


Jak wyżej

Wypisujesz jakieś radykalne nonsensy. Nigdzie nie napisałem, że nieprawdą jest, że Bóg nie może kłamać. Polemizujesz z jakimiś całkowitymi fantazjami a ten wers jest zupełnie nie na temat.


Nie twierdzę że powiedziałeś to specificznie.
Wypowiedziałeś natomiast fałszywe twierdzenie ogólne [„Mówiąc, że Bóg czegoś nie może pozbawiasz Go wszechmocy”], które miało dowodzić rzekomej nieprawdziwości twierdzenia o tym że Bóg nie jest od nikogo zależny.
Dowiodłem biblijnie że Twoje twierdzenie jest fałszywe, z czego wynika, że argument belszaccar7’a jest ciągle ważny, a także że Jezus za życia w ciele nie był Bogiem w znaczeniu absolutnym.



Tu tak samo jak wyżej, piszesz kompletnie nie na temat, to są jakieś totalne karkołomne wygibasy, naprawdę trzeba mieć nieźle pokręcone w głowie, żeby dokonywać jakichś takich całkowicie abstrakcyjnycyh skojarzeń

To jakieś akrobacje alpejskie rodem nie wiem skąd, chyba z jakiejś szkoły dla niewidomych saperów

Bóg "nie może" czynić rzeczy niezgodnych z Jego wolą i obietnicą, choć raczej bardziej niż "nie może" nie czyni tego bo byłoby to niestosowne, pewnie też "nie może" stworzyć kamienia jakiego nie mógłby podnieść, tylko co z tego

Nie ma to nic wspólnego z przypadkami jakie opisałem w których ograniczanie Jego woli nie jest sprzeczne z Jego naturą



Przypadek w którym padł argument o tym, że mówienie iż On czegoś nie może nie ma nic wspólnego z ograniczaniem Jego woli, a tylko z niemożliwym do akceptacji faktem, że Bóg jest od kogokolwiek w jakikolwiek sposób zależny. To prawda, że „nie może” nie oznacza wcale jakiejś formy Jego niemocy, a jedynie potwierdza nieodmienność Jego charakteru, ale fakt ten ani nie usprawiedliwia ani nie anuluje fałszywośći Twojego twierdzenia.

Pozdrawiam.



#142079 Czy należy się modlić do Jezusa?

Napisano przez ryszard wieczorek on 2011-01-22, godz. 23:47 w Trójca

[ name='Jan Lewandowski' timestamp='1295649070' post='142074']
To nie świadczy o żadnym "uniżeniu".




Wcale nie. Otrzymywać można w różny sposób. Czy otrzymując życie od innego człowieka przez poczęcie się z jego DNA nie jestem już człowiekiem? Nie, jestem takim samym człowiekiem. Czy bakteria tworząca się przez podział z innej bakterii nie jest już bakterią? Czy ogień wydzielający się z innego nie jest już ogniem bo otrzymał zapłon z innego?

Myślisz w typowy dla WTS płytki sposób - wyrwij się z tego. To są naprawdę głębokie sprawy


Tu doszliśmy do sedna całej sprawy.
Jest bowiem prawdę że człowiek zrodzony z DNA człowieka jest TAKIM SAMYM człowiekiem jak ten z którego sie zrodził, jak i to że nie jest TYM SAMYM człowiekiem z którego się zrodził.
Mamy tu do czynienia z aktem poczynania się (rodzenia, rozmnażania) nowego, odrębnego osobnika w danym gatunku z innego osobnika w tymż gatunku.
Osoba rodząca i osoba zrodzona to DWA indywidualne przykłady osobników tego samego rodzaju bytu, a nie jeden i ten sam byt.
Nie inaczej ma się sprawa z Bogiem. Biblia potwierdza to nazywając jednego osobnika Ojcem a drugiego s[S]ynem.
Dwie osoby tego samego rodzaju bytu [Bóg] nie będące przecież tym samym liczebnie (ilościowo) Bogiem, a tylko jednym w znaczeniu jakościowym Bogiem.
Tak więc powyższa zasada dowodzi absurdalności tezy o trójcy, która fałszywie zakłada że ten który rodzi i ten który się z niego narodził stanowią niejako „osobową” jedność złożoną z wielości osób. W dodatku teoria trójcy fałszywie zakłada, że to z czego się rodzi kolejna osoba w danym rodzaju jest samo przez się osobą i tak z dwóch tj rodzącego i zrodzonego nagle wychodzi im trzech, trzy osoby.
A przecież jawnym jest że zrodzenie z Ojca nie skutkuje powstaniem drugiego Ojca, a zatem zrodzenie „z” Ojca mówi o powstaniu nowego osobnika z jakiejś „części” tej osoby, jej ducha, który jest swego rodzaju „DNA”, zapewniającym powstanie bytu w tym samym rodzaju, a nie osobowej kopi danego osobnika.
No, ale to są naprawdę głębokie sprawy, nie dziwi zatem że nie wszyscy je rozumieją.



Jeśli zechce i będzie miał w tym określony cel to tak. Bóg to nie terminator z jednym prostym programem. Znów są to mocno złożone kwestie. Mówiąc, że Bóg czegoś nie może pozbawiasz Go wszechmocy



Z tego życzeniowego założenia wynika niezbicie że autorzy listów apostolskich nauczali herezji i de facto „pozbawiali mocy Wszechmogącego”.
Oto przykłady: Heb 6:18 Abyśmy przez dwie rzeczy nieodmienne (w których niemożebne, aby Bóg kłamał), warowną pociechę mieli, my, którzyśmy się uciekli ku otrzymaniu wystawionej nadziei,
Tu heretyk pewien ogranicza wszechmoc Boga wmawiając Mu na siłę, że ten nie może kłamać, mimo iż Lewandowski oświadczył przecież, że może: „Jeśli zechce i będzie miał w tym określony cel”.

Oraz drugi przykład: Jas 1:13 Żaden, gdy bywa kuszony, niech nie mówi: Od Boga kuszony bywam; bo Bóg nie może kuszony być we złem, a sam nikogo nie kusi.
Tu także heretyk Jakub pisze, że Bóg kuszony być nie może, mimo iż Lewandowski „wie” że nie można tak mówić, bo to ogranicza wszechmoc Wszechogącego.
Ciekawe kto ma rację, Lewandowski czy Pismo?
Czy aby napewno nie mamy tu do czynienia z „płytkim sposobem myślenia” warunkowanym przyjęciem określonej opcji wyznaniowej, która zawęża horyzonty myślowe każdemu bez wyjatku człowiekowi i nie pozwala mu ujrzeć prawdy czarno na białym wypisanej w Biblii?
Pozdrawiam



#141960 Ilustracje Trójcy Świętej w przyrodzie

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-12-19, godz. 03:39 w Trójca

co masz na mysli piszac ze nie komentujesz moich wypowiedzi?

masz jaki problem?

twoj syn nie jest czlowiekiem napisales hmmm

moj syn nie jest mna

tak chyba jest uczciwie
ja i moj syn to dwie osoby
nie twierdze ze ja i moj syn to jeden czlowiek rozumiec roznice?



Pawel77,

jeśli akceptujesz oklaski to przesyłam....obfite.

pozdrawiam



#139315 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-10-23, godz. 03:35 w Trójca

[quote]name='piotrz' timestamp='1287330804' post='138852']
A skąd to wyczytałeś, że ja twierdzę, jakoby obiekt był niepoznawalny!! Z cytatu, który wstawiłeś?? Przecież wyraźnie piszę, że jest poznawalny, ale nie dla wszystkich. A różnicę jaka ma miejsce, gdy się 'pozna' , pokazuje życie Pawła przed i po nawróceniu.  

Sam ze sobą jak zwykle dyskutujesz. Oczywiście, że jest poznawalny (tzn. duchowa rzeczywistość), o co zresztą Paweł sie modli w Liście do Efezjan, aby "otrzymali Ducha mądrości o objawienia, ku poznaniu Boga". Te dwie 'rzeczy' są niezbędne równocześnie: poznanie i mądrość. 
Jedyne, co cały czas twierdzę i na co usiłuję Cie naprowadzić to trywialny wniosku, że ten obiekt dyskusji, tj.: "duchowa rzeczywistość" jest zupełnie inna niż nasza fizyczna, a Ty się nieustannie wywijasz jak piskorz, żeby tylko można było stosować te wszystkie cienkie zabiegi z cielesnymi przykładami, które mają dowodzić tego, co Ci pasuje,  a które tak naprawdę niczego nie dowodzą, poza jakimś ewentualnie bardzo wąskim wycinkiem, lub przeważnie całkowicie zafałszowują tą rzeczywistość, bo się ich tak po prostu nie da przenieść jak na papierze się robi (czy klawiaturą), że niby "tak samo jest...." i pisaj potem co chcesz. Na tym też polega 'duchowe rozeznawanie duchowych rzeczy' - potrzebne jest objawienie i mądrość, za którą idzie pokora wobec tego, że większość i tak jest na razie niedostępna. Sięgamy po różne 'kawałki' jak w tym przykładzie ze ślepcami badającymi słonia. Jest tak , jak Paweł pisze, że potrzeba wszystkich świętych, aby poznać ..."cząstkowe jest nasze poznanie" oraz  "abyśmy wraz ze wszystkimi świętymi zdołali poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie". Jeśli poznamy miłość Chrystusową to te wszystkie teologiczne spory o 'swoją' rację zgasną, ale potrzeba do tego wszystkich, których Bóg obdarowuje "duchem mądrości i objawienia". Zrozumienie prostego faktu, że Chrystus, Bóg kocha nas tak samo, JEDNAKOWO, bez względu na wyznawaną teologię, znacznie uwalnia napięcia związane z przymusem wyjścia na swoje. Bóg kocha wszystkie swoje dzieci, nawet te najbardziej kalekie (duchowo czy fizycznie), [/quote]


Ani mi się śni ganiać po Twojej bezsensownej twórczości aby teraz dowieść, że tak właśnie zbywałeś wszelkie logiczne (tj „mądre”, a śmiem nawet twierdzić objawione, bowiem zaczerpnięte z mądrości Ducha, która jest skutecznym sposobem poznania samego Boga jak i wszystkich spraw duchowych) argumenty jawnie przeczące Twojej folklorystycznej twórczości w dziedzinie poznania Boga i rzeczywistości duchowej.
Niech raczej wyjdzie na Twoje że ja niby sam ze sobą dyskutuję.

Dziękuję też bardzo za Twoje:
„Na tym też polega 'duchowe rozeznawanie duchowych rzeczy' - potrzebne jest objawienie i mądrość”. „Przecież wyraźnie piszę, że jest poznawalny, ale nie dla wszystkich.”

Wyprowadziłeś mnie tym sposobem z błędu w którym dotychczas bezwiednie tkwiłem.
Z niejakim uczuciem żalu patrzyłem bowiem na Twoje wierzganie rączkami i nóżkami będąc przekonanym, że jesteś zwyczajnie rzecz biorąc nieświadom tego co mówisz.
Okazuje się jednak, że prawdziwym powodem braku porozumienia się jest to, że Ty posiadasz rozeznanie duchowe, mądrość i objawienie, natomiast ja (podejrzewam że i kilku innych facetów, którzy mają odmienne od Twojego zdanie) ich nie posiadam.

Widzę teraz że jesteś wynoszącym się ponad innych pyszałkiem, a nie „mającym gorliwość lecz bez stosownego poznania” , „wszystko wiedzącym” dopiero co „narodzonym dzieckiem”.

Gdybyś bowiem czegoś nie wiedział, nie miałbyś żadnej winy, jednak gdy twierdzisz że wiesz, wina Twoja pozostaje.

Ale życzę Ci jak zwykle wszystkiego najlepszego, a nawet żebyś nie pisał takich bzdur jak tutaj: „NIGDZIE i NIGDY nie twierdziłem, że duchowa rzeczywistość jest zupełnie niepoznawalna, a jedynie, że jest całkowicie różna od fizycznej i dostępna tylko w 'niewielkich fragmentach' czyli, że "cząstkowe jest nasze poznanie". 

Absolutny brak możliwości poznania i zasięg poznawalności to pojęcia zdecydowanie różne, jeśli więc dyskutujesz z moją wypowiedzią to jej nie przekręcaj, a jeżeli dyskutujesz ze swoimi poglądami to oczywiście wszystko jest zrozumiałe.

Pozdrawiam



#137901 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-10-02, godz. 10:50 w Trójca

[name='piotrz' timestamp='1285840884' post='137748']


Jest to argumentacja stale obecna i stosowana przez Jezusa i Pawła więc, jak najbardziej właściwa do stosowania.  
JEzus mówił to samo zarówno do religijnych przywódców jak i swoich uczniów, którzy nie mieli duchowego rozeznania (i nie chodzi tu wyłącznie o mądrość DUcha płynącą z pism, ale to inny temat). 
Nazywał faryzeuszy ślepymi i mówił, że "ślepi są przewodnikami ślepych", a do swoich uczniów "nie wiecie jakiego ducha jesteście,... nie przyszedłem zatracać, lecz zbawiać". Paweł, jest najlepszym tego przykładem,że nawet wybitna znajomość Pism i szkolenie przez najlepszego nauczyciela nie chroni przed duchową ślepotą, sam przyznaje, że dopiero po tym, gdy "Bogu upodobało mu się objawić Syna"... mógł zobaczyć inny wymiar pisma. Powiada też, że "przy czytaniu Mojżesza zasłona leży na ich sercach, bo w Chrystusie zostaje zdjęta".  To, że ktoś nie rozróżnia kolorów nie znaczy, że ich nie ma.


Zagadnienie jest trywialnie proste i naprawdę nie ma o czym dyskutować.
Jeśli obiekt dyskusji jest z definicji niepoznawalny, żaden argument w dyskusji o nim nie może posiadać decydującej wagi i nawet gdyby „jakimś cudem” którykolwiek z nich takim de facto był, to i tak nie istnieje możliwość wykazania tego, a to z racji tej niepoznawalności obiektu, którą to cechę został on uprzednio obwarowany.

A że pogląd taki jest sprzeczny ze stanowiskiem Biblii w omawianej sprawie to już zupełnie inna sprawa.
Wynika to wyraźnie z cytatów, które tu umieściłeś, a które definiują poznanie Chrystusa jako warynek oświecenia umysłu do poznania rzeczy duchowych.
Nie mówią one wbrew temu co się tu sugeruje i stara za wszelka cene utrzymać w mocy, jakoby poznanie to było absolutnie niemożliwe, lecz wyraźnie wskazują, że ono jest możliwe w wyniku oświeceia Ducha, który wszystkiego się bada (poznaje), nawet głębokosci boże:

1Co 2:10 „Ale nam to Bóg objawił przez Ducha swojego; albowiem duch wszystkiego się bada, i głębokości Bożych.”


Wyświetl postUżytkownik ryszard wieczorek dnia 2010-08-19, godz. 19:11 napisał
Nie twierdze bynajmniej, że Bóg jest bytem wpełni inteligibilnym bo w istocie przestałby być Bogiem jednakże ponad wszelka wątpliwość nie można o nim orzekać sądów sprzecznych.


Ciekaw jestem, skąd udało Ci się wytrzasnąć moje słowa, których nigdy nie wypowiadałem.
Sprawdź proszę moją wypowiedź w całości i potwierdź czy aby napewno znajdują się tam słowa, który wkładasz w moje usta.


pozdrawiam



#136571 Trójca - znalezione w necie

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-09-03, godz. 22:10 w Trójca

Ależ tak, to jest pamflet i to -moim zdaniem- bardzo trafny. Tylko, że ośmiesza on nie Boga, lecz egzegetów nauki Trójcy. Demaskuje bezsens tego dogmatu i wypływa wręcz pozytywny wniosek, że Bóg nie jest Trójcą, jak próbuje się Go przedstawić.



Istotnie pamflet.
Jeden większy od drugiego a właściwie drugi od pierwszego.
Gdybym wiedział gdzie skierować donos za obrazę intelektu ludzkiego, to nie zastanawiałbym się ani przez sekundę.

pozdrawiam



#135977 Ilustracje Trójcy Świętej w przyrodzie

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-23, godz. 08:10 w Trójca

O bosie... :)

Jeżeli chodzi o autorytet w sprawie Trójcy to bez dwóch
zdań są nim Mirek w jednym i Piotrz w drugim dziele...

Czy nie można bracia troszkę krócej ?

Czajnik mi się sfajczył nim się przez to przedarłem..he


I jaka nauka z tego płynie?
Jak się zabierasz do dyskusji teologicznych kup sobie duży zapas czajników.

pozdrawiam



#135857 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-20, godz. 02:05 w Trójca

Argumenty z serii ja duchowo sprawy rozsądzam Ty zaś nie są żenujące i godne raczej śmiechu aniżeli odpowiedzi zatem pozwól, że mądrości ducha będących wytworami wyobraźni nie będę komentował bo zwyczajnie szkoda marnowac czasu i klawiatury....


Co, jak się śmiem domyślać, tyczy się jedynie takiej „mądrości ducha”, która jest de facto jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni.

pozdrawiam



#135814 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-19, godz. 09:41 w Trójca

<br /><br /><br />

Po raz kolejny będę się powtarzał.
Sprawa byłaby tak banalna, gdyby chodziło o 'naszą, fizyczną rzeczywistość', ale Bóg jest duchem. Nie mamy żadnej nawet najbardziej przybliżonej definicji tego, czym lub kim jest duch. Próbowałem to przedstawiać w różnych przybliżeniach i obrazach, ale dobrze rozumiem, że lepiej się poruszać w znanych, sprawdzonych i bezpiecznych 'rzeczywistościach', nawet jeśli zupełnie nie pasują do 'tamtej'. Paweł ustala zasady jednoznacznie: "Rzeczy duchowe należy duchowo rozsądzać" czy "do rzeczy duchowych należy przykładać duchową miarę". To co robisz powyżej to przykładanie fizycznej (cielesnej) miary do duchowych rzeczy, czyli jest to jak próba zmierzenia długości stołu wagą, lub zważenia cukru centymetrem. Oczywiście w Twoim przypadku nie wygląda to aż tak absurdalnie dla ludzi nie mających duchowego rozeznania, ale jest dokładnie tak samo bez sensu i równie skuteczne, a przecież cała kontrargumentacja właśnie tego typu myśleniem i logiką się (zdrowym rozsądkiem) posługuje (Typu "posuń się na tronie, zajmujesz moje miejsce...)
Dalego dalej będę twierdził, że te 'sprzeczności' są po to, aby wskazywać nam na 'coś' większego, zupełnie innego i niekoniecznie logicznego czy zdroworozsądkowego z naszego punktu widzenia. Bóg próbuje nas wyprowadzić poza rzeczywistość naszej czasoprzestrzeni na ile to jest możliwe. Chcemy być jak aptekarze, wyliczający co do grama, literki, formy gramatycznej, słowa itd,. itd,... a to przecież zupełnie nie o to chodzi, bym bardziej, że generalnie prowadzi to ostatecznie do ambicjonalnych sporów "czyje lepsze, czyje na wierzchu,itd.." zamiast do prostego ufania Bogu i totalnego poczucia bezpieczeństwa w Chrystusie i Jego dziele.



Powyższa wypowiedź nawołuje czytelnika do takiego zrozumienie słów apostoła Pawła, które by nas miało uczynić bezradnymi w poznaniu tzw „duchowej rzeczywistości” , albo lepiej jeszcze uzależniło nasze zdolności do poznania rzeczywistej treści Pisma, o ironio losu prznaczonego dla „prostego” odbiorcy, od jakiejś religijnej machiny, która z nie widomo jakich przyczyn posiada jakoby wyłączność na nieomylną interpretację zagadnień, które przecież, w zrozumieniu autora tej wypowiedzi, zrozumiane być nie mogą.
Trick polega tutaj na tym, że to co apostoł Paweł odnosi do sposobu zrozumienia/rozsądzenia autor tej wypowiedzi zamienia na szczególny rodzaj rzeczy co w rezultacie sprawia, że zamiast zgodnie z zaleceniem Pisma rozumieć i rozsądzać rzeczy w duchowy sposób, zaczynamy myśleć, że słowo duchowy odnosi się do „duchowego wymiaru", duchowej, pozaziemskiej rzeczywistości.
Po dokonaniu tego oszukańczego zabiegu, jak owce prowadzone na rzeź z pokorą uniżamy się pod ciężarem logicznego wszak argumentu o niemożliwości doskonałego poznania duchowej rzeczywistości.
Gdy jednak wrócimy do naszych zmysłów i przeczytamy słowa Pawła w kontekście w którym je sam Paweł umieścił, odkrywamy nagle, że jest tam rzeczywiście mowa o szczególnym sposobie przekazywania mądrości 1Co 2:6 ,ale nie mądrości zmysłowej, mądrości nie tego świata, mądrości która jest wprawdzie zakryta przed książętami tego świata 1Co 2:8, lecz mądrości Bożej 1Co 2:7, którą nam Bóg objawił przez Ducha swego 1Co 2:10, który jest w nas, którym On sam nas obdarował. Ducha który wie wszystko, który się bada nawet GŁĘBOKOŚCI BOŻYCH, 1Co 2:10 , któregośmy przyjęli 1Co 2:12, który nas naucza w zrozumiały dla duchowych osób (osób posiadających Ducha i według Ducha żyjących) sposób, używając słów stosownych do duchownych treści, które przekazuje.

Zatem warto byłoby chyba w końcu zaprzestać rozpowszechniania tych fałszywych teorii o „duchowej rzeczywistości” w odniesieniu do duchowego zrozumienia treści Pisma, które jest doskonale poznawalne w duchowy sposób, tj gdy się je odczytuje w mądrości Ducha, do duchowych rzeczy duchowe rozsądzanie stasując.

pozdrawiam



#135453 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-12, godz. 01:46 w Trójca

[name='gambit' timestamp='1281569872' post='135449']

Zgadza się, tylko, że zdaje się, że 'piotrz' tego nie chce wziąć pod uwagę


Zgadza się


Ciekawe czy 'piotrz' serwując swoje przekonania będzie w stanie przeciwstawić się odmiennym argumentom poglądowym?


Odpowiedź na to pytanie jest równie oczywista jak i na to: „czy mimo tego nie będzie wciąż przekonany, że właśnie tego dokonał?”.

pozdrawiam



#135452 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-12, godz. 00:57 w Trójca

[quote] name='piotrz' timestamp='1281524582' post='135416']
Od początku uważam Cie za fałszywego nauczyciela i 'mistrza' w zniekształcaniu Słowa Bożego, o czym piszę tutaj wprost również Tobie. Jak na razie nic nie wskazuje na to, żebym miał zmienić zdanie, więc nie zamierzam przestać tego powtarzać, nie po to, żeby Ci się oberwało, ale aby inni uważali na Twoje zwodnicze teorie, przed którymi należy ostrzegać, co czynię. [/quote]


Teoria Trójcy jest jak garść piachu w oczach dzieci, które przezwyciężyły naturalny ból wynikający z jego tam usadowienia się i przyzwyczaiły się do oglądania rzeczy w rozmazanych nieregularnych konturach, co jest wynikiem jego tam obecności.
Próba usunięcia tego obcego ciała i umożliwienie dziecku oglądania świata w jego normalnym świetle wymaga niestety usuwania piachu ziarnko po ziarnku, a to z kolei jest zajęciem niezykle żmudnym i wymaga niepodzielnej koncentracji i cierpliwości zarówno ze strony dobroczyńcy, który podjąłby się takiego zadania, jak również ze strony tego, na którym tej delikatnej czynności miałoby się dokonać.
Ty przyjacielu tej cierpliwości nie wykazujesz, a tylko wierzgasz rączkami i nóżkami tak, że nie sposób się do Ciebie z wyzwalającą prawdą przybliżyć.
Jak długo będziesz się wzbraniał przed wyciągnięciem Ci tej zarazy z Twoich oczu tak długo światło prawdy będzie docierać do Ciebie rozczepione przez ziarna brudu, które tak usilnie starasz się zatrzymać w swoim organizmie.
Nie zamierzam Cię na siłę uszczęśliwiać moimi drogocennymi kamieniami, tym bardzie, że dowiodłeś już nie raz w naszej dyskusji, że nie znasz się na klejnotach i byle świecidełko oślepia Twój umysł, a to tym skuteczniej im dłużej pozwalasz sobie nosić piach w oczach.
Pamiętasz zapewne moje „zastrzeżenie”, które mimo iż z jakiegoś powodu zostało usunięte przez moderatora, ciągle (z mojego punktu widzenia) pozostaje w mocy.
Wynika z niego, że niewiele mamy sobie wzajemnie do powiedzenia, nawet o fałszywych nauczycielach.

pozdrawiam



#135407 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-11, godz. 07:55 w Trójca

name='piotrz' timestamp='1281474335' post='135399']

A nie mówiłem?
Mnie się już dostało.
Na szczęście wiem gdzie pieprz rośnie.
Znikam.

pozdrawiam



#135373 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-10, godz. 11:17 w Trójca

Najciekawsza część tych tasiemcowatych postów Copyright &copy; 2005, Ariel Ministries.All Rights Reserved. The complete Messianic Bible Study of"The Trinity" is available as Catalog item #mbs-050. Piotr gdyby szanował nasze poczucie estetyki ograniczyłby się do wklejenia linka, ale chce być zawsze sobie podobny i uchodzic za mądrego to uraczył nas kopiowaną czytanką cudzego autorstwa.


Ciiii, bo jak się obudzi, to będziemy uciekać gdzie pieprz rośnie.

pozdrawiam



#135365 trójca a zdrowy rozsądek II

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-10, godz. 09:35 w Trójca

Piotr umiejętnie korzysta z opcji Ctrl C, Ctrl V to wszystko nie przeceniaj Jego możliwości :D


Ale chyba mimo wszystko udało mu się przekonać siebie samego, bo nie zauważyłem żeby ze sobą polemizował.

pozdrawiam



#134979 Były ŚJ mówi o Trójcy!!!

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-04, godz. 03:38 w Trójca

[quote] name='oskar' timestamp='1280873543' post='134977']
Istotą tego tematu nie jest czy Bóg kłamie
[/quote]
A kto powiedział że taka jest jego istota?

[quote]
lecz czy może być kim zechce[/quote]

I w tej kwestii się wypowiedziałem.
Przypominam: "Ależ oczywiście że może"

[quote]np. Ojcem-Synem-Duchem ? - to tak dla uściślenia :rolleyes:[/quote]

Raz jeszcze przypominam: "teoretycznie mógłby być trójcą, czwórcą czy tysięcznikiem"

[quote]i pragnę dodać że nie robi na mnie wrażenia żonglerka cytatami i znajomość
Biblii na pamięć[/quote]

A tu kolega do kogo kieruje te słowa?
Jeśli do mnie, to proszę uzasadnić, o których wersetach jakoby kolega mówi i w jaki sposób kolega udowodni tezę, że niby ja nimi żągluję?

[quote]bo trzeba jeszcze owe pisma odpowiednio rozumieć[/quote]

Z tym zdniem zgadzam się bez zastrzeżeń.

[quote]o czym przestrzegał Apostoł Piotr...mam jednak nadzieję że ma duże
poczucie humoru gdy czyta te posty[/quote]

A istotnie przestrzegał, lecz czy uwaga kolegi o jego domniemanych czynnościach nie dowodzi przypadkiem, że tego zrozumienia koledze właśnie brakuje?

pozdrawiam



#134946 Były ŚJ mówi o Trójcy!!!

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-08-03, godz. 04:30 w Trójca

Dodam swój skromny głos do tematu w tak ważnej kwestii... Znam opinie
SJ w tym względzie gdyż są częstymi gośćmi w moim domu (tyle że cenię
ich za inne przymioty niż skuteczny dialog)- tak więc Trójca jest
pogańska , krzyż jest pogański...itd A co w ówczesnych czsach I w.ne.
nie było pogańskie? Nawet chrześcijanie dla większości żydów greków
rzymian byli poganami. Bóg powiedzial do Mojżesza "Jestem który Jestem"
lub w przekładzie NS "Okażę się Kim się Okażę".Czyż nie oznaczają te
słowa że może być kimkolwiek tylko zechce? w jakiejkolwiek postaci i
formie bez względu na ludzkie zrozumienie wiedze czy stan serca? Czy dla
Boga który stworzył Wszechświat (a może i kilka równoległych wg.
nowych teorii) coś może być niemożliwe? Bóg w trzech postaciach jakie
może przybierać - Ojciec,Syn,Duch Swięty - jest chyba lepiej zrozumiały
od ogólnej teorii względności Einsteina, fizyki kwantów gdzie jedna i
ta sama cząsteczka może przebywać w kilku miejscach jednocześnie w tym
samym czasie oddalona od siebie setki kilometrów...?
Myślę że potrzebna jest tylko wyobrażnia i odpowiedni stan serca


Zdecydowanie przydaje się też jeszcze zdrowy rozsądek i szeroki rozstaw nóg na twardym gruncie Pisma.

Czyż nie oznaczają te słowa że może być kimkolwiek tylko zechce.


Ależ oczywiście że może, choć z całą pewnością nie może się zmieniać jak kameleon z jednego w trzech, z trzech w jednego i jakiekolwiek inne kombinacje.

Czy dla Boga który stworzył Wszechświat (a może i kilka równoległych wg.
nowych teorii) coś może być niemożliwe?


Tak.
Nie jest możliwe aby się sam siebie zaparł, odmienił, zmienił zdanie.
Nie jest możliwe aby nas oszukiwał, aby kpił sobie ze swych dzieci i aby się kapryśnie zmieniał w czasie, bo powiedziane jest że On się nie zmienia, nie ma u Niego przemiany, On nie zmienia słów które wypowiada.

Zatem choć teoretycznie mógłby być trójcą, czwórcą czy tysięcznikiem, to jeśli raz powiedział że jest JEDEN to oznacza to ni mniej ni więcej tylko tyle, że TAKI właśnie jest i nie zmieni się nigdy, bo wiemy, że jest TAKI SAM na wieki.
A jeśli się zmienił to jest kłamcą, bo powiedział że się nie zmienia.

Pozdrawiam



#134739 Osoba - definicja

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-07-27, godz. 10:26 w Trójca

Moje rozważania na temat ducha doprowadziły mnie do następującej konkluzji/definicji:

Duch jest istotą każdego bytu, źródłem jego życia, świadomości i osobowości,

która spowodowała drobną zmianę definicji osoby.
W świetle definicji ducha wygląda ona następująco:

Osoba to byt którego istotą jest duch.

Raz jeszcze zapraszam do merytorycznej i konstruktywnej dyskusji.

pozdrawiam.



#134253 Osoba - definicja

Napisano przez ryszard wieczorek on 2010-07-18, godz. 05:54 w Trójca

Przejrzałem wczoraj ten temat i doszedłem do wniosku że dyskusja na temat natury ducha, a może (jeśli się uda) nawet zdefiniowanie pojęcia „duch” uzupełniłaby definicją osoby. Pojęcie to jest w końcu podstawowym elementem tej definicji.
Szczerze się przyznam, że nigdy dotychczas tak dogłębnie się nad tym zagadnieniem nie zastanawiałem i w związku z tym nie podchodzę do tej dyskusji z gotowym wynikiem ukrytym gdzieś w zanadrzu, co jednak wcale nie oznacza że nie mam żadnego pojęcia o temacie czy też jakiegoś poglądu opartego na ogólnej biblijnej wiedzy.

Myślę że jedynym sposobem na ustalenie czym/kim duch jest będzie określenie, w oparciu o wiedzę biblijną jak i ogólną, czym duch na pewno nie jest.
Jestem zdania, że Biblia dostarcza wystarczająco informacji aby, jeśli tylko we właściwy sposób je zinterpretujemy, pozwolić odnieść się do tego zagadnienia w rzetelny sposób i zaowocować poprawnymi konkluzjami.

Jestem absolutnie świadom faktu, że zdecydowana część tej dyskusji toczyć się będzie wokół zagadnienia osobowego bądź bezosobowego charakteru ducha i spodziewam się zdecydowanie spolaryzowanych opinii na ten temat, mam mimo tego nadzieję, że silne biblijne dowody zdołają przemówić decydującym głosem nawet do tych, którzy z jakichkolwiek powodów aż do dziś utwierdzeni są o czymś przeciwnym.

Na początek chciałbym zaprezentować pogląd (a może tylko tezę w tej fazie), że wszystkie duchy mają tę samą naturę tj, nie to że są jednakowe, takie same (mielibyśmy wtedy do czynienia z jednym duchem tylko, co jest niezgodne z prawdą, bo Bóg jest przecież ojcem duchów (liczba mnoga) a nie jednego ducha) lecz że charakteryzują się tymi samymi właściwościami, które pozwalają nam sklasyfikować je w pewnego rodzaju grupie (jeśli ktoś nie zgadza się z taką tezą, proszę o podanie powodów).

Wyobrażam to sobie mniej więcej tak jak to, co sprawia, że istnieje jakiś element wspólny dla wielu
miliardów osobników ludzkich (indywidualnych osób), które mimo tak ogromnej ilości osobników, bezbłędnie jesteśmy w stanie sklasyfikować w jednym rodzaju, jednym gatunku bytów.

Drugim założeniem, które myślę należy wysunąć już na początku to to, że Duch święty jest jednym z duchów i choć wyróżnia się w tej grupie zasadniczo (przymiotnik: święty), należy zdecydowanie do tej samej grupy tj jego cechy w żaden sposób nie odbiegają od wszystkich charakterystycznych cech dla tej grupy.

Osobiście uważam, że duch (w tym i Duch święty) nie jest osobą.
To wynika chyba w oczywisty sposób z definicji osoby, którą podałem. Osobą nie może przecież być coś co stanowi część osoby, choć w jednym szczególnym przypadku (co być może wyjdzie w trakcie dyskusji) dopuszczam taką możliwość, inaczej to co jest „częścią” jakiejś całości musiałoby być tą całością, a to jest moim zdaniem klasyczny logiczny fałsz.

Innym powodem, dla którego utrzymuję że duch nie jest osobą jest biblijny fakt potwierdzający, że zrodzenie z jednego ducha nie skutkuje powielenia się osoby, lecz rodzi oddzielną, inną osobą.
Gdyby duch był sam przez się osobą, zrodzenie się z tego samego ducha (posiadanie tego samego ducha) oznaczałoby w rzeczywistości powstanie kopi tej osoby. Innymi słowy, mielibyśmy do czynienia z autentycznym przypadkiem klonowania się osób, co jawnie przeczy rzeczywistości i fundamentalnej wiedzy o osobie jako niepowtarzalnej indywidualnej jednostce.

Może tylko gwoli przypomnienia powiem, że nie widzę żadnej sprzeczności w tym, aby coś co nie jest osobą (duch) było źródłem cech osobowych i de facto emanowało tymiż, decydując o cechach samej osoby.

Bardzo dobrym przykładem takich zależności jest konstrukcja samochodu.
Silnik nie jest samochodem, ale to silnik właśnie decyduje i de facto nadaje decydujące cechy temu pojazdowi.
Samochód może być zrywny, ale silnik, mimo iż decyduje o tej cesze pojazdu sam przez się, sam z osobna, zrywny przecież nie jest. Żeby można było tak mówić o samym silniku, musielibyśmy ocenić jego przyspieszenie w czasie, a to jest możliwe tylko wtedy gdy badany obiekt się porusza.
Silnik sam z siebie nie jest zdolny się poruszać, silnik jest jednostką napędową innego niż on sam urządzenia, które się za jego przyczyną porusza i dopiero w ten sposób powoduje przemieszczanie się samego silnika.
W tym modelu odnajduję (poprzez analogię) rolę ducha w decydowaniu o cechach osobowych każdej osoby.

Zatem, duch nie jest osobą, Duch święty nie jest osobą.
Czym jest duch???

Zapraszam do dyskusji.

Nb Uważam że temat ten posiada silne skoligacenie z dyskusją o definicji osoby, ale jeśli taka jest ocena moderatorów i takie ich życzenie, dopuszczam założenie oddzielnego tematu pt „Kto/co to jest duch – definicja”.

Pozdrawiam