Skocz do zawartości


Zawartość użytkownika amberr

Odnotowano 9 pozycji dodanych przez amberr (Rezultat wyszukiwania ograniczony do daty: 2012-11-14 )


Sort by                Order  

#139841 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-11-04, godz. 20:08 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Myslę że radzę sobie całkiem nieźle i nie robię z siebie absolutnie ofiary...mam chwilę załamiania myślę że to normalne-hormony i ktoś mi odebrał marzenia...Pisząc na forum tak jak wcześniej zaznaczyłam pisze nie tylko dlatego aby ktokolwiek myślał że jestem "bidulka"to pomaga w moim przypadku dzieleniem się problemami i cierpieniem z innymi.Tak samo gdy człowiek jest bardzo szczęśliwy też chce to wykrzyczeć ...chce aby wszyscy dowiedzieli się o jego wielkim szczęściu...Nie jestem ideałem ...nie twierdzę że tylko ŚJ są źli bo znam wielu katolików którzy chodzą po świecie i krzywdzą innych...ale ŚJ są tak ..choler....przekonani o swojej dobroci ...o swojej doskonałości ...przecież ŚJ to ludzie którzy uśmiechają się częściej niż inni....nie rozumiem obłudy ...i już nie staram się tego zrozumieć.Być może to co piszę moje przeżycia pomogą kiedyś komuś kto wstapi na to forum i nie bedzie widział sensu życia i przeczyta moje wypociny i pomyśli że nie jest sam że może jednak warto żyć ...chociaż jest cięko...Nie jest ważne w co wierzymy -czy jesteśmy Katolikami Buddystami czy ŚJ najwazniejsze abyśmy żyli godnie i nie krzywdzili chociaż sami cierpimy



#139759 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-11-02, godz. 18:42 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Piszecie o Jehowie o wierze....nigdy nie myślałam że zostając żoną ŚJ będę kobietą dzień po dniu niszczoną właśnie przez "brata'Przed ślubem parokrotnie byłam z moim mężem i jego rodzina na paru zebraniach ...nasłuchałam się że rodzina jest podstawą...że szacunek ...że miłość...Jest 19:32 a ja i moja nienarodzona córeczka idziemy spać...bo nie mam siły oddychać ...bo nie mam siły rozmawiać bo nie mam już siły patrzeć na smutek moich rodziców ..że ich jedyna córka w ciąży zapada się powoli w odchłań ...bo boję się o swoje dziecko bo mój mąż ŚJ który z tego co jest mi wiadomo z grona najlepszych ludzi na świecie "tak o sobie mówią ŚJ"grozi mi w smsach i pisze takie słowa...nie jestem w stanie ich zacytować.Zostałam żona kata ...i nie piszę tego aby ktoś pomyślał"ale ona jest biedna"ale dlatego że to pomaga mi chwilowo i może przeczyta to kiedyś jakaś dziewczyna która bedzie miała zamiar iść moją drogą -niech tego nie robi.....Nigdy nie myślałam że można tak cierpieć ....



#139631 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-30, godz. 19:00 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Dziekuję ....Drogi Caius....jestem zaskoczona bardzo mile że jesteś tak ciepłym mężczyzną ...nie słyszałam nigdy ...a mam wielu kolegów aby któryś z nich mówił o pragnieniu posiadania dziecka....to fantastyczne że są jeszcze na świecie prawdziwi mężczyźni czyli tacy którzy potrafią mówić o swoich pragnieniach ....to piękne



#139625 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-30, godz. 18:29 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Dzisiaj zapomniałam o wszystkich smutkach bo dzisiaj na usg prentalanym dowiedziałam się że moja Kruszynka to zdrowa piękna dziewczynka moja królewna mój Skarb.Za 4,5 miesiąca będe ją mogła przytulić już tęsknie za moją córeczką!!Mój mąż wiedział że dzisiaj byłam umówiona na usg-nawet nie napisał smsa nie zadzwonił nie zapytał czy dzieciątko jest zdrowe.ŚJ którzy mieli przyjść do moich rodziców i powiedzieć jak wyglada sprawa ...czy mój mąz poniesie konsekwencje swojego postępowania nie pojawili sie i zdaję sobie że sprawa nie została dalej przekazana...juz mnie to nie interesuje.....to jest ta "Prawda"ŚJ...mam już to gdzieś...Cieszę się że moja mała Córeczka jest zdrowa....i to jest najważniejsze....




#139580 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-29, godz. 09:15 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Wczoraj byłam u adwokata.Dowiedziałam się że rozwodu w czasie ciąży nikt mi nie da-bo sąd bedzie się kierował dobrem dziecka i lepsza taka rodzina niż rozbita -to wszystko jest śmieszne....Nie mogę eksmotować mojego męża bo jest moim mężem...nie dostaje teraz ani grosza -o alimenty najlepiej ubiegać się po urodzeniu dziecka...Jestem w ciązy i nie mam żadnych praw....nie mogę zrobić nic.....mogę tylko czekać i patrzeć jak mój mąż żyje w najlepsze w moim mieszkaniu nie interesje się niczym ...i smieje się w duchu ......pisząc do kochanki słodkie smsy ...nie mam już siły




#139537 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-27, godz. 17:26 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Wszyscy macie po czesci racje....mój ojciec po groźbach był na policji....potraktowali go .....jak potraktowali .."niech przyjdzie pana córka i potwierdzi zeznania ...a tak wogóle dlaczego nie zgłaszała tego wcześniej ?"Dlaczego dlaczego.....bo wierzyłam że nadejdzie dzień kiedy on powie pass...nie doczekałam się .Mam teraz dużo czasu na przemyślenia bo jestem u rodziców a mój mąz swietnie się bawi w moim mieszkaniu które dostałam od rodziców siedzi przy kominku pali trawsko i czuje się świetnie.Przecież napisał smsa...nie dostaniesz złamanego grosza....Wieczorami funkcjonuje w miarę dobrze ale najgorsze są poranki ...najgorsza jest myśl że nie takiego życia chciałam dla mojego wymarzonego Maleństwa.Nawet nie nie wiecie ile daliście mi wsparcia jak to duzo dla mnie znaczy ...jak nienawidze tego poczucia strachu i samotnosci .W porzednią sobotę moi rodzicę zaprosili do domu dwóch ŚJ opowidzieli im moją historię...bo już sami nie wiedza co robic...30 października mają przyjśc do rodziców ponownie i powiedzieć co załatwili...ale obawiam się że pewnie nic....i bede musiała dzwonić po podany przez Was numer ...i nie wiem jak mi to przejdzie przez gardło...tym bardziej że jutro musze opowiedzieć tą historię prawnikowi ponieważ mój mąż nie daje mi ani grosza....Nie wiem dlaczego życie jest tak paskudne...było wielkie prawdopodobieńswo że nigdy nie będę mamą...i tym bardziej to boli tak bardzo.Jestem na siebie wściekła ze jestem tak beznadziejnie delikatna że nie jestem kobietą która po jednym numerze wywiniętym przez męża mówi wynocha nie ten to inny...Mój mąż cudownie pozbawił mnie poczucia włąsnej wartości ...Czasami wydaje mi się że jemu wszystko ujdzie na sucho ...nie wierze że nawet jesli zostanie wykluczony cokolwiek go to zmieni bo wydaje mi się że jemu nie zalezy już na niczym...przychodził z pracy i pierwsze co robił to palił ...i robi to nadal ....Są ludzie którzy ranią innych ...i czerpią z tego radośc...wszystko im się w zyciu udaje ...są ludzie tacy jak ja którzy raz w liceum ściągali na sprawdziane z języka francuskiego i zostali przyłapania ...a reszta robiła to milion razy ....być może jestem człowiekiem który przyciąga do siebie takie osoby...być może....Jedyne o czym teraz myśle to moja Kruszynka i już za parę dni bede wiedziała czy to chłopczyk czy dziewczynka...Mam nadzieję że nadejedzie dzień w którym bede mogła napisać że jestem spokojna....że nie zapomniałam ale już mnie to nie rusza...i proszę trzymajcie za mnie kciuki .Dziękuję



#139446 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-25, godz. 18:14 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Czy ktoś mi może pomóc ...w wyżej opisanej sprawie.....potrzebowałabym kontak do kogoś ze zboru z Sosnowca....jakiegoś starszego któremu mogłabym zgłosić znęcanie się psychiczne mojego męża i zastraszanie mojej rodziny...będe bardzo wdzięczna



#139443 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-25, godz. 17:22 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Dziękuję za słowa wsparcia...dzisiaj musiałam uciekać z domu bo mój mąż groził mojemu ojcu.....Brak mi słów i łez....nie wiem czy Bóg istnieje ...



#139178 Tutaj można przedstawić swoją historię

Napisano przez amberr on 2010-10-21, godz. 19:15 w Świadectwa, wymiana doświadczeń

Opiszę w skrócie moją "przygodę"ze ŚJ...Jestem żoną Swiadka Jehowy od dwóch lat,obecnie jestem w piątym miesiącu ciąży-nigdy nie było kłótni między nami w sprawach religijnych na linii katolik -świadek.Ale ciąglę słyszałam od moich teściów że żyją w Prawdzie....dodam iż mój mąż jest fanem dopalaczy które obecnie są wycofane z rynku ...a od wielu lat czegoś innego zwanego potocznie"maryśką".Ktoś może mi powiedzieć "wiedziałaś że palił mogłaś za niego nie wychodzić"Nigdy nie miałam styczności z" tym czymś "bedąc parą widywaliśmy się w soboty i niedziele -nie miałam pojecia że "trawka"tak działa ..że jest to już tak zaawansowane.Po raz pierwszy dowiedziałam się o tym gdy po ślubie udalismy się na tydzień ...w miejsce gdzie są palmy a woda kolor lazury ,mój mąz bez "trawki"nie był tym samym człowiekiem nie tryskał humorem był bezbarwnym obcym człowiekiem który od rana do wieczora pił ..pił...pił do nieprytomności-wtedy po raz pierwszy oddałam mu obrączke a byliśmy pare dni po slubie.Najgorsze jest to że okazało sie że 26 letni wtedy mężczyzna palił od 10lat...mieszkał z rodzicami świadkami jehowy -nie widzieli nic mieli klapki na oczach???Nie nie chcieli widzieć...bo przecież Świadek nie pali nie przeklina a co dopiero marihuana sterydy ...Nie ma sensu opisywać jak wydglądały następne dwa lata ...kryłam go ...prosiłam ...było palenie koledzy ..może inne kobiety -ja pracowałąm w dużej korporacji od 9ej do 20ej ...w soboty sprzątałam po całym tygodniu bo mój mąz mi nie pomagał...moje życie dzieliłam miedzy pracą a domem i nie miałam czasu dla znajomych...na swoje życie .Prosiłam jego matkę aby mi pomogła aby z nim porozmawiała...siostrę ....Obecnie czekam na moje wymarzone Maleństwo -sama z pomocą rodziców ...zwyzywana przez teściową która twierdzi że jej syn jest czysty jak łza...podczas ostatnich pięciu miesięcy nie zliczę ile razy płakałam...ile razy usłyszałam że jestem wariatką ...że dziecko zostanie mi zabrane ...że nie jest jego a po chwili całował mnie po brzuchu....pieniędzy wydanych przez mojego meża na dopalacze...Obłuda -nikt z rodziny ŚJ nie pomógł mi...nikt mi nie uwierzył -usłyszałam że cokolwiek się dzieje ma zostać w czterech scianach...mój mąż śmieje się w głos gdy płacze...i jedzie w odwiedziny do swojej matki a ja usłyszałam"dobrze że cię zwyzywała -miała rację"Czasami myśle że to sen ..ale wiem że musze zakończyć ten koszmar dla mojego dziecka ....bo jest dla mnie najważniejsze.