Dzieci-głosiciele
#81
Napisano 2008-09-01, godz. 05:22
Bardzo to przykre, Uczyniono ci krzywdę na lata. Ale kto to mógł przewidzieć?
W kościele katolickim i innych też angażuje się dzieci do rzeczy których nie rozumieją.
Widzę odstępców i wstręt mnie ogarnia, bo mowy Twojej nie strzegą. Psalm 119:158 B.T.
#82
Napisano 2008-09-01, godz. 05:47
Ojoj znów KK - co Ty byś bez innych kościołów zrobił? Czym usprawiedliwił?Bardzo to przykre, Uczyniono ci krzywdę na lata. Ale kto to mógł przewidzieć?
W kościele katolickim i innych też angażuje się dzieci do rzeczy których nie rozumieją.
Islam zdominuje świat
Islam będzie rządzić światem
Ściąć głowy tym, którzy znieważą Islam
Islam jest religią pokoju...
#83
Napisano 2008-09-01, godz. 07:08
To dużo tłumaczy. Twoją obecną niechęć do ŚJ. Młode dziecko które nie wykazywało zainteresowania sprawami wiary ŚJ zabierano do służby.
Bardzo to przykre, Uczyniono ci krzywdę na lata. Ale kto to mógł przewidzieć?
W kościele katolickim i innych też angażuje się dzieci do rzeczy których nie rozumieją.
Żeby tu tylko o mnie chodziło.... I zejdź już z tego KK, bo stwarzasz wrażenie jakby innych religii na świecie nie było poza KK i ŚJ. Ty dziekuj Bogu za istnienie Kościoła Katolickiego, to przeciez fantastyczne tło..zdeprawowowany Kosciół i odróżniająca się cudowna, czysta i nieskalana złem - jedyna prawdziwa.
#84
Napisano 2008-09-04, godz. 10:45
faktem jest, że w Polsce jeszcze do niedawna najbardziej wyrózniały się własnie te dwie religie ś. j i kk.....Żeby tu tylko o mnie chodziło.... I zejdź już z tego KK, bo stwarzasz wrażenie jakby innych religii na świecie nie było poza KK i ŚJ. Ty dziekuj Bogu za istnienie Kościoła Katolickiego, to przeciez fantastyczne tło..zdeprawowowany Kosciół i odróżniająca się cudowna, czysta i nieskalana złem - jedyna prawdziwa.
ktoś, kto inaczej wierzył był zaraz przypuszczalnie uważany za "jehowego.
a pan Dick porównuje te dwie religie, bo w jednej był, a w drugiej jest....dlaczego miałby mówić o innych, z kórymi nie miał do czynienia.
Nie irytuj się już tak "Odeszłam". szkoda nerwów
#85
Napisano 2008-09-04, godz. 12:52
Posługując się tą nomenklaturą, to istnieje jeszcze rywalizacja "między hodowcami". Pisałem już o tym niegdyś: "Twój Pawełek nie jest jeszcze głosicielem? No popatrz, a mój Mateuszek już od 2 lat zdaje owoc"
![]()
Wszystko to napędza (nomen omen) OWCZY pęd ku... No właśnie... Ku czemu...?
hmmm...fakt . tak to własnie wygląda, ale....teraz zadziwia mnie ,jak moi rodzice się oparli jednak temu pędowi, tej rywalizacji....NIGDY, ALE TO NIGDY nie namawiali mnie do chodzenia w służbę, nigdy nie wyciągali do służby gdy sami szli. nie studiowali ze mną bibli gdy byłam dzieckiem, choć na zebrania pilnowali żebym chodziła...potem dopiero gdy byłam już dziewczęciem 17 letnim STARSI w zborze zauważyli ze taki CHWAŚCIK SIĘ WYCHOWUJE i posłali do mnie STARSZĄ WIEKIEM PIONEIRKĘ PEŁNOCZASOWĄ, ZEBY MI ZAPRONOWAŁA STUDIUM...zgodziłam się, bo było mi jej szkoda...
Objawy około głoszeniowe to suchość w ustach,miękkie kolana, totalny słowotok lub dla odmiany absolutna blokada. I tak było kilka ładnych lat.
TE I INNE PRZYTOCZENIA POKAZUJĄ JAK WIELU Z NAS PO PROSTU NIENAWIDZIŁO GŁOSIĆ!!!!Później, w pionierskich czasach już się wyluzowałam, ale wcześniej cierpiałam katusze. Tak jak większość bałam się spotkac kolegów z klasy, nauczycieli czy kogokolwiek znajomego. Ale to juz było...i nie wróci więcej
JAKI TO BYŁ STRES!!!!
ja wolałam się umawiac rano, bo po rannymj głoszeniu cały dzień już byłam spokojna, a jak szłam po południu to cąły dzień mysłałam tylko o tym że "idę w pracę"....
i ten stres był nie tylko gdy byłam nastolatką. później też ( sorry że odbiegam od tematu)...właścieiw nigdy się nie skończył,
Dlatego ostatnie słowa "odeszłam " są jak najbardziej adekwatne do mojego stanu:
TO BYŁO I NIE WRÓCI WIĘCEJ!!!!!!!! MAM SPOKÓJ
To dużo tłumaczy. Twoją obecną niechęć do ŚJ. Młode dziecko które nie wykazywało zainteresowania sprawami wiary ŚJ zabierano do służby.
Bardzo to przykre, Uczyniono ci krzywdę na lata. Ale kto to mógł przewidzieć?
W kościele katolickim i innych też angażuje się dzieci do rzeczy których nie rozumieją.
NIESTETY TAKĄ KRZYWDĘ ROBI SIĘ PRAWIE KAŻDEMU DZIECKU W ORGANIZACJI.....
Użytkownik novanna edytował ten post 2008-09-04, godz. 12:39
#86
Napisano 2008-09-05, godz. 00:08
faktem jest, że w Polsce jeszcze do niedawna najbardziej wyrózniały się własnie te dwie religie ś. j i kk.....
ktoś, kto inaczej wierzył był zaraz przypuszczalnie uważany za "jehowego.
a pan Dick porównuje te dwie religie, bo w jednej był, a w drugiej jest....dlaczego miałby mówić o innych, z kórymi nie miał do czynienia.
Nie irytuj się już tak "Odeszłam". szkoda nerwów
Novanna mnie tylko irytuje fakt, że P.K.Dick w większości postów nakreśla kontrast kościół - świadkowie. Tymczasem wbrew pozorom, tych różnic wcale nie ma tak wiele...A poirytowanie to normalna rekacja. Ludzka
Pozdrawiam:)
#87
Napisano 2008-09-28, godz. 23:09
To okrutnie proste: dzieci nie potrafią odróżnić dobra od zła, prawdy od fałszu, toteż trzeba im zaordynować końską dawkę tej "jedynej prawdy". Żeby zostało im na całe życie. Stopniowe robienie waty z mózgu należy zaczynać już od niemowlęctwa.
"Im świeższa glina, tym łatwiej ją modelować" – w załączeniu kilka odpowiednich cytatów z NSK (z 2001 roku, nr 1):
Wszyscy jesteśmy jak glina w rękach Wielkiego Garncarza, Jehowy (Izaj. 64:8). Im świeższa glina, tym łatwiej ją modelować. Im dłużej schnie, tym trudniej zmienić jej kształt. Podobnie jest z ludźmi. W młodym wieku są elastyczniejsi, a im młodsi, tym lepiej. W dzieciństwie kształtuje się charakter - ku dobremu lub ku złemu. Jako troskliwi rodzice zacznijcie wcześnie wpajać swym dzieciom pożyteczne nawyki w chrześcijańskiej służbie.
Zaczynajcie od niemowlęctwa. (...) Nigdy nie zakładaj, że twoje dziecko jest za małe, by sobie przyswajać dobre zwyczaje. Jeśli zacznie poznawać prawdę biblijną odpowiednio wcześnie, to zanim osiągnie kilka lat, jego umysł zostanie napełniony wiedzą, która uczyni je "mądrym ku wybawieniu" (2 Tym. 3:15).
Jednym z pożytecznych nawyków, które warto wpajać dziecku w okresie kształtowania się charakteru, jest zwyczaj regularnego głoszenia dobrej nowiny o Królestwie Bożym. Wielu rodziców zaczyna od wyruszania do służby polowej ze swymi pociechami, gdy są one jeszcze niemowlętami. Jeżeli ojciec i matka systematycznie uczestniczą w działalności ewangelizacyjnej, to dzieci bardziej się w nią angażują. Rodzice mogą im pokazywać, jak dawać świadectwo w każdej gałęzi służby.
"Wpoić" to inaczej "spowodować przyswojenie sobie przez kogoś" jakichś zasad, czyniąc to niejako kropla po kropli. Rodzice muszą być konsekwentni, jeśli chcą 'wychowywać dzieci, karcąc je i ukierunkowując ich umysły zgodnie z myślami Jehowy' (Efez. 6:4).
"Rodzice powinni dokładać szczerych starań", aby dzieci (...) siedziały cicho i słuchały", bo również "dzieci potrzebują pouczeń duchowych":ale największy "sadyzm", dzieci zwłaszcza te małe, przeżywają na trzy-, cztero- dniowych zgromadzeniach !
Dzieci potrzebują pouczeń duchowych (Powt. Pr. 31:12). Wśród starożytnego ludu Bożego "wszyscy, którzy byli wystarczająco rozumni, by móc słuchać", musieli uważnie się przysłuchiwać, gdy czytano Prawo (Nehem. 8:1-3). Jeśli rodzice będą aktywnie uczestniczyć w zebraniach i pilnie słuchać, niewątpliwie udzieli się to również ich pociechom. Nie jest rozsądne przynoszenie zabawek lub książeczek do kolorowania, żeby dzieci się nimi zajmowały. W słuchaniu przeszkadzają też niepotrzebne spacery do toalety. Ponieważ "głupota jest przywiązana do serca chłopca", rodzice powinni dokładać szczerych starań, aby dzieci na zebraniach siedziały cicho i słuchały (Prz. 22:15).
#88
Napisano 2008-09-29, godz. 05:11
Widzę odstępców i wstręt mnie ogarnia, bo mowy Twojej nie strzegą. Psalm 119:158 B.T.
#89
Napisano 2008-09-29, godz. 06:08
Wiesz niektórzy jednak dostrzegają różnicę w chodzeniu na zebrania od głoszenia.I tak samo dzieje się w innych wyznaniach gdzie dorośli od smarkacza ciągają swoje pociechy do kościołow, synagog i zborów. I nikt szat nad tym nie rwie. Czyli tendencyjny wątek.
Przypominają mi się wrażenia z poszukiwania pracy kiedy to trafiając w różne miejsca nie miałem jakiś specjalnych problemów oprócz normalnego stresu w poznawaniu różnych miejsc, ale kiedy raz się nadziałem na 'pracodawców' akwizytorów i jak mi pokazali jak się pracuje to byłem baaardzo zniesmaczony i tylko marzyłem by mi nie zaproponowano spróbowania sprawdzenia się, moi znajomi mieli podobne odczucia. Tak sa osoby co umieją przemóc się i pracować tak non-stop - ale ilu ich jest? Otóż o ile gorzej dziecko by się czuło w takiej sytuacji??
Może Ty nie dostrzegasz różnicy między tym "głoszeniem", a spotkaniem w zborze. My jednak jak najbardziej widzimy że to zupełnie dwie inne sprawy.
Islam zdominuje świat
Islam będzie rządzić światem
Ściąć głowy tym, którzy znieważą Islam
Islam jest religią pokoju...
#90
Napisano 2008-09-29, godz. 09:19
Ja uważam, że to ogromna różnica...Może Ty nie dostrzegasz różnicy między tym "głoszeniem", a spotkaniem w zborze. My jednak jak najbardziej widzimy że to zupełnie dwie inne sprawy.
"Ot, ma wygląd ptaka, a więc będzie latał, proste". - Baltazar Siedem Słońc
#91
Napisano 2008-10-20, godz. 02:40
Szczerze współczuję. Czy mógłbyś powiedzieć ile czasu poświęcał ci ojciec?[Żeby mnie dobrze wyszkolić wziął teren obok podwórka na którym było boisko i chłopaki już z rańca - po teleranku - grali w piłkę, a ja akurat szedłem ze zbiórki w wieśniackim garniturku. Na dodatek w tym bloku mieszkało jak na złość najwięcej moich kumpli, więc ci którzy akurat nie byli na dworzu mogli mnie podziwiać "w akcji"
Niektórzy to olewali, ale mniej więcej połowa zachowywała się jak na każde nastoletnie dziecko przystało
Ile ja się "jehowych" nasłuchałem.
Każde niedzielne przedpołudnie było dla mnie koszmarem.
O rany, to właśnie było najgorsze - wstyd przed równieśnikami. Zabrzmi to może dziwacznie, ale to były inne czasy, a "jehowi" byli postaciami niczym z innej galaktyki. Ja również brałem tereny jak najbardziej oddalone od miejsc, w których mieszkali moi szkolni koledzy; najlepiej kilka przystanków autobusowych dalej. Przyłapywałem się na różnych paranojach - musiałem dokładnie wiedzieć, kto i gdzie mieszka, żeby przypadkiem na niego nie natrafić podczas głoszenia. A to była niemała gimnastyka. Tak samo orientowałem się w zborze, kto ma jaki teren i starałem się nie chodzić w pracę z tymi, którzy głosili w "zagrożonym" rejonie. Niektóre paranoje były dość wesołe - np. swego czasu byłem miłośnikiem kurtek z kołnierzami-stójkami. Dlaczego? Bo jak się je zapięło szczelnie pod szyją, to zasłaniały krawat
Teraz się z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do śmiechu.
Korzystając z okazji: pozdrawiam anonimowego odstępcę z ulicy Podkarpackiej w Gdańsku (mam nadzieję, że jeszcze żyje). Miałem może 8 lat, jak po raz pierwszy zetknąłem się z rasowym odstępcą. I w odoatku był bardzo miły. Popatrzył na mnie z politowaniem, pokiwał głową i powiedział: "Wiesz, kiedyś też byłem taki jak ty. I też chciało mi się chodzić, żeby przekonywac innych. A teraz, popatrz, zyję sobie po swojemu. I wiesz co? Jestem szczęśliwy". To mi dało sporo do myślenia.
Co stoi na przeszkodzie by być znowu szczęśliwym?moje wspomnienia sa podobne do JAroslawa wspomniej. Prawde zaczolem poznawac majac ok 11 lat tzn w zasadzie z piatej klasyswiadectwa z religii juz nie dostalem i bylem sam u ksiedza powiedziec ze wiecej chodzic tam nie bede.
do sluzby tzn na zbiorke wybralem sie sam i tak juz zostalo. wowczas nie bylo pytan na glosiciela zdalem pierwsy owoc i juz... mile wspominam sliuzbe. z kolegami radzilem sobie roznie. jak jedna kolezanka wyzwaal mnie od kociej wiary to jej odparowalem: Tylko psy i katoliki nosza medaliki i mialem spokoj. ogolnie bylem lubiany wiec i koledzy liczyli sie z tym jak sie zachowuja. pozniej bylo coraz lepiej. niestety od rodzicow wsparcia nie mialem mama chrzcila sie razem ze mna i zawsze nalezala do osob bezwolnych tzn ja mialem byc duchowa glowa rodziny bo ojciec nie interesowal sie biblia, nawet byl czas ze nas troche przesladowal ale szybko zauwazyl ze w zasadzie ktos mu dzieci wychowuje i to nawet niezle wiec odpuscil. wolal pic.
tak osrodki byly wspaniale u mnie to sie po prostu zmienilo z kolonii na osrodki... przyjaznie, pierwsze zauroczenia ...przygoda ognisko chyba jak u kazdego. lubilem glosic kolegom tak mialem przez caly okres szkoly.. wiem ze co najmniej jeden kolega poznal prawde.. jak odwiedzili go SJ to on juz byl tak obeznany z prawda ze podjzewali go ze jest SJ z innego zboru...hihih a ja mu po prostu prawde opowiadalem, nie bylo kazji studiowac.. jego zona tez zostala nasza siostra... dowiedzialem sie o tym sprzatajac stadion w Zabrzu... ale uczucie!!!
nie wiem , ale ja zawsze bylem dumny ze jestem SJ, wiem powiecie ..cuz innego mogl hubert napisac aleja pisze prawde... bez wzgledu na to jak jest teraz.. ja bylem szczesliwy
#92
Napisano 2008-10-20, godz. 02:57
No to Kościół Katolicki na to się nie zgodzi bo oni zaczynają od niemowląt. Chyba że chcesz dyskryminować Świadków Jehowy.i dlatego przydałyby się jakieś regulacje prawne, że wolność sumienia i wyznania ale dopiero po osiągnieciu 18 lat. A do tej pory rodzicom wolno wychowywać ale dany człowiek nie może zostać członkiem wyznania.
#93
Napisano 2008-10-20, godz. 03:22
Po stylu głupot jakie piszesz widzę że nie masz pojęcia Kościele katolickim. Ja dla odmiany byłem ministrantem. Popatrz na te biedne dzieci w białych sukienkach i zastanów się jaką krzywdę im się wyrządza skazując na kontakty ze zboczeńcami w czarnych sukienkach.Ojoj znów KK - co Ty byś bez innych kościołów zrobił? Czym usprawiedliwił?
W KK przynajmniej się nie ściemnia że dzieci nie angażuje się w życie wspólnoty ale nigdy dzieci przynajmniej w tych kościołach nie tresuje się publicznie do czytania i objaśniania nauk Biblii. Nawet u Żydów życie publiczne na piedestale zaczyna się dopiero w wieku 12 lat (mężczyźni). Co innego jako dziecko wręczenie komuś kwiatków, powiedzenie wierszyka a prowadzenie wykładów, czy głoszenie na mieście. I podobno świadkiem staje się wg świadków osoby dorosłe bo wcześniej mają wolną wolę - niezła propaganda tyle że w 100% nieprawdziwa.
#94
Napisano 2008-10-20, godz. 07:35
Jestem na tym forum od kilku lat i jesteś pierwszą osobą która wykazuje w tak krótkim czasie tyle:Po stylu głupot jakie piszesz widzę że nie masz pojęcia Kościele katolickim. Ja dla odmiany byłem ministrantem. Popatrz na te biedne dzieci w białych sukienkach i zastanów się jaką krzywdę im się wyrządza skazując na kontakty ze zboczeńcami w czarnych sukienkach.
- głupoty,
- ignorancji
- wulgarności
itp
Otóż znam KK - oceniając tylko po ""poziomie"" Twoich wypowiedzi i ujawnionych Twoich "doświadczeń" - chyba tysiąckrotnie lepiej. Oczywiście jak najbardziej wyrażam tą ocenę subiektywnie
Islam zdominuje świat
Islam będzie rządzić światem
Ściąć głowy tym, którzy znieważą Islam
Islam jest religią pokoju...
#95
Napisano 2008-11-04, godz. 18:23
#96
Napisano 2008-11-05, godz. 10:10
#97
Napisano 2008-11-05, godz. 10:45
I tak samo dzieje się w innych wyznaniach gdzie dorośli od smarkacza ciągają swoje pociechy do kościołow, synagog i zborów. I nikt szat nad tym nie rwie. Czyli tendencyjny wątek.
z jedną różnicą
(choć pewnie nie jedyną)
świadkowie prowadząc statystyki podają liczbę głosicieli, sugerując ją jako liczbę swoich wiernych
a, ileś procent z niej (policzcie w zborach nie ochrzczone dzieci, tzw. zainteresowanych) nie jest formalnie w zborze
Co do chrztu , statystyka liczy się jak by co najmniej płacone mieli od sztuki
#98
Napisano 2008-11-05, godz. 11:43
No bo co to by było jakby wzrostu nie byłoI co? Ochrzczono. Ale statystyka w tamtym zborze pokazywała że liczba ochrzczonych jest bliska liczbie wykluczanych.
#100
Napisano 2009-06-29, godz. 09:33
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych











